Trwa ładowanie...

"Cuphead" podbija świat. Nad jedną z najlepszych gier tego roku pracowała Polka.

Takiej gry jeszcze nie było. Tytuł na długo przed premierą przykuł uwagę graczy na całym świecie niesamowitą stylistyką retro. Gdy trafił na rynek, sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy. Biorąc pod uwagę, że "Cuphead" jest pierwszą produkcją małego studia, wszyscy mówią o olbrzymim sukcesie. Za niezwykłe animacje tej gry odpowiada WP Gry Tina Nawrocki, urodzona w Polsce kanadyjska animatorka.

"Cuphead" podbija świat. Nad jedną z najlepszych gier tego roku pracowała Polka.Źródło: Tina Nawrocki
d2qmg5u
d2qmg5u

** Grzegorz Burtan, Wirtualna Polska: Jak to się stało, że zaczęłaś pracować przy Cuphead?

Tina Nawrocki: Bracia Moldenhauer (założyciele studia MDHR, odpowiedzialnego za "Cuphead" - przyp. red.) znaleźli moje prace w sieci i odezwali się do mnie. Powiedzieli, że pracują nad grą utrzymaną w stylistyce kreskówek lat 30.

Jaka była twoja reakcja?

Byłam zachwycona! Traktowałam to jako hołd dla dawnych mistrzów animacji, których również jestem fanką.

d2qmg5u

Jak tworzyłaś animacje do "Cuphead"?

Sam proces twórczy bardzo mi odpowiadał, bo bracia nie chcieli, bym robiła to cyfrowo. Wszystkie plansze i postaci, które powstawały do gry, rysowałam ręcznie. W ten sposób mogłam sobie pozwolić na pracę w formie, w której czuję się najpewniej. Sam proces trwał około dwa lata i bardzo dobrze wspominam ten czas. To było również ciekawe doświadczenie zawodowe. Wszyscy właściwie pracowali zdalnie, a całą ekipę miałam okazję poznać na żywo dopiero z okazji imprezy promocyjnej gry.

Zajmowałaś się wszystkimi elementami grafiki?

Byłam animatorką i Concept Artist - czyli wymyślałam moje postacie i potem je animowałam. Nie malowałam teł dla Cuphead. Wszystkie stworzyła inna artystka, Caitlin Russel. Ja wyłącznie animowałam postacie - do Sugerland Shimmy (boss cukierkowy!) i do różnych "Run & Gun" (etapy platformowe, w których kierowana przez postać biegnie do siebie, eliminując kolejnych przeciwników - przyp. red.). To było super doświadczenie, ze świetnymi ludźmi, przy których nauczyłam się naprawdę wiele.

Lubisz grać w gry wideo?

Zabawne jest to, że nie [śmiech].

Fragment poziomu "Sugarland Shimmy". Zrzut ekranu
Fragment poziomu "Sugarland Shimmy". Źródło: Zrzut ekranu

Cuphead to dość trudna gra.

Tak, wiem o tym doskonale. Powiedzmy, że jestem przeciętna [śmiech]. Od małego uwielbiałam aktywność fizyczną i na granie jakoś już nie starczyło czasu.

Uprawiałaś jakiś sport?

Na przykład strzelałam z łuku. Również dużo jeździłam konno. To właśnie to hobby pchnęło mnie do mojej pierwszej pracy.

d2qmg5u

Dlaczego?

Bo w Kanadzie jazda konna jest wyjątkowo kosztowna. A jak już mówiłam wcześniej, pieniędzy nie było za dużo.

I czym się zajmowałaś?

Malowaniem.

Od małego lubiłaś to robić?

Jasne! To była moja trzecia duża pasja. Kiedy jeździłam do Polski, znajdowałam tam mnóstwo inspiracji do moich pierwszych prac.

Jakie dokładnie?

Wspominałam ci, że uwielbiałam strzelać z łuku. Zdarzyło, że wzięłam udział w rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem jednego lata. Tego typu aktywności bardzo mi się podobały, więc mając 18 lat, wzięłam udział w bitwie. Wcześniej malowałam olejne obrazy koni, a później doszła do tego na przykład husaria i inne konne jednostki. Malowałam je dla lokalnej Polonii. Jedno z moich zleceń polegało na zrobieniu rodzinnego portretu Molsonów.

d2qmg5u

Kogo?

Prezesów browaru Molson Brewery, co zresztą bardzo dobrze wspominam – to byli bardzo mili klienci.

Byłaś nastolatką i malowałaś portrety piwnym magnatom. I co było dalej?

Dalej? Poszłam do college’u, gdzie poznałam programy graficzne pokroju Photoshop. Moje studia uczyły nie tylko tego programu i nie tylko sztuki "cyfrowej". Dużo rysowaliśmy klasycznymi technikami. To właśnie w college’u zakochałam się w animacji po raz pierwszy. Wtedy wiedziałam już, że chcę być animatorką.

I co zrobiłaś z tą nową wiedzą?

Od razu dostałam pracę jako animatorka gier. Tylko niedawno, jakieś trzy lata temu, zaczęłam pracę jako freelancerka - i zdecydowałam, że bardzo mi się to podoba. Cieszę się, że zaczęłam najpierw pracować w studiach produkujących gry. W tamtym czasie dużo nauczyłam się od kolegów z pracy. Tylko pod sam koniec mojej pracy w Montrealu, jedna gra niestety nie miała swojej premiery i nie trafiła do graczy. Wtedy zdecydowałam się na przeprowadzkę do Toronto, żeby trochę zmienić tryb kariery.

d2qmg5u

Co wtedy robiłaś?

Zarabiałam jeszcze na karykaturach i obrazach, które można kupić na przykład na Etsy.

Jedna z pracy Tiny Nawrockiej, utrzymanej w stylistyce pin-up. Etsy
Jedna z pracy Tiny Nawrockiej, utrzymanej w stylistyce pin-up. Źródło: Etsy

Widziałem je. Nietrudno zauważyć, ze estetyka Pin-up jest ci bliska.

Uwielbiam ją! Przede wszystkim dlatego, że nie jest ona do końca na poważnie. Jest lekko rozerotyzowana, ale ze smakiem i dystansem do tej tematyki. Ma w sobie ten urok lat 50. Wszystkie moje obrazy i karykatury, choć w utrzymane w klasycznej stylistyce, powstają w Photoshopie.

Jak trafiłaś do Kanady?

Wyjechałam, kiedy byłam jeszcze dzieckiem, w 1989 roku. Moi rodzice postanowili opuścić Polskę, a że mieliśmy krewnych w Kanadzie, trafiliśmy do Toronto.
Kanada to ogólnie bardzo ciekawy kraj – właściwie w całości zamieszkany przez emigrantów. Kiedy przyszłam do szkoły, nikt się nie pytał z jakiego miasta jestem, tylko z jakiego kraju przyjechałam. To państwo jest w ogóle multikulturowe. Ale w taki fajny sposób.

d2qmg5u

Jaki?

Pielęgnuje się rdzenną kulturę, zachowując otwartość i szacunek dla innych. Poniekąd to konieczne, bo przecież na co dzień żyjesz z ludźmi z całego świata i po prostu musisz z nimi dobrze żyć. Ten system bardzo dobrze się sprawdza. Moi rodzice zadbali jednak o to, byśmy razerm z moją siostrą pamiętały o Polsce. Oboje byli bardzo dobrze wykształceni, ale niestety w Kanadzie nie respektowano ich dyplomów, bo robili je za żelazną kurtyną. Dlatego pierwsze lata były trudne, ale nieważne co się działo, rodzice zawsze wysyłali nas na wakacje do rodziny.

Jakie plany na przyszłość?

Na razie pracuję nad dwoma projektami, ale to na razie tajemnica, jakimi konkretnie. Raczej będę pracować jako freelancer.

Jeśli będzie jakaś ciekawy kontrakt albo projekt to jasne, czemu nie?

A na stałe?

Raczej nie. Polska jest mi bliska, ale czuję się Kanadyjką. Tutaj żyję, jest moja mama i siostra. Tata wrócił pracować do Polski. Ja jednak nie zamierzam przenosić się do kraju, przynajmniej na chwilę obecną.

d2qmg5u
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2qmg5u
Więcej tematów