GameDev
06-07-2018 (11:20)
i inni (1)

Trzech twórców wydało 200 tys. zł na mobilną grę. "Blocky Farm" trafiło do miliona osób i już zarabia

Co tydzień w sieci pojawiają się setki nowych aplikacji i gier. Przebicie się przez ten tłum to naprawdę trudna sztuka. Im się udało. Oto trzech zapaleńców z polskiego studia Jet Toast. W rozmowie z WP Gry opowiadają, jak im się to udało.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polską produkcję doceniło nawet Apple, wyróżniając ją w sekcji "Najlepsza gra dnia"
Polską produkcję doceniło nawet Apple, wyróżniając ją w sekcji "Najlepsza gra dnia" (Materiały prasowe)
WP

Bez ogromnego zaplecza, bez bogatego wydawcy, bez majątku na marketing, który gwarantuje nabicie licznika ściągniętych wersji. Jet Toast zaryzykowało. Postawili z jednej strony na sprawdzony pomysł, czyli prowadzenie mobilnej "farmy", a z drugiej mieli własną koncepcję na design.

Adam Bednarek, Barnaba Siegel, WP Gry: "Blocky Farm" robiliście ok. 2,5 roku w trzy osoby na pełen etat - tak piszecie w sieci. To brzmi jak duży wydatek. Ile kosztuje zrobienie takiej gry?

Tobiasz Siemiński, współzałożyciel studia Jet Toast: Produkcja gry do dnia dzisiejszego wyniosła nas prawie 200 tys. zł - nie licząc naszych pensji, bo ich sobie po prostu nie wypłacaliśmy. Wliczone jest w to zatrudnienie grafika, wynajęcie biura, tłumaczenia gry, dźwięki, muzyka i wiele dodatkowych kosztów. Przy "Blocky Farm" pracowało łącznie prawie 10 osób na różnych etapach tworzenia.

WP

Pieniądze na produkcję mieliśmy z własnych oszczędności i działalności pobocznych. 200 tys. zł to faktycznie bardzo duży koszt. Zakładając nasz początkowy brak doświadczenia w branży gamingowej i długi czas produkcji, można mówić o inwestycji obarczonej ogromnym ryzykiem. Wystarczył jeden błąd i bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji. Dziś możemy mówić nie tylko o pełnym zwróceniu kosztów, ale i o stałych zyskach, pozwalających na dalsze rozwijanie gry oraz samego studia Jet Toast. Na ten rok szykujemy jeszcze kilka większych aktualizacji z zawartością.

Materiały prasowe
Podziel się

"Jesteśmy trójką pełnych pasji twórców gier, którzy uwielbiają tosty i silniki odrzutowe". Rozumiem, że jednak nie byliście "goli" w temacie mobilnych apek. Co robiliście wcześniej?

WP

Nasze doświadczenia wiążą się bardziej z ogólnie pojętą branżą IT. Ukończyliśmy informatykę na Politechnice Warszawskiej, a następnie kilka lat spędziliśmy na etacie, kończąc ten etap na tworzeniu aplikacji mobilnej na własny rachunek (Krzysiek), czy mobilnych gier dla dzieci dla jednego ze startupów (ja). Nasz grafik (Kamil) miał za sobą kilka lat pracy dla agencji marketingowych i interaktywnych. Tak naprawdę właściwe doświadczenie w branży gier zdobywaliśmy równolegle podczas tworzenia "Blocky Farm", co miało swoje wady i zalety.

Ok, to czemu akurat "Blocky Farm", czyli klockowa farma? To pochodna popularności "Minecrafta" i symulatorów farmy?

"Blocky Farm" to świadomy wybór, który od samego początku miał na celu połączyć właśnie dwa trendy w grach: zarządzanie farmą i klockową grafikę, kojarzącą się z Lego czy "Minecraftem". Chcieliśmy na pierwszy raz stworzyć coś, co miałoby szerokie grono odbiorców i było proste w odbiorze. Dodaliśmy do tego naprawdę sporo autorskich pomysłów i przede wszystkim jakość, poprawiając, słabe według nas, mechanizmy znajdujące się w innych grach farmowych.

