Trwa ładowanie...
ycipk-2magb0

Polacy mistrzami w produkcji symulatorów gier. Tylko jedno studio wypuści aż 15 tytułów do 2021 roku

Gatunek, który opanowali Polacy. Masowo kupują kolejne części symulatorów, ale przede wszystkim to polskie studia zajmują się produkcją hitów, które sprzedają się w milionach egzemplarzy. Przepis na sukces? Niski budżet, niewielkie zespoły, szybki zysk.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Gry symulacyjne - kadr z gry Euro Truck Simulator 2
Gry symulacyjne - kadr z gry Euro Truck Simulator 2 (Youtube.com)
ycipk-2magb0

Symulatory to gatunek gier, który początkowo ograniczał się praktycznie do samolotów i lotnictwa. Z czasem stały się nieco bardziej przystępne. Pozwalały poznać ciekawe zawody i spełnić się w byciu rolnikiem, kierowcą TIR-a czy maszynistą. Były ciekawe, bo rzeczy, które dało się zrobić w grze, są zazwyczaj niedostępne w codziennym życiu.

Stały się popularne, bo pokazują lepsze życie. Z satysfakcjonującą pracą, która jest różnorodna i oferuje szansę na sukces. Nic więc dziwnego, że popularność rosła, a firmy zwietrzyły interes. Wiele popularnych symulatorów powstaje w Polsce.

Dla firm, które je produkują, symulatory to prawdziwa żyła złota. Na dodatek zysk przychodzi szybko. Gra "Farm Manager 2018", która miała swoją premierę na platformie Steam rok temu, już w pierwszej dobie sprzedaży zwróciła wszystkie koszty produkcji i marketingu. Takich przypadków było znacznie więcej.

ycipk-2magb0

"Car Mechanic Simulator" czy "House Flipper" firmy Playway trafiły do ponad miliona odbiorców. Tylko w 2018 roku symulator ekipy remontowej zarobił ponad 19 mln zł. Tymczasem wyprodukowanie gry kosztowało… mniej niż 550 tys. zł. Przychody PlayWay za III kwartał 2019 roku wyniosły 36,9 mln zł. Rok temu suma wynosiła nieco ponad 20 mln zł.

Nieduża inwestycja, olbrzymi zwrot. Brzmi kusząco? Dla wielu tak. Wiele polskich ekip poszło śladem PlayWay i zabrało się za symulatory. Autorzy doskonale zdali sobie sprawę z tego, że kolejny symulator rolnika czy kierowcy ciężarówki na nikim nie zrobi wrażenia. Postanowili więc na egzotyczne branże i zajęcia. Zagraniczni twórcy wydali symulator kromki chleba czy też kozy. W Polsce pojawiły się symulatory grzybiarza czy… bezdomnego.

Symulator fotoreportera i... Jezusa

ycipk-2magb0

Absurdalnych pomysłów przybywa. Niebawem na rynku ukaże się symulator dezynsektora, właściciela stacji paliw czy... dilera narkotykowego. Dzięki symulatorom naprawdę można zostać kim się chce. Twórcy z Drago entertainment szykują symulator paparazzo.

Layer 1

Gracz wcieli się w rolę fotografa zbierającego zlecenia od różnych agencji w celu sfotografowania celebrytów. Im bardziej kontrowersyjne zdjęcie, tym jego wartość jest wyższa. Aby spełnić swoje zadanie paparazzo będzie musiał walczyć z przeciwnościami w postaci ochrony znanych osób, czy też warunków pogodowych, będąc jednocześnie pod presją czasu.

Informacja prasowa

Dosłownie każdym - nie ma w tym cienia przesady. PlayWay, mistrzowie branży symulatorów, zapowiedzieli w weekend grę polskiego studia SimulaM o nazwie… "I Am Jesus Christ". Tak, nazwa nie kłamie - tytuł pozwoli wcielić się w Jezusa Chrystusa. Ma to być "realistyczna produkcja", inspirowana Nowym Testamentem, w której gracz będzie odpowiedzialny za czynienie cudów.

ycipk-2magb0

Religijna tematyka jest w modzie, bo w produkcji jest też symulator księdza - w "Priest Simulator" udzielać będziemy sakramentów, zdobywać pieniądze na remont kościoła lub odprawiać egzorcyzmy. Za produkcję też odpowiedzialni są Polacy.

Kilka osób, nieduży budżet. A zysk może być ogromny

Symulatory wyrastają jak grzyby po deszczu. Wrocławskie The Dust zapowiedziało, że do 2021 roku stworzy aż 15 gier. Rocznie spółka chce wydawać pięć tytułów. To bardzo dużo. Biorąc pod uwagę fakt, jak wiele takich gier powstaje, można odnieść wrażenie, że tworzenie symulatorów jest bardzo proste. Idealny biznes, bo nie trzeba się narobić, a można dużo zarobić?

- Czy stworzenie symulatora jest prostsze od zrobienia "tradycyjnej" gry? Nie można odpowiedzieć na to jednoznacznie. Mamy w naszym portfolio skomplikowane symulatory, które wymagały zaprogramowania sztucznej inteligencji, wykonania setek modeli 3D i stworzenia fizyki dla wielu obiektów – takim przykładem jest nasza gra wędkarska Ultimate Fishing Simulator, która przez długi czas była najlepiej ocenianą grą wędkarską w serwisie Steam, a teraz znajduje się w ścisłej czołówce- mówi w rozmowie z WP Tech Rafał Jelonek, dyrektor ds. operacji w Ultimate Games S.A.

ycipk-2magb0

Według Jelonka każdy symulator wymaga czasu i odpowiedniego podejścia do gry. Zgadza się z nim Jakub Szymczak z The Dust.

- W symulatorach najważniejsze jest to, aby rzetelnie odwzorować wykonywaną pracę lub zawód, a co za tym idzie doskonale je wcześniej poznać. W przypadku tradycyjnych gier bardzo często można popuścić wodze fantazji, a odwzorowanie rzeczywistości może w tym przypadku stanowić atut gry. W tym aspekcie tworzenie symulatorów można więc uznać nawet za trudniejsze - stwierdza.

Wystarczy 300 tys. zł

ycipk-2magb0

Różnicę widać również w budżetach. The Dust na jeden symulator chce przeznaczyć przynajmniej 300 tys. zł. Dla porównania, budżet produkcyjny “I, the Inquisitor", ich gry na motywach twórczości Jacka Piekary, wynosi już 7 mln zł. Wspomniane wcześniej "House Flipper" kosztowało ok. pół miliona zł, "Farm Simulator 2018" - 300 tys. zł.

Są wyjątki. Na przykład łączne koszty związane z "Bee Simulator" wyniosły 5,5 miliona zł. Gra zwróciła się po tygodniu.

Szybki zwrot możliwy jest dzięki temu, że symulatory tworzone są w niewielkim - a więc tańszym - składzie. W rozmowie z WP Tech Jakub Szymczak z The Dust zdradził, że nad każdym z symulatorów pracuje pięcioosobowy zespół. Rok temu Krzysztof Kostowski, prezes PlayWay, mówił, że w spółce nad symulatorami pracuje 50 zespołów, a "wszystko spinają praktycznie trzy osoby".

Bańka pęknie? Nie w najbliższym czasie

Skoro samo The Dust planuje do 2021 wypuścić aż 15 symulatorów, od razu nasuwa się pytanie - kiedy rynek się nasyci? A przecież The Dust nie jest samo. Wręcz przeciwnie, sukcesy PlayWay, o czym Jakub Szymczak mówi, zachęcają innych do stworzenia własnego symulatora. Nie istnieje ryzyko, że graczom w końcu znudzi się wcielanie się w innych?

- Są kategorie symulatorów, które są już przesycone lub konkurencja w tych kategoriach jest na tyle duża, że stworzenie produktu o podobnej tematyce wymagałoby wielu miesięcy pracy i sporego nakładu finansowego, aby dostarczyć produkt konkurencyjny dla potencjalnego gracza. Chodzi tutaj głównie o symulatory wyścigowe czy lotnicze, których mamy na rynku całkiem sporo. Nasza spółka stara się skupiać na symulatorach o tematyce outdoorowej (symulatory wędkarstwa, łowiectwa, survival), a także jeszcze bardziej niszowych jak zarządzanie gospodarką leśną (WoodZone) - mówi Jelonek.

Nisza to nie tylko niewykorzystane jeszcze zawody. Rafał Jelonek zwraca uwagę na to, że symulatory to głównie domena komputerów.

- Rynek konsol (PlayStation 4, Xbox One i Nintendo Switch) posiada bardzo duży, niewykorzystany potencjał. Dlatego nasza spółka w ostatnich miesiącach skupiała się na tworzeniu portów gier, głównie na Nintendo Switch, a w niedalekiej przyszłości niektóre z naszych produkcji zaczną pojawiać się również na konsolach PlayStation czy Xbox - dodaje.

Końca mody na symulatory nie widać.

Podziel się opinią

Share

Bądź z nami na bieżąco

tick Lubię to

na Facebooku


ycipk-2magb0

ycipk-2magb0
ycipk-2magb0