W Skrzydłach Chwały wybór trybu zabawy jest więcej niż istotny. Sam początkowo, kierując się daleko idącą ambicją, wybrałem symulator. I zmierzyłem się z nie byle jakim problemem. Klawiaturą w symulatorze sterować się nie da, a po podłączeniu pada sytuacja wcale nie zmienia się na lepsze. Stery kierunku, stery wysokości, lotki, przepustnica, hamulce i cała masa rzeczy, których nie da się ustawić na padzie. Do latania w opcji symulacji nieodzowny jest zatem joystick, najlepiej Saitek lub Thrustmaster, bo z myślą o nich powstawała gra. Uporanie się ze sterowaniem to początek kolejnych kłopotów, latanie jest o tyle realistyczne, co trudne. Czuć ciężar samolotu, działają przeciążenia, blackout’y, zacina się broń, można zginąć przez chwilę nieuwagi, bo wystarczy kilka celnych pocisków przeciwnika, by samolot rozsypał się w drzazgi. Nie mówiąc już o tym, jak dużym wyzwaniem jest posadzenie samolotu, często uszkodzonego, na lotnisku po wykonaniu misji. Krótko mówiąc, symulator to duże wyzwanie, choć fani gatunku będą zachwyceni. Jednak jako minus należy mu zapisać, że każdą misję zaczynamy już w powietrzu. Odpadają zatem emocje związane ze startem i mozolnym wznoszeniem się na odpowiedni dla myśliwca pułap.
Większość graczy i tak pewnie wybierze tryb zręcznościowy. Sterowanie w nim jest dużo bardziej uproszczone, brakuje większości takich opcji jak chociażby hamulce i da się sterować myśliwcem klawiaturą i myszką bez większych problemów. Samo latanie jest zdecydowanie rekreacyjne. Do każdej z misji możemy podchodzić dowolną ilość razy, amunicja i paliwo są nielimitowane; kiedy zbyt gwałtownie się wznosimy i silnik zaczyna zdychać, to pokazuje się ostrzeżenie na pół ekranu i tak dalej. Przeciwnicy też nie stanowią większego problemu, można łatwo wejść im na ogon i posłać w dół w płomieniach. Nic zatem dziwnego, że do bazy wraca się często z kilkunastoma zestrzeleniami. Gracz może poczuć się jak Hartmann, Kittel, Novotny czy inne asy Luftwaffe, które zaliczyły w czasie wojny po ponad dwieście czy trzysta zestrzelonych maszyn.