Materiały prasowe
Podziel się
WP

No właśnie, jak wytłumaczycie fenomen symulatorów farmy? Co przyciąga ludzi do wirtualnej wsi?

Sielska i radosna atmosfera. Żyjemy w ciągle zabieganym, głośnym i stresującym świecie, a gry farmowe pozwalają nam choć na chwilę zapomnieć o naglących zadaniach i pilnych sprawach do załatwienia. Dodatkowo opieka nad zwierzętami sprawia, że czujemy się potrzebni, a w "Blocky Farm" zwierzęta odwdzięczają się miłością. Dlatego, nawet jeśli za oknem jest brzydka pogoda i jedziemy do pracy w zatłoczonym tramwaju, gra farmowa pomaga wlać w nasze życia trochę słońca. Nie bez powodu wśród graczy "Blocky Farm" można znaleźć np. emerytowanych żołnierzy armii amerykańskiej.

Dzisiaj rynek mobilny jest w zasadzie zdominowany przez dużych graczy. Skąd w ogóle pomysł na to, żeby zrobić grę na komórki, czyli na rynek, gdzie miesięcznie powstają tysiące apek. Trudniej tu o wyróżnienie, np. w sklepie Google'a niż np. na Steamie.

WP
Materiały prasowe
Podziel się

Jest to wynik tego, że nasze pierwsze doświadczenia w tworzeniu gier czy aplikacji dotyczyły właśnie platform mobilnych. Choć można powiedzieć, że jeśli chodzi o wiedzę i know-how, to zaczynaliśmy od zera. Steam był dla nas w tamtym momencie czarną magią. Zgadzamy się, że rynek gier mobilnych jest bardzo zatłoczony, ale nie bez powodu na temat pierwszej gry wybraliśmy farmę. Wyszliśmy z założenia, że to nieśmiertelny gatunek gier, którego przedstawiciele lądują na wielu nowych smartfonach tuż po pierwszym uruchomieniu.

Wyjaśnijcie, proszę, dokładniej - jak udało się wam przebić? Nie bardzo wierzę, że dziś to jest możliwe bez pompowania mnóstwa pieniędzy w marketing, w te wszystkie reklamy, które wyskakują w sieci albo w innych grach.

WP

Aby marketing gry i pozyskiwanie graczy z reklamy się opłaciło, średni przychód z gracza musi być większy niż koszt jego pozyskania. Do pewnego czasu nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, a pierwsza gra w dorobku studia zazwyczaj ma małe szanse, aby spełniać ten warunek.

Dlatego my od początku postawiliśmy na tworzenie i angażowanie społeczności graczy, do których skierowana była "Blocky Farm". Regularnie prowadziliśmy dzienniki developerskie, chwaląc się postępami z produkcji. W ten sposób dotarliśmy do tysięcy graczy na całym świecie. Dla przykładu, nasz dziennik gry na popularnym amerykańskim forum przebił ponad 150 000 odsłon.

Materiały prasowe
Podziel się

Do pracy u podstaw dołożyliśmy także obecność na targach branżowych (Game Industry Conference w Poznaniu i Digital Dragons w Krakowie). Dzięki temu nawiązaliśmy kontakty z ludźmi z Apple czy Google. Na Digital Dragons 2017 zdobyliśmy Nagrodę Publiczności, co później też pomogło nam zdobyć większą rozpoznawalność.

Suma tych wszystkich rzeczy sprawiła, że dostrzegli nas edytorzy sklepów App Store i Google Play, gdzie na premierę uzyskaliśmy najlepszą możliwą widoczność na niemal całym świecie. W tym tytuł Game of The Day w App Store! Dzięki temu w Blocky Farm zagrało już ponad milion graczy.

