WP

Targi po pekińsku. Jestem na imprezie Games Fusion w Chinach

Przeleciałem 7000 km, żeby zobaczyć, jak polskie gry odbierane są w Chinach. Ale zanim bliżej przyjrzałem się reakcjom obcokrajowców na rodzime produkcje, od razu porwała mnie hala pełna atrakcji. I całe mnóstwo zarówno dyskretnych, jak i uderzających różnic w porównaniu do Polski.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Chińskie targi zrobiły na mnie wrażenie
Chińskie targi zrobiły na mnie wrażenie (WP.PL, Fot: Grzegorz Burtan)
WP

W Europie i USA targi gier to masowa rozrywka. Tylko w Polsce na targach IEM 2019, rozgrywających się przez dwa weekendy, stawiło się około 178 tysięcy osób. W Chinach to zjawisko znacznie bardziej kameralne - choć mieszkańcy tego kraju grają jak najęci. Na trwające właśnie Games Fusion w Pekinie - na które zaprosiła mnie Fundacja Indie Games Polska - ma przyjść mniej więcej 20 tysięcy osób.

Ale różnice między polskimi czy europejskimi realiami widzę w wielu innych momentach. Co nie powinno dziwić - wszak Chiny to zupełnie inna kultura.

Spokój i policja

WP

Bywalcy Pyrkonu, Poznań Game Arena czy Intel Extreme Masters wiedzą, że na miejscu panuje pozytywny chaos. Dzieci biegają, ktoś zaczyna śpiewać, grupa osób zaczyna tworzyć żywy pociąg, wciągając kolejnych uczestników. Standard, który niektórych męczy, a innych raduje swoją spontanicznością i energią.

Zobacz też: Chińskie działo elektromagnetyczne na morzu

Tymczasem Game Fusion to spokojne miejsce. Fakt, Chińczycy są stosunkowo głośni, ale brakuje tam spontanicznych zabaw. Ludzie karnie stoją w kolejce, ruch odbywa się spokojnie, do tego większość odwiedzających to nastolatkowie. Siedzą we własnych gronach i rozmawiają o swoich sprawach.

WP

A skąd wziął taki właśnie spokój na imprezie, która kojarzy się z hałasem? Jeden z wolontariuszy mówi mi, w zeszłym roku podczas targów panował duży chaos. Dlatego rząd postanowił wydelegować policję, która miała zadbać o porządek. Nie będę ukrywał, mijanie funkcjonariuszy w drodze na kolejne stoiska było dziwne. Ale Chińczycy nie sprawiali wrażenia zafrasowanych, raczej wyglądali na osoby przyzwyczajone do tego widoku. Dla mnie egzotyka, dla nich pewnie codzienność.

Spokój i ład kończą się za to, gdy pojawiają się ludzie pracujący w branży gier - ci od razu zagadują, pytają o twój zawód i czy chcesz się czegoś dowiedzieć o lokalnym rynku. Networking jest bardzo ważnym elementem targów i jest traktowany jako rzeczywista szansa pozyskania międzynarodowych kontaktów, a nie tylko uprzejmego lania wody.

smartcapture WP.PL
Podziel się

Kolorowe przesądy

WP

Jakie gry rządzą w Chinach? To proste - mobilne i komputerowe. Chińczycy znani są ze swojego uwielbienia dla gier przeznaczonych na smartfony. Na drugim miejscu stoi PC. Konsole średnio im leżą, bo weszły też stosunkowo niedawno do sprzedaży w Państwie Środka.

Stąd też duże wysiłki wielkich firm, które próbują lepiej "ugryźć" ten gigantyczny rynek. Obok stolików mniejszych, niezależnych firm swoje stoiska mieli tacy giganci, jak Blizzard, Microsoft z konsolą Xbox czy Bandai Namco. Można było zagrać w "Sekiro: Shadow Die Twice", grę akcji mocno osadzoną w japońskiej mitologii. Albo w "Hearthstone", wyjątkowo popularną w innych rejonach Azji sieciową grę karcianą od Blizzarda.

Ostatni wybór zapewne podyktowany był m.in. bajkową stylistyką gry - a takowa dobrze się sprzedaje na tym rynku. Dlatego też konkurencja promowała bijatykę "Jump Force" z postaciami znanymi z popularnych kreskówek "Dragon Ball" czy "Naruto".

WP

Microsoft też przygotował się na chiński rynek. Obok charakterystycznego hełmu z serii "Halo" nazwa konsoli znajdowała się na czarnym, a nie zielonym tle. To nie był błąd w drukarni czy niedopatrzenie. Microsoft w Chinach zrezygnował w ogóle z zielonego koloru. Chińczycy to bardzo przesądny naród, dla którego ważna jest symbolika. Zielony w ich kulturze to kolor... oznaczający głupotę. A kiedy nosisz zieloną czapkę to znak, że zdradza cię żona. Nawet giganci z Zachodu muszą ukorzyć się przed przesądami.

smartcapture WP.PL
Podziel się

Cosplay albo ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Cosplayerzy na targach growych to dziś standard. Przebierańcy nadają tego kolorowego sznytu, nuty szaleństwa i kreatywności, kiedy przychodzą w strojach, nad którymi spędzali noce i dnie, byle tylko je dopracować. Konkursy na najlepszy cosplay są standardem na większości wydarzeń. Podobnie jak niegdyś nieprzyzwoite zaloty do cosplayerek, które na szczęście powoli odchodzą do lamusa.

WP

Tymczasem w Chinach nie było nikogo w ubraniu Vadera, któregoś z X-Menów czy Kosmicznego Marine ze świata Warhammera 40 000. Natrafiłem na dosłownie kilka osób, które były przebrane, ale bardziej dla siebie, niż dla publiczności.

smartcapture WP.PL
Podziel się

Ciężko powiedzieć, dlaczego tak jest. Chiny to konserwatywny i pruderyjny naród, więc cosplay może być postrzegany jako przejaw zbyt dużej zachodniej dekadencji. Nie zauważyłem jego braku od razu, ale po paru godzinach spędzonych na tragach zacząłem łączyć ze sobą wątki. I faktycznie, nieco tego przebierania brakowało.

Nie płać i nie płacz

W końcu natknąłem się także na różnice technologiczne. Najbardziej dotknęły mnie sposoby płatności. W Polsce to prosta sprawa - większość stoisk na targach ma terminale płatnicze, wystarczy zatem zbliżyć kartę i gotowe. Ewentualnie podskoczymy do bankomatu i zapłacimy gotówką. W Chinach to nie takie łatwe.

Tam królują aplikacje WePay i AliPay. Metoda jest na tyle popularna, że niektóre stoiska były obsługiwane wyłącznie w ten sposób. Czyli żaden problem, prawda? Wystarczy założyć konto na którejś z tych usług i możemy płacić. Otóż nie – AliPay i WePay przyjmują tylko chińskie karty. Jeśli nie mamy konta w ich banku, to możemy się pożegnać z zakupami albo ciepłym posiłkiem.

Teoretycznie na Games Fusion wszystko było bardzo podobne do tego, co znałem z Polski. Duża hala, stoiska producentów, koszulki do kupienia - jak u nas. Ale atmosfera bardziej z klasowej wycieczki do muzeum. Ja ten spokój i porządek polubiłem.

Polub WP Gry
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP