Julietta ma trochę racji.
Jak miałem poniżej 25 to jeszcze żyłem technologią PC-tó, czytałem każdy news, kazdy benchmark i co miesiąc zmieniałem sterowniki i pózniej testowałem 3dMarkami ich wydajnośc, robiłem zestawienia punktów przyrostu wydajności itd.
Dla gier defragmentowałem dysk, zmieniałem taktowanie ramów i grafik, byle zeby gra najlepiej chodziła a komp się włączał jak najszybciej.
Windows instalowałem co 3 miesiące.
A teraz nie chce mi się. Wymieniam coś jak już nie działa lub gra nie pójdzie na medium. Sterowniki ładuje co kwartał, a kompa używam bardziej do netu niż gier.
Nie chce mi się szarpać z propagandą directx 10 i 11 kiedy wciąż wszystko jest pod 9.0C i na nim bazują konsole (a grafikę mają super).
PC do życia jest niezbędny, ale z wiekiem człowiek ma dosć ganiania za pseudo rozwojem i kupowania by mieć coś 30% szybsze.
Zgłoś do moderacji
Heh, nie zgodzę się z Tobą, moim zdaniem strategia i dobra zabawa idą ze sobą i to równo. Fakt, że ostatnimi czasy strategie troche podupadły, ale zagraj w takie np Battleforge czy poczekaj na Starcraft 2 (w przyszłości może Warcraft 4) . Ale co kraj, to obyczaj, co osoba, to gust.
I nie bój się o moją wątrobę, jeszcze się na tym forum nie zdenerwowałem, żeby przeżywać jakiekolwiek stressy :) należę do osób które mają w wiele rzeczy wyje*ane ^^ a wiek, nie ma nic do rzeczy, jeżeli o strategie chodzi... albo sie je lubi, albo nie :)
Zgłoś do moderacji
Cokane, to nie dlatego, że strategie do mnie w ogóle nie przemawiają. To nawet nie dlatego, że dla mnie pojęcia "dobra zabawa" i "strategia" strasznie się gryzą. Wykluczają się wzajemnie. To także nie dlatego, że jak widzę w pismach obrazki ze strategii czy RTS'ów, to odrzuca mnie na widok rzutu z góry na "plac boju" i miniaturowe grupki ludków, które to przesuwają się z jednego miejsca w drugie. Jakoś dziwnie to wygląda.
To dlatego, że mam dość strategii w życiu codziennym. Po ciężkim dniu, gdy odpalam grę, to mam już tylko ochotę się zrelaksować. Wyluzować i dobrze bawić. Odparować mózg. Zresetować. Chcę przenieść się w jakiś fantastyczny, wirtualny świat, przeżyć jakąś wspaniałą przygodę, albo otłuc w Soul'u paru przyjemniaczków. Miło i przyjemnie spędzić czas z konsolą.
Może jak człowiek byłby młody i miał dwadzieścia kilka lat i sporo czasu, to kręciłyby go strategie. Gdy będziesz miał już sporo ponad trzydziestkę, dom i rodzinę na utrzymaniu, to zrozumiesz o czym piszę. Starość i wygodnictwo zaczną zaglądać Ci w oczy. Po pracy nie będziesz miał najmniejszej ochoty na garbienie się przed komputerem. Będziesz chciał uwalić się na mięciutkiej kanapie, z grubaśnym "jaśkiem" pod głową i zagrać w jakiegoś "odstresowywacza". Ot pochlastać mieczami jakieś demony, czy inne potwory, na których karcie dań widniejesz. Walnąć wiadrem ołowiu w podłego faszystę lub zombiaka, który widząc Cię uświadomił sobie, że rezygnuje właśnie z diety bezcholesterolowej. Czy wreszcie zdobyć przepiękną kolekcję siniaków w Tekkenie lub SoulCaliburze. Oznaka starości poprostu.
Poza tym luzik chłopie. Nie ma co wszystkiego brać tak na serio, bo wątroba Ci zgnije z tego stresu. Więcej dystansu do świata i samego siebie, wszak to tylko taka "gra", he,he.
Zgłoś do moderacji
Narazie mam PS3 ok 2 tygodnie i jestem na etapie poznawania sprzętu.
Łączenie PS3 z PSP brzmi ciekawie. Muszę kiedyś o tym trochę poczytać.
Nie mniej jak wyjdzie Gran turismo 5 to bede używał PSP to odblokowania dodatków
Zgłoś do moderacji
polander (Gość)
2009-10-26 18:59:37
resistance 2 nie ma opcji grania we 2 na jednej konsoli ale single jest świetne. Widok płonącego San Francisco jest niesamowity. A akcja w lesie gdzie Chimery zastawiają pułapkę jest nieprawdopodobna. Nie wiem czy wiesz thiefi ale masz niezły atut w porównaniu ze mną Ty masz PSP. Wykorzystując PSP masz dużo więcej możliwości w niektórych grach np. w F1 PSP służy jako lusterko wsteczne efekt świetny zaś w resistance 2 możesz zarazić PSP wirusem dzięki czemu Twój bohater zyskuje specjalne zdolności na ekranie PSP widzisz jak Chimera a łącząc umiejętności ludzi z Chimerą będziesz naprawdę wymiatał
Zgłoś do moderacji
strategie to teraz umierają...
Wychodzą takie gnioty , że aż smutno.
Red Alert 3 i Empire TW. Legendy spieprzone na maksa.
Eehh przynajmniej Soul Calibur 4 trzyma ten sam klimar od 1 czesci i za go cenie.
Tekken poszedł w ilość zawodników i w Freaksy (dziwadła) za co mam go dość.
A co do Ressistance muszę nadrobić zaległości i już poluję na pierwszą część. Jest tam opcja grania w 2 na jednej konsoli i to mnie cieszy. Podobno dwójka tego nie miała.
Zgłoś do moderacji
julietta, zawsze musisz wcisnąć jakąś uwagę względem stratedii xD dla mnie bijatyki to najgorsze gry w jakie można grać, o wiele bardziej cenie sobie strategie :) taki soulcalibur to tak denna (moim zdaniem) gra, ze szkoda slow, wlaczylem, bo kumpel nalegal, wywalilem, bo sie grac nie dalo ^^ i to nie dla tego, że ktoś mnie prał, szło mi całkiem nieźle... ale gra nudzi sie po 10 walkach.
Zgłoś do moderacji
Ja tam zbytnio nie lubię Soul'a ,ale mogę przeżyć. A co do Tekken'a to fabuła teraz w 6 jest bardzo średniawa z tego co widziałem , a Bob to nieporozumienie zupełne.
A co do Resistance'a ,ja gram w każdą ich grę od czasów gdy przeszli na PS2 (nie grałem w żadnego z pierwszych trzech Spyro które wyszły na PSX'a) i tylko właśnie w Resistance 2 nie grałem ,ale przeszedłem całego pierwszego i bardzo dobre wrażenia tylko że multi był niemal wymarły kiedy ja grałem niestety...
Zgłoś do moderacji
Też bardziej pasi mi SoulCalibur. Tekken jest fajny, ale bronie w Soul'u dają poczucie większej młócki i power'a. Efekty są bardziej widowiskowe.
Tygodniami trenowałem Kilika (ten z chińskim kijem o nazwie GUN) i nadal jestem cienki, jak naleśnik w barze mlecznym. Fajnie naparza się Ivy (miecz na łańcuchu) i Voldo (podwójne katary). Ogólnie obie serie to killery i niezwykle grywalne tytuły. Jakże odległa to rozrywka od takich np. strategii...
thiefi, co do celowania w FPS'ach padem, to spoko, nabierzesz wprawy. Trening czyni mistrza. Faktem jest, że tutaj trzeba mieć dużo lepszego skill'a i wprawniejszego manuala, ale za parę lat dasz radę he,he ;-).
Resistance nie grałem, ale chwalą jedynkę, a i dwójka ma pochlebne opinie. Nie wiem o co ten raban.
Zgłoś do moderacji
Zależy od gustu,
Soul Blade to była jedna z moich pierwszych gier na PSX.
Jak ją odpaliłem to świat się zmienił (miałem w domu grę lepszą niż gry na salonach gier).
Tekken mi się też podobał, ale więcej grałem w Soul Calibura 3 na PS2. Wole walenie broniami, choć nie jest to realistyczne.
Tekkena zabił pierdzący gon, panda, niedzwiedz i inne shity (a i jeszcze mokujin ten drewniany kloc).
A co do Soul Calibur 4 to odpowiada mi. Trzyma klimat od pierwszej części (A a ten mnie oczarował jak byłem nastolatkiem wówczas), ten sam speaker, grafika bardzo ładna, postacie ciekawe (Star Wars na siłe, ale wole Vadera niż karła Yode z Xboxa),
Gra chodzi płynnie, po zainstalowaniu nie ma prawie loadingów i jest to jedyna bijatyka w którą chce grać ze mną moja Dziewczyna (a to miłe dla mnie)- moze dlatego ze sporo babek tam jest.
Nie mniej ta gra ma jeszcze jedną zaletę, może się w nią wstrzelić amator bijatyk. Nie trzeba godzinami uczyć się ciosów by móc wygrywać.
Kupiłem ją za 60zł w idealnym stanie, moim zdaniem warto!
Tekkena 6 odpuszczam jak zobaczylem, że jakis kangur za psa z koścmi na plecach ma być przebrany.
Poza tym mam Tekkena 5 na PS2 i szóstka niewiele zmian wprowadziła, napewno nie na tyle żeby 220 zł w to ładować.
Ale to moje zdanie.
Zgłoś do moderacji