Widziałem wasze wpisy na Wykopie. Domyślam się, że wrzutka, która z "płomieniem" trafiła na stronę główną, przydała się.

Oczywiście! Społeczność Wykopu jest bardzo przyjazną i życzliwą grupą internautów. Założyliśmy nawet swój autorski tag #gamedevordie (rób gry albo zgiń), pod którym dzieliliśmy się naszą historią od samego początku. Zainteresowaliśmy tak rzeszę osób, która kibicowała nam i trzymała kciuki podczas bardzo długiego procesu tworzenia. To niesamowite, że niektórzy faktycznie czekali 2,5 roku, aby móc zagrać w "Blocky Farm"! Warto dodać, że na Wykopie znaleźliśmy nie tylko osoby chętne do przetestowania gry, ale także grafików, dźwiękowców czy innych twórców gier, z którymi dziś wymieniamy się wiedzą i chodzimy na piwo.

Waszą grę pobrało ponad milion osób, ale wasz profil na Facebooku "lubi" zaledwie 600 użytkowników. Bycie twórcą gier mobilnych oznacza skazanie się na anonimowość? Mimo wielu sukcesów polskich gier mobilnych, większość studiów nie jest rozpoznawalna i znana.

Twórcy gier mobilnych na pewno nie są skazani na anonimowość. O naszych przyjaciołach z Digital Melody [twórcy gry "Timberman" - przyp. red.] słyszał chyba cały świat. Jednakże tworzenie angażujących treści na Facebooka to dodatkowe zadanie i czas, którego zawsze mało w trzyosobowym zespole. Poza tym Facebook to naszym zdaniem nienajlepsze narzędzie docierania do grupy docelowej, jaką są gracze mobilni.

Dużo lepiej sprawdza się do tego Twitter (tam mamy 4000 followersów), czy strony dedykowane, jak TouchArcade.com (150 000 odsłon dziennika developerskiego). Najlepsze jest po prostu wysokie miejsce w rankingach sklepów mobilnych App Store i Google Play. Oczywiście na wszystkich naszych profilach zamieszczamy regularnie najważniejsze treści, ale nie przywiązujemy uwagi do lajków.

"Blocky Farm" można ściągnąć za darmo. Rozumiem więc, że zarabiacie na mikrotransakcjach. Jaki jest z tego dzienny przychód? Macie już nałogowców, którzy regularnie zostawiają po kilkaset złotych?

Niestety nie możemy udzielić informacji o dziennych zarobkach. Możemy za to powiedzieć, że trafiają się gracze, którzy zostawiają w "Blocky Farm" nawet kilkaset dolarów dziennie. Oczywiście są to wyjątkowe sytuacje, ale smaczku dodaje fakt, że nie zawsze są to gracze z państw uznawanych za zamożne (np. Brazylia).

Z niedawno opublikowanych wyników badań wynika, że w Polsce w ciągu trzech ostatnich miesięcy gracze wydali przeciętnie 108 zł na pełne wersje gier i aż 63 zł w ramach dodatkowych mikrotransakcji. To ciekawe, bo panuje przekonanie, że raczej niechętnie wydajemy pieniądze - zwłascza gdy gra jest darmowa. Jaki jest polski gracz "Blocky Farm"?

Do niedawna również sądziliśmy, że polscy gracze są bardziej oszczędni. Jednak premiera naszej gry bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Może jest to wynik naszych dobrych relacji z polskimi graczami, gdyż obecnie są jedną z chętniej kupujących nacji w naszej grze (TOP 10). Gracz z Polski, który zdecyduje się dokonać zakupów w "Blocky Farm", wydaje średnio ponad 42 zł. Dla nas to ogromna nobilitacja i zobowiązanie, aby dostarczyć produkt, który swoją jakością i dostarczoną rozrywką zwróci z nawiązką wydane w grze pieniądze. I chyba nam się to udaje, bo obecna ocena to aż 4.7/5 na podstawie ponad 35 tys. opinii.

