Superszybkie 5G. Dzięki niemu gaming wskoczy na znacznie wyższy level
(Shutterstock.com)

Superszybkie 5G. Dzięki niemu gaming wskoczy na znacznie wyższy level

Mamy rok 2030. Karta graficzna? Nikt już nie pamięta, co to takiego. Najwyższej klasy grafikę dostarcza streaming z chmury. Nawet na smartfonie odpalasz "GTA 10". Ale najnowsza moda jest inna. Starego "Fortnite’a" zdetronizowała gra na gogle VR i okulary AR.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Kiedyś wydawało się, że w przyszłości będziemy grali w kółko w te same gry, tylko coraz ładniejsze. Co za bzdura. Dzisiejszy gracz, zwłaszcza ten młody, może nie znaleźć żadnych punktów, które łączyłyby go z zapalonym miłośnikiem elektronicznej rozrywki Anno Domini 1985.

Posiadacz Commodore 64 łupał w tekstowe gry przygodowe ze szczątkową grafiką lub w proste platformówki. Dziś liczą się stroboskopowe battle-royale, auto-battlery i loot-shotery. A za 10 lat? Taksówek na Księżyc pewnie jeszcze nie będzie, ale gaming i tak zmieni się nie do poznania.

Źródło: Unsplash

– Pojawienie się sieci 5G będzie przełomowym momentem dla całego rynku gamingowego – komentuje Sitr0x, jeden z gamerów z#teamplay💜. – Stale rosnący udział usług w chmurze, pojawianie się konsol gamingowych bez napędów optycznych, a także tworzenie coraz bardziej zaawansowanych, a przez to dużo więcej ważących gier: to wszystko wpływa i wpłynie na rosnące potrzeby nas, graczy, na superszybki internet. Gaming się zmienia.

Pełne zachmurzenie

"Ojejku, co mam zrobić? Chciałbym zagrać w "Red Dead Redemption II" na ultra, ale najlepsza karta na rynku kosztuje ponad 5000 złotych. Nie stać mnie!" – z podobnymi rozterkami gracze zmagają się od ponad 35 lat. Dzieciaki zawsze błagały rodziców o lepszy sprzęt, a rodzice pukali się w czoło – przecież stary jeszcze działa.

Wszystko wskazuje na to, że ten obrazek przejdzie do historii tak samo jak słuchanie muzyki z płyt czy MP3. Nikt w to nie wierzył, a jednak się stało! W jaki sposób uda się to grom? To proste – poprzez chmurę.

Cloud gaming to usługa, która wykorzystuje specjalne serwery do dostarczenia interaktywnego obrazu. My płacimy abonament – oni strumieniują nam grę jak film z Netfliksa. Z tą różnicą, że gramy, a nie oglądamy. Ta skomplikowana operacja jest możliwa od bardzo dawna, ale droga do gamingowego Edenu jest wyboista.

Pionierzy, jak OnLive czy Gaikai, polegli i zostali wchłonięci przez Sony i ich PlayStation Now. Rękawicę podjęła konkurencja – Nvidia ze swoim GeForce Now, Google ze Stadią i Microsoft z xCloudem. Wiele nadziei wiązano ze Stadią, która oficjalnie ukazała się w części świata w drugiej połowie listopada. Pierwsze wrażenia użytkowników nie były jednak najlepsze.

Ale to kwestia czasu i technologii. Internet wciąż ma swoje ograniczenia, zarówno po stronie odbiorców, jak i serwerów. Tym ograniczeniem jest chociażby sieć 4G, jej prędkość i przepustowość. Na ratunek przyjdzie standard 5G, który rozpędzi sieć dla wszystkich. Dla wielu użytkowników może to być nawet stukrotność tego, co docierało do ich mieszkań czy gospodarstw.

Dzięki chmurze na smartfonach bez problemu odpalimy takie hity jak choćby "Red Dead Redemption 2"

Trwa ładowanie
.
.
.

Z taką mocą wysyłanie obrazu, który obejrzymy w pełnej krasie, rozdzielczości 4K i bez "chrupnięć" będzie już tylko kwestią wysokości abonamentu, jaki zapłacimy (a nie tego, jak zawieje wiatr i ilu sąsiadów przyssało się do łącza). Zakupy topowych kart graficznych czy procesorów odejdą do lamusa jak muzyczne odtwarzacze.

Tak samo jak do lamusa odejdzie myślenie o biurku z komputerem jako miejscu do grania. Bo cloud gaming dotrze przecież na dowolne ekrany, w tym nasze smartfony (czy jakiekolwiek mobilne urządzenia będą modne w 2030 roku). Najnowszą część "GTA" odpalimy w autobusie albo w kolejce do lekarza, bez czekania 5 godzin na pobranie gry i premierowej łatki na 100 gigabajtów.

VR na pełnej

Śmiejesz się dziś z VR-u? Za 10 lat VR będzie śmiał się z ciebie. Razem z całą rzeszą ludzi, jeśli ktoś odkryje twoje wpisy z Facebooka i Twittera w stylu "To nie ma szansy się przyjąć". Końcówka lat 10. XXI wieku stoi mocno pod znakiem wirtualnej rzeczywistości i wszystko wskazuje na to, że impreza dopiero się rozkręca.

Zaraz, zaraz, ale co z tym rozkręcaniem może mieć wspólnego 5G? Cóż, tyle samo co z tradycyjną rozgrywką. Po pierwsze: obraz. W 2019 r. nadal bolączką dużych producentów jest jakość. Zakładasz gogle i przez większość czasu czujesz, jakbyś oglądał grę sprzed paru lat. Albo jakby coś stale było rozmazane.

Cloud gaming dotrze także tam. I już nikt nie będzie musiał dumać nad technologią, ładowaniem elektroniki do kasku czy podłączanej do konsoli skrzynki. Mocny serwer dostarczy nam VR-ową produkcję w wyśmienitej jakości.

VR wymaga naprawdę potężnego sprzętu - tylko wtedy może oferować wysoką jakość obrazu. To ograniczenie zniknie, gdy obraz będzie po prostu streamowany z serwerów. Do tego potrzebujemy jednak superszybkiego 5G.

Dziś hełmy wirtualnej rzeczywistości oplątane są niewygodnymi kablami. W przyszłości będą po prostu podłączone do sieci 5G, a przewody przejdą do historii.

Stoisz na środku pokoju, zakładasz kask i lądujesz na planszy z setką graczy. Niby znasz ten format, ale w "wirtualu" to zupełnie inne doświadczenie. Śmiejesz się dziś z VR-u? W przyszłości to on będzie śmiał się z ciebie.

Źródło: Shutterstock

Jeszcze lepiej będzie z grami sieciowymi na VR. Już teraz je mamy – ale oferują online’owe doświadczenie raczej na małą skalę, z zaledwie kilkoma przeciwnikami. Rewolucję zapewni 5G – przynajmniej pod względem liczb.

Stoisz na środku pokoju, zakładasz kask i lądujesz na planszy z setką graczy. Niby znasz ten format, ale w "wirtualu" to zupełnie inne doświadczenie. Nie tylko jeśli chodzi o samą grę. Na koniec rozgrywki zobaczysz się w lobby z innymi graczami i pogadasz, jakbyście byli wspólnie na meet-upie. Era pisania na czacie i darcia się do mikrofonu będzie zakończona.

Okulary is the new smartfon

Chyba wszyscy się zgodzimy, że smartfon to najważniejszy wynalazek XXI wieku. Stara, poczciwa komórka od dzwonienia, smsowania i grania w "Węża" stała się naszym partnerem od świtu do późnej nocy. Muzyka, filmy, aparat, gry, social media, newsy, narzędzia do pracy. Co będzie dalej?

Smartfony z elastycznymi ekranami? To kolejny etap ewolucji, ale komórki nie przyniosą nam już o wiele więcej. Kolejny krok jest oczywisty – i czekamy na niego od wielu lat. To okulary do AR – rozszerzonej rzeczywistości. Od VR różni się tym, że nie serwuje nam wyłącznie fikcyjnego obrazu, ale nakłada takowy na to, na co patrzymy. A skoro tak, to zamiast masywnego kasku potrzeba tylko okularów.

Niespełnionym snem o przyszłości stały się Google Glass z 2012 roku. Pozwalały robić zdjęcia, nagrywać filmy, przeglądać pocztę, postować na Facebooku i Twitterze – ale jedną z bardziej czaderskich funkcji było Google Maps nałożone na ulicę przed nami. A to dopiero początek.

Lekkie okulary z pewnością w większości przypadków będą popularniejsze od smartfona, do którego musimy nienaturalnie naginać kręgosłup. A gdy na dobre wejdą podstawowe aplikacje, w ślad za nim pójdą gry. I od tej manii nie będzie odwrotu.

Pamiętacie szał na "Pokemon GO"? Wszyscy wyszli na ulicę szukać japońskich stworków. Teraz wyobraźcie sobie nową generację "Poksów", w której nie gapisz się w ekran, tylko wszystko masz w okularach. W ogóle nie musisz myśleć o odpaleniu gry, możesz być w niej non stop.

Zwykła ulica w mieście?
Dzięki rozszerzonej rzeczywistości przeobrazi się w przestrzeń niekończącej się rozgrywki.
Źródło: Shutterstock

Z kolei mogliście (jeszcze) nie słyszeć o "Minecraft Earth". AR-owy spin-off kultowej już gry pozwala – zgadza się – budować klockowe struktury na podwórku. Stare zamki z piasku czy bazy z patyków zastąpią monstrualne zamki. Ale myślmy mniej lokalnie. Sieć 5G pozwoli stworzyć aktualizowaną w czasie rzeczywistym mapę aktywności i zamienić całe miasto w wielką mapę do gry.

Ale "Minecraft" to początek. Królem może okazać się, jak to zwykle bywa, strzelanka. Nowa generacja "Fortnite’a", w której walczymy z kumplami z osiedla, a barykady powstają na naszych oczach? Brzmi sensownie.

W ciągu dosłownie kilku lat społeczeństwo dokonało cywilizacyjnego skoku. Zapatrzeni w gazety i ściany ludzie zostali podłączeni do sieci, poznając multum informacji na bieżąco. Kolejny etap już niebawem. – Gaming się zmienia, rzeczywistość się zmienia, ale jedno pozostaje bez zmian. Nie zmienia się stale rosnące zapotrzebowanie na superszybki internet, który nadchodzi do nas w postaci sieci 5G – mówi Sitr0x, jeden z gamerów z #teamplay💜.

Ten artykuł napędza Play – pierwsza sieć 5G Ready w Polsce

Polub WP Gry
Trwa ładowanie
.
.
.
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne