WP

Liczą na łatwy i szybki zysk. I dlatego uwierzą we wszystko, co im powiesz

Ktoś, kto na początku giełdowej przygody spółek zainwestował w twórców "Wiedźmina" lub "This War of Mine", dziś mógłby być milionerem. Kursy akcji polskich twórców gier wystrzeliły i dlatego każdy liczy na powtórkę. I właśnie z tego powodu bardzo łatwo nim manipulować.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polskie gry radzą sobie świetnie na giełdzie
Polskie gry radzą sobie świetnie na giełdzie (PAP, Fot: PAP/Tomasz Gzell)
WP

Nie masz pojęcia o grach. Słyszałeś o sukcesie “Wiedźmina”. Wiesz, że twórcy tej gry są na giełdzie. Chcesz zarobić, bo dotarło do ciebie, że akcje spółki rosną. Wchodzisz na forum, by upewnić się, czy to dobry pomysł. Albo bardziej prawdopodobna wersja: już kupiłeś akcje i liczysz na to, że nie wyrzuciłeś pieniędzy w błoto, a potwierdzenia szukasz we wpisach innych podobnych do ciebie inwestorów.

Nie rób tego.

Sama inwestycja, owszem, nie jest głupim pomysłem. W końcu w 2016 roku polscy producenci gier na giełdzie dogonili wielkością Lotos i Bank Handlowy. Optymistycznie można założyć, że to dopiero początek świetnych wyników, bo sukces nakręca kolejny sukces. Twórcy mają większe budżety i mogą pozwolić sobie na większe projekty. Kursy szybują w górę.

WP

21 lipca 2016 kurs CD Projekt na warszawskiej giełdzie wynosił 33 zł. Dziś to prawie 119 zł. W maju 2016 roku kurs akcji 11bit studios nie przekraczał 74 zł, dzisiaj można je kupić lub sprzedać za prawie 174 zł. Na początku roku wycena akcji Bloober Team wynosiła niecałe 30 zł, dziś to 47 zł, choć jeszcze w sierpniu kurs oscylował wokół 90 zł.

A to przecież nie koniec. Bo po “Wiedźminie 3” będzie “Cyberpunk 2077”. Po “This War of Mine” 11bit szykuje “Frostpunk”. Bloober Team też nie zwalnia tempa. Ten pociąg jeszcze nie odjechał.

Materiały prasowe
Podziel się

Cyberpunk 2077 ma zapewnić CD Projekt RED kolejne sukcesy

WP

Właśnie tak patrzą na to inwestorzy. Tworzą alternatywny świat, w którym wszystko jest sukcesem.

Z kolei ci, którzy akcji nie kupili, we wszystkim widzą zapowiedź nadchodzącej klapy.

Co z "Cyberpunk 2077"?

“Cyberpunk 2077” od CD Projekt RED został zapowiedziany w 2012 roku. Minęło 5 lat i nadal o grze niewiele wiemy. Tymczasem 1 września 2016 jeden z użytkowników giełdowego forum pisze, że “Cyberpunk będzie miał recenzje w granicach 7-10/10, sprzedaż kilkukrotnie lub kilkunastokrotnie większa”.

WP

Nie zgadza się z nim użytkownik, który twierdzi, że gra ma większe szansę być klapą. Przez tematykę - bo fantasy ma więcej fanów niż science-fiction. Na innym forum ktoś założył temat - jakby odpowiadając na wątpliwości cytowanego wyżej użytkownika - o nazwie “Popularnosc tematyki Cyberpunk drastycznie wzrasta!”.

Potwierdzeniem tezy jest zwiastun niezależnej produkcji, który obejrzało niecałe 115 tys. widzów.

Ale forumowi inwestorzy się nakręcają i pompują balonik. Już obliczają, ile CD Projekt RED zarobi na “Cyberpunku 2077” i dochodzą do wniosku, że” już w samej przedsprzedaży, czyli pierwszego dnia dystrybucji, zarobi na Cyberpunku więcej niż na wszystkich Wiedźminach razem wziętych”.

Wystarczy wziąć kalkulator i policzyć - podsumowuje swój wywód użytkownik. Prawda, że proste?

WP
Materiały prasowe
Podziel się

Forumowi inwestorzy wierzyli w "Snipera 3"

I co z tego, że mówimy o grze, o której nie wiemy nic.

Podobnie było z “Frostpunk” od 11bit studios. Dziś już o grze wiemy dużo więcej, ale jeszcze kilka miesięcy temu twórcy nie dzielili się szczegółami. Tymczasem giełdowe forum już wiedziało, że to kolejny sukces i emocjonowano się krótkim zwiastunem, który niewiele zdradzał. "Już chcę w to zagrać, choć nie jestem graczem" - w tym stylu pisali forumowi inwestorzy.

WP

Inny zachwycał się, że 11bit studios wystawia się na chińskich targach, co jak wiadomo gwarantuje “Frostpunkowi” sukces, bo tamtejszy rynek jest ogromny. Później na forum wrzucono zdjęcie mające sugerować, że stoisko polskiej firmy to zaledwie jeden laptop. Jedna wielka dezinformacja. A to wszystko dlatego, że poprzednia gra polskiego studia - "This War of Mine" - była wielkim sukcesem. Jakby to gwarantowało kolejne powodzenia albo wręcz przeciwnie, oznaczało, że dobra passa się skończy.

Kamil Ostrowski na łamach gram.pl przytoczył anegdotę opisującą, jak wyglądają pokazy dla przedstawicieli funduszy inwestycyjnych, potencjalnych i aktualnych akcjonariuszy. Gdy pokazano im “Wiedźmina 3” okazało się, że tylko jedna osoba potrafiła grać na konsoli. Reszta wolała sączyć drinki, z dala od telewizora.

“Zdecydowana większość osób podejmujących decyzje o zakupie akcji nie kieruje się znajomością produktu” - stwierdził Ostrowski.

Co gorsza, byli tacy, którzy sprytnie to wykorzystywali, nakręcając inwestorów. Prezes Bloober Team przed premierą “Basement Crawl” - gra okazała się jedną z najgorszych w historii konsoli PS4! - w wywiadach twierdził m.in., że “to jedyna tego typu gra na PS4”, “oferuje masę miodu” i że nadchodzące gry studia “staną się poważnymi brandami” w Stanach Zjednoczonych. Ogólniki, zero konkretów, ale za to ładnie opakowane.

Ludzie w to uwierzyli i na forach pisali, że w USA nie mogą doczekać się polskiej gry. Rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała życzeniowe myślenie.

Marketing zawsze rządził się swoimi prawami. Ale nie chodziło tutaj o zachęcenie graczy, którzy śledzą rynek i bardzo szybko mogli zweryfikować słowa twórców. Zapewnienia prezesa czy entuzjastycznych inwestorów skierowane były też przecież do tych, którzy mieli skupować akcje. A oni, jak już wiemy, nie do końca się znają.

Ta historia ma jednak happy-end. Bloober Team po serii wpadek zmieniło filozofię i zaczęło robić po prostu dobre gry. Mniej szczęścia miał m.in. Nicolas Games, który marketing opanował perfekcyjnie, ale ich gra “Afterfall: inSanity” była kiepściutka. I przepadli.

Materiały prasowe
Podziel się

"Frostpunk" ma być kolejnym sukcesem 11bit

Podejście “jeszcze będzie przepięknie” wielokrotnie nie sprawdziło się w przypadku notowanego na giełdzie CI Games. “Wszystko wskazuje na to, że gra będzie hitem i będzie dobrze się sprzedawać” - uwierzył w słowa twórców jeden z forumowych inwestorów. W końcu ci wielokrotnie podkreślali, że gra będzie porządnym skokiem jakościowym, inspirowanym najlepszymi grami akcji. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna. Po kiepskich ocenach w ciągu dwóch dni wartość CI Games spadła o 41 proc.

Obietnice, długi czas oczekiwania, a potem klapa. Z tym musi liczyć się każdy, kto zamierza inwestować w spółki growe.

- Najpierw lata produkcji i wydatki, potem przesuwane notorycznie debiuty... trzeba mieć sporo cierpliwości - mówi mi Jacek Frączyk z money.pl, gdy pytam go o to, czy inwestowanie w growe spółki jest trudniejsze i bardziej niepewne niż w przypadku “tradycyjnych” firm będących na giełdzie.
W tym rzecz. Bo kupując akcje spółki growej liczymy, że coś, czego jeszcze nie ma, będzie sukcesem. Kupuje się prognozy na przyszłość.

Czy to oznacza, że nie warto w branżę gier inwestować? To zależy.

Jak i na czym zarabiać?

- Jeśli chodzi o spółki, które wytwarzają superprodukcje, na które trzeba czekać latami, a potem trząść się przy debiucie o oceny krytyków, to faktycznie inwestowanie jest bardziej ryzykowne - stwierdza Frączyk - Jest jednak jeszcze branża, która produkuje free-2-play na urządzenia mobilne i tam nie ma oczekiwania na nowe produkcje, bo wyrzucają z siebie mnóstwo gier rocznie, a zarabiają na tzw. mikropłatnościach. Mniej ryzyka, ale i mniej zysków. Giełda bardziej ceni tych, którzy robią superprodukcje o wysokich budżetach. Byle tylko wypaliły - dodaje ekspert money.pl.
Wbrew pozorom można to przewidzieć.

- W spółkach growych, które wytwarzają superprodukcje, sukces już można oszacować na podstawie zysków sprzedaży wcześniejszych produkcji, jak "Wiedźmin", "Lords of the Fallen" czy "Sniper: Ghost Warrior". Da się określić, ile takich mocnych gier studio da radę wyprodukować na przestrzeni najbliższych lat - ocenia Frączak.

No właśnie. O ile można zakładać, że "Cyberpunk 2077" się uda, tak można też było przewidzieć, że stworzenie wielkiego, wysokobudżetowego hitu przez CI Games było wielką niewiadomą. Potencjalny inwestor ryzykował. Musiał też pamiętać, że obietnice brzmiały podobnie do wcześniejszych, tych niespełnionych.

Jeżeli więc chce się wyłożyć własne pieniądze, należy śledzić rynek gier i dokładnie prześwietlić spółkę, w którą planuje się zainwestować. I na pewno nie można analizy pozostawiać forumowym ekspertom. Bo trzeba czasu, by z pewnością stwierdzić, że jedna gra się na rynku przyjmie, a druga nie.

Polub WP Gry
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP