Trwa ładowanie...

VR jest stworzony do takich gier jak "Mario Kart"

Wirtualna rzeczywistość to twardy orzech do zgryzienia. Ludzie marzyli od niej od dziesięcioleci, a gdy w końcu pojawił się odpowiedni sprzęt - rewolucji nie ma. Wiele osób mówi wręcz, że VR jest już martwy. Ale takie gry przywracają w niego wiarę.

Share
VR jest stworzony do takich gier jak "Mario Kart"Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=NQHUomtWDxI
d4cc3p3

Jestem entuzjastą wirtualnej rzeczywistości. Ale umiarkowanym. Sama idea "wejścia w grę" jest świetna, a po tym, jak wypróbowałem system PlayStation VR, poczułem się jak rażony piorunem. To naprawdę ma ręce i nogi, a latanie po odległej planecie w grze "Farpoint" wywołało u mnie emocje, jakich dawno nie zafundowała mi żadna "zwykła" gra.

Ale takich produkcji jest stosunkowo niewiele. Większość gier jest raczej krótka i prosta, polegająca na zwiedzaniu pokójów, rozwiązywania zagadek logicznych, eksploracji. Albo straszeniu gracza. To fajne, ale póki nie ma się nijak do rynku gier konsolowych i PC, gdzie rządzi "GTA", "Call of Duty" czy "Assassin's Creed". Dopóki nie zobaczymy tak dużych marek na VR-ze, ciężko mówić o przełomie. Ale jest inna droga.

Kłopoty z chodzeniem

PlayStation Polska
Źródło: PlayStation Polska

_"Farpoint" zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie"

d4cc3p3

Na growe blockbustery czekam, ale nie sądzę, aby się prędko pojawiły. Czemu? Bo gry z otwartą przestrzenią albo tak dynamiczne jak "Call of Duty", wymagają szybkich reakcji, przestrzeni, swobody dla gracza. Tymczasem VR ma z tym duży kłopot. Gracze dostają zawrotów głowy, gdy mają na sobie gogle i muszą biegać, skakać, wspinać się, wykonywać szybkie zwroty o 180 stopni. Większość gier jest wręcz projektowana z myślą o tym, aby iść przed siebie.

Do grona gier, które z tym problemu nie mają, śmiało dołączają wyścigi. Niedawno zachwyciło mnie "Gran Turismo Sport" na PS VR, teraz oglądam z oczami na wierzchu "Mario Kart". Zobaczcie sami, jak świetnie bawi się ta ekipa.

"Mario Kart" to klasyka tzw. "party games". Zasuwamy po pełnym zakrętów torze i nie tylko próbujemy wyprzedzić resztę peletonu, ale także uprzykrzyć im życie. Na przykład ciskając przed siebie skorupę żółwia czy okładając kogoś wirtualnym młotkiem. Wersja VR zabiera tę zabawę na całkiem nowy poziom. Zwłaszcza dzięki sprytnym pomysłom, jak etapy, w których spadamy, albo wiszące baloniki, które należy łapać.

d4cc3p3

Jest tylko jeden kłopot. Podejrzewam, że ani ja za sterami aut w "Gran Turismo Sport", ani ludzie z filmiku w kartach, nie bawilibyśmy się tak dobrze, gdybyśmy mieli w rękach pady. Z pewnością porządna kierownica i siedzisko dodają bardzo dużo do wrażeń. Wniosek? Wyścigowy VR to znakomita rzecz, ale jej przyszłość widzę bardziej w salonach gier niż w domach. I w sumie z chęcią widziałbym znów salony w każdym mieście. Może wirtualna rzeczywistość nakręci nowy boom na granie poza domem?

Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
d4cc3p3

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4cc3p3
d4cc3p3
Więcej tematów