A kto jest jeszcze w pierwszej dziesiątce?

USA, Wielka Brytania, Niemcy, Kanada, Japonia.

Okazało się, że dla polskich twórców świetną niszą jest przenośna konsola Nintendo Switch. Bierzecie pod uwagę stworzenie konwersji?

Tak, jak najbardziej. Prowadzimy już rozmowy na temat portu "Blocky Farm" na Switcha. Niektórych taki kierunek może zdziwić, ale "Blocky Farm" to rozbudowana produkcja, która pozwala nie tylko zarządzać farmą, czy bawić się ze zwierzętami, ale także sterować traktorem. Jego model jazdy oparty jest w całości na wewnętrznej fizyce. Do tego niebawem opublikujemy aktualizację z jeziorem i kutrem rybackim. "Blocky Farm" powoli staje się sandboxem, w którym możemy robić niemal wszystko, co nam się podoba. To takie mobilne "GTA" wśród gier farmowych. Dlatego uważamy, że jakościowo pasujemy także na platformę Nintendo Switch.

Rynek mobilny pełen jest podróbek i aplikacji, które udają te najpopularniejsze. Padliście już ofiarą takiego "naśladowania", ktoś ewidentnie skopiował wasze rozwiązania?

Tak, jest już kilka gier mobilnych, które skopiowało nie tylko nazwę i screenshoty, ale także wygląd modeli z naszej gry! Jednakże rozbudowane produkcje, takie jak "Blocky Farm", bardzo trudno skopiować w małym zespole w krótkim czasie. Dlatego podróbki cechują się bardzo niską jakością, która szybko znajduje odzwierciedlenie w niskiej ocenie gry. Do tego mamy na tyle wspaniałą społeczność, że gdy tylko pojawi się jakaś kopia imitująca "Blocky Farm", sami zrzeszają się, aby jak najszybciej zgłosić produkcję do Apple'a czy Google, żeby została zdjęta ze sklepu. My takimi przypadkami raczej się nie przejmujemy, nie stanowią dla nas żadnego zagrożenia.

Kiedyś Monika Chmura ze studia iFun4all powiedziała mi: "Myślę, że Polacy lubią podkreślać niemalże na każdym kroku, że są Polakami i są z tego dumni (mimo ciągłego narzekania na wszystko). Dlatego jeśli gra ma w sobie coś, co nawiązuje do naszej kultury, wtedy ma większe szanse na sukces na polskim rynku". Myślisz, że coś w tym jest i gdyby więcej mobilnych twórców decydowało się na takie nawiązania, to częściej wymieniałoby się ich w historiach pod tytułem "nie tylko Wiedźmin promuje Polskę"?

Naszym zdaniem słowa Moniki mogą mieć większe zastosowanie w grach konsolowych czy PC. Tam spektrum możliwości i rozmiar przeciętnej produkcji jest większy, co pozwala więcej opowiedzieć, więcej pokazać i więcej wyrazić. Oczywiście zdarzają się gry mobilne, które zawierają element polskości, ale są to raczej niszowe produkcje. Przy projekcie takim, jak nasz, należy myśleć globalnie. Obecność Polski na rynku gier można promować także przez ich jakość. Aczkolwiek lubimy podkreślać, że jesteśmy z Polski i robimy to przy każdej możliwej okazji.

Materiały prasowe
Podziel się

Pograłem trochę, ale czuję, że do dużej farmy jeszcze mi daleko. Jakieś porady dla początkującego?

Na wczesnych poziomach warto wykonywać zadania dla mieszkańców miasta i zamówienia dostawczakiem. Na dalszym etapie odblokowanie traktora i stacji kolejowej pozwala realizować bardzo opłacalne, ale i wymagające zamówienia. Warto też brać udział w regularnych weekendowych wydarzeniach i realizować cele personalne, łatwo wtedy o skrzynie skarbów i dodatkowe karty.

Polub WP Gry
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP