Esport oddalił się od igrzysk. "Sprzeczny z wartościami olimpijskimi"

Tysiące na trybunach, miliony śledzące zawody w internecie. Na MKOL nie robi to jeszcze wrażenia. Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego powiedział jasno, że zawody w gry komputerowe póki co nie zagoszczą na żadnych Igrzyskach Olimpijskich.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nowa dyscyplina na igrzyskach? Jeszcze nie w najbliższym czasie
Nowa dyscyplina na igrzyskach? Jeszcze nie w najbliższym czasie (PAP/EPA)
WP

Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. "Nie możemy zignorować tak dużego zjawiska", mówił w maju sam prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Thomas Bach. Nadzieję na rychły debiut esportu, czyli profesjonalnych rozgrywek w gry wideo, na jednej z największych sportowych imprez na świecie dawało lipcowe spotkanie MKOL z przedstawicielami branży gier.

Chociaż organizatorzy igrzysk mogą wydawać się dość konserwatywną instytucją, to przecież oni objęli oficjalnym patronatem turniej w "Starcrafta II", który otworzył Zimowe IO w koreańskim Pjongczangu. Wyraźnie było widać, że esport raczej jest mile widzianym gościem na salonach MKOL.

WP

Na razie jednak zawodów w gry wideo na igrzyskach nie będzie. Szef MKOL wykluczył możliwość pojawienia się tej dyscypliny w 2022 roku.

Ban za wirtualną przemoc

- Nie możemy mieć w programie olimpijskim gry promującej przemoc lub dyskryminację. Gry, w których istnieje coś takiego jak zabijanie, są z naszego punktu widzenia sprzeczne z wartościami olimpijskimi i dlatego nie mogą zostać zaakceptowane - stwierdził Thomas Bach w rozmowie The Associated Press.

Choć tytuły nie zostały wymienione, to możemy się domyślać, że Bach miał na myśli głównie rozgrywki w "Counter-Strike: GO" (taktyczna gra akcji). Niewykluczone jednak, że podpadło także "League of Legends" - choć to gra rozgrywająca się w realiach fantasy, to pojedynków na śmierć i życie w niej nie brakuje.

WP

To w takim razie co na igrzyskach robi boks (choć w mniej brutalnej formie niż "standardowe" pojedynki w ringu) czy nawet szermierka, w której - jak się okazuje - sam Thomas Bach był nawet złotym medalistą? - Tak, każdy sport walki ma swój początek w prawdziwej walce między ludźmi - tłumaczy się Bach. - Ale jest to cywilizowana forma.

Widocznie wybuchające wirtualne budynki czy krwawiące awatary nie zaliczają się do olimpijskich wartości.

WP

Graczom wypowiedź Bacha się jednak nie spodobała.

"Jak kasa z rozgrywek esportowych będzie coraz większa to w końcu wezmą to nawet na olimpiadę. Kasa zmienia wszystko".

"W sportach walki też chodzi o zabijanie na niby, czym różni się dźganie kogoś stępionym ostrzem od strzelania nierealną amunicją? Albo strzelanie do tarczy od strzelania do avatara?".

"Czasami jak czytam takie wypowiedzi to mam wrażenie, że osoby je wypowiadające mają problem z tym, z czym problemu nie ma 5-cio letnie dziecko - a mianowicie z odróżnieniem fikcji od rzeczywistości".

WP

Jednak tak naprawdę Bach nie powiedział niczego, o czym by nie wspominał wcześniej. Nawet gdy sygnalizował otwarcie się igrzysk na esport, dodawał, że gry o zabijaniu "nie powinny być częścią ruchu olimpijskiego". Z kolei w lipcu mówił: "Będziemy musieli oddzielić całkowicie gry wideo, w których znajdziemy zabójstwa, jakąkolwiek przemoc czy dyskryminację".

Nie wcześniej niż w 2024

Już wówczas Thomas Bach z MKOL zasugerował, że decyzje w sprawie esportu na igrzyskach podejmie jego następca. 64-letni Niemiec pełni urząd szefa MKOL do 2021 roku. Jeśli nie zostanie wybrany na ostatnią, trzecią kadencję, los esportu będzie leżał w rękach nowego szefa - przewodzącego komitetowi olimpijskiemu już w 2022 roku podczas zimowych igrzysk. Ale wprowadzenie nowej dyscypliny do igrzysk to nie jest kwestia kilku miesięcy, a co najmniej kilku lat. Dlatego najwcześniejszym, realnym terminem pojawienia się gamingu na najważniejszej imprezie sportowej świata to rok 2024 i letnie igrzyska w Paryżu.

Pytanie jednak: czy to rzeczywiście powód do smutku, że trzeba będzie tak długo czekać?

- Pan Thomas Bach zakomunikował, że przed rozpatrzeniem włączenia esportu do igrzysk olimpijskich trzeba spełnić określone warunki. To jest naturalne. Trudno jest jednak akceptować taki punkt widzenia, że esport to gry w tzw. zabijanie - stwierdza w rozmowie z WP Gry Jakub Paluch, prezes zarządu ELIGA. - Nie dostrzegam też, dlaczego esport miałby być sprzeczny z wartościami olimpijskimi. Czy musi być dyscypliną olimpijską? Nie! Osobiście jednak uważam, że powinien. Esport może przyciągnąć na olimpiadę inną grupę wiekową - dodaje.

WP

- Nie widzę powodów, dla których esport musiałby być na igrzyskach, ale jednocześnie nie do końca widzę powody, dla których miałoby go nie być. Z punktu widzenia rozpoznawalności zjawiska i chęci oswajania z nim niegrających ludzi, byłoby dla esportu bardzo dobrze, gdyby się pojawił - mówi w rozmowie z WP Gry Tadeusz Zieliński, game designer z firmy Flying Wild Hog i popularyzator esportu.

"Esport to patologia"

Dziś esport to łatwy chłopiec do bicia. Owszem, liczby związane z popularnością czy zarobkami najlepszych esportowców robią wrażenie - pule nagród na dużych turniejach wahają się z reguły od kilkuset tysięcy do miliona dolarów. Ale gdzieś w tle zawsze pojawia się drwiący komentarz: "to tylko granie w gry przy komputerze". Nie ma nic wspólnego z fizycznością, z bólem, z potem, krwią i łzami. "(Esport) to także świadectwo pewnej patologii. Siedzieć godzinami i walić w joystick?” - tak swego czasu prezes PZPN Zbigniew Boniek pisał na Twitterze. I w swoich opiniach nie jest zapewne odosobniony.

Z drugiej strony, trudno oczekiwać, by nagle esport - dzięki obecności na igrzyskach - przekonał wszystkich nieprzekonanych. Albo żeby przekonał chociaż garstkę z nich. Wiele dyscyplin, które wchodzą w skład programu, pozostaje zajęciami niszowymi - rzut dyskiem czy kulą, curling, łucznictwo, zapasy. Jedynie sukcesy polskich sportowców sprawiają, że kraj żyje nimi trochę dłużej. A czasem przez przysłowiowe "pięć minut", a później zapomina.

Skoro więc aktywności, które są związane z wartościami olimpijskimi niemal od zawsze, nie zachęcają opinii publicznej do zainteresowania się tematem i problemami, tak trudno oczekiwać, że zrobi to esport. A trzeba liczyć się z tym, że dla większości kibiców będzie to jednak dyscyplina nieznana i nierozumiana.

Niewykluczone więc, że widząc esportową potyczkę, przełączą się pilotem na zmagania na basenie - czyli coś, co dobrze kojarzą i wiedzą, o co chodzi.

Igrzyska potrzebują esportu?

Już pojawiają się głosy, że esport sobie bez igrzysk poradzi. W drugą stronę może być z tym jednak problem. Na razie MKOL widocznie czuje się pewnie, choć niepokojące widmo już czai się na horyzoncie.

Każda z edycji igrzysk w XXI wieku - zarówno letnia, jak i zimowa - kosztuje organizujące ją państwo więcej niż zakładano. Co z tego, że rozwijana jest infrastruktura, skoro później nie ma kto z niej korzystać? Owszem, organizacja takiej imprezy to prestiż i często propagandowe działanie władz, ale jak długo można starać się o wydarzenie, które na pewno się nie zwróci? Już w maju informowano, że nikt nie garnie się do organizacji zimowych igrzysk w 2026 roku.

Tak jak mieszkańcy Krakowa rękami i nogami bronili się przed organizacją zimowych igrzysk, tak Katowice nie chcą rozstać się z wielką esportową imprezą - IEM. Oczywiście nie można porównywać sum związanych z tymi przedsięwzięciami, ale wyraźnie widać, co dziś się bardziej opłaca.

Właśnie na ten czynnik zwracali już wcześniej uwagę esportowi specjaliści.

- Często pojawiają się pytania o to, czy pojawienie się esportu przy IO pomoże esportowi – mówi w rozmowie WP Tech Juliusz Kornaszewski z Mindspot, który od lat zajmuje się m.in. organizacją turnieju IEM w Katowicach. - Myślę, że taka pomoc nie jest zupełnie potrzebna. Pomoże na pewno organizatorom Igrzysk Olimpijskich, którzy borykają się ze starzejącą widownią i zastanawiają jak zmienić ten trend i odmłodzić bazę widzów. Esport to naturalny kierunek, bo mamy tu do czynienia z emocjonującą rywalizacją, tak bliską widzom tradycyjnych dyscyplin sportowych - dodawał.

- Jeśli esport i MKOL nie znajdą wspólnego języka, to igrzyska będą mieć ogromny problem w ciągu najbliższych 20, 30 lat - stwierdzał z kolei Ralf Reichert, dyrektor zarządzający w firmie ESL.

Nie oznacza to jednak, że wszyscy domagają się esportu na igrzyskach. Według Piotra "Izaka" Skowyrskiego, jednego z najpopularniejszych polskich streamerów i komentatora zmagań w grze "Counter Strike: Global Offensive", nie jest to konieczne. - Esport może robić swój własny event, równolegle lub przed igrzyskami, ale nie na samych igrzyskach - mówił jeszcze przed decyzją MKOL "Izak".

Komitet chce młodzieży

MKOL po prostu się nie spieszy. Tak ma w zwyczaju. Dopiero w 2016 roku postanowiono, że do programu igrzysk w Tokio w 2020 roku dołączą nowe dyscypliny takie jak koszykówka 3 na 3, jazda na rowerach BMX stylem dowolnym czy skateboarding, czyli jazda na deskorolce. MKOL cieszy się, bo będzie młodzieżowo.

Jeśli dla tej organizacji BMX czy skateboarding jest młodzieżowy, to widzimy, jak bardzo spóźnieni są w rozpoznawaniu trendów. I jasne się wydaje, że prędzej czy później esport pojawi się, gdzieś pomiędzy rzutem dyskiem i starciem bokserów.

- Mamy do czynienia z ewidentną różnicą pokoleniową. Dzisiaj gry komputerowe powodują dokładnie to samo przerażenie, które mieli rodzice naszych pradziadków, kiedy do domów "weszło" radio. Potem ten sam strach pojawił się, kiedy rodzice naszych rodziców obserwowali dzieci przed telewizorami. Nasze pokolenie nie ma żadnych wątpliwości, że w esporcie nie chodzi o zabijanie, nie propaguje się przemocy ani dyskryminacji. Esport to piękna pasja, historia o współzawodnictwie, o ludzkim poświęceniu, o ważnych wartościach - podsumowuje Jakub Paluch, prezes zarządu ELIGA.

Polub WP Gry
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP