Wiedźmin 2: Zabójcy królów - recenzja

23.05.2011 15:05 | Autor: Zbigniew Trzeciak

Wiedźmin 2: Zabójcy królów - recenzja
Nowemu Wiedźminowi przyjrzeliśmy się ze wszystkich stron, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście mamy do czynienia z polską produkcją roku i jedną z najważniejszych gier w tym sezonie. Po wnioski zapraszamy do recenzji, zaznaczając jednocześnie, że za wszelką cenę staraliśmy się uniknąć ujawniania fabuły tej produkcji.

Więcej na temat:
Wiedźmin 2: Zabójcy królów

  • Developer: CD Projekt Red Studio
  • Dystrybutor PL: CD Projekt
  • Premiera PL: 2011-05-17
  • Platformy: PC X360
  • przejdź do karty gry
Kiedy cztery lata temu na rynku pojawiła się opowiadająca o przygodach Geralta gra studia CD Projekt Red, wszyscy zachłysnęliśmy się rodzimym spojrzeniem na gatunek RPG. Spodobało nam się, że mamy do czynienia z produkcją głęboką, osadzoną w realistycznym i ciekawym świecie, a także oferującą moralne wybory wykraczające poza zwykłe opowiedzenie się po stronie dobra lub zła. Dla Polaków dodatkową atrakcją był fakt, że to właśnie nadwiślańscy programiści stworzyli to cudeńko. Nietrudno więc zrozumieć niesamowitą medialną i reklamową gorączkę, która towarzyszy premierze Wiedźmina 2: Zabójców królów. Pytanie tylko, czy „dwójka” radzi sobie z oczekiwaniami fanów pierwowzoru i czy trafia do nas gra, którą pokochamy na lata.

Zero-jedynkowa książka

Jeżeli fabularnie produkt ten okazałby się gniotem, to nie byłoby sensu dalej go recenzować. Co to za RPG, które nie oczarowuje opowiadaną historią? Bez obaw, Zabójcy królów to bardzo ciekawie napisana gra, która wciąga i zaskakuje, a jednocześnie oferuje spójnie zbudowany świat, wspaniały teatr dla przedstawionej w niej opowieści. Duża w tym zaleta Andrzeja Sapkowskiego. Autor odwalił za twórców większość roboty, a oni skrzętnie skorzystali z jego dorobku, tylko czasami się od niego odrywając, głównie w celach marketingowych. Ot, choćby taka Triss Merigold, która w komputerowej historii przeistoczyła się w wampa mrugającego do nas zalotnie z okładki Playboya. Nie zmienia to jednak faktu, że z zapartym tchem śledzimy perypetie głównego bohatera i jego towarzyszy.

Zobacz rozgrywkę w Wiedźminie 2 z naszym komentarzem

W zasadzie to właśnie dzięki nim trudno oderwać się od ekranu. Wydarzenia nie dzieją się obok nas, lecz są efektem podejmowanych decyzji i tego, jak się zachowamy. I nie mówię tu o słynnych 16 zakończeniach, których nagłaśnianiem CD Projekt Red strzelił sobie w stopę. Sytuacje, w których fabuła się rozgałęzia, są tak oczywiste, jakby ktoś napisał wielkimi literami na ekranie: „Uwaga! Znaczący moment!”. Trzeba jednak oddać scenarzystom, że nie są to tylko puste zagrania – kosmetyczne zmiany nastawienia pewnych osób czy też odrobinkę inne zadania. W drugim Wiedźminie niektóre decyzje powodują, że pewne lokacje stają się dla nas niedostępne (lub przeciwnie), a spotykane postacie czy wydarzenia, w których uczestniczymy, są diametralnie różne. Tę grę ewidentnie należy przejść kilka razy, żeby móc zapoznać się z wszystkim, co przygotowali twórcy.
dodaj swoją opinię

Opinie (28):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Andrzej (Gość) 2011-06-11 18:20:42

Zgadzam się z Pliskinem. Jak na razie twórcy gry skopali gameplay, co tym bardziej razi, gdy gra fabularnie i widowiskowo jest majstersztykiem.

W jednym jednak pokładam nadzieję: w tym, że CD Project przy WIedźminie 1 pokazał klasę wydając edycję rozszerzoną jedynki, która poprawiała całkowicie błędy w podstawce. Liczę na to, że tak samo wydawca postąpi w tym przypadku. Jeśli tak, to będzie to gra roku nie tylko w Polsce ale i na świecie, bo jest to dzieło na miarę wielkiego twórcy.

Zgłoś do moderacji

Pliskin (Gość) 2011-06-11 17:43:31

Autor recenzji zupełnie dał się oczarować (co mnie nawet nie dziwi), przez co recenzja jest bardzo nieobiektywna. Długo rozwodzi się nad piękną grafiką, fabułą, udźwiękowieniem, nieliniowością, systemem moralnych wyborów, dialogami, klimatem, filmowością, spektakularnością, wykonaniem postaci i innymi tego typu ozdobnikami. I co z tego? Wszyscy wiedzą że Wiedźmin 2 wygląda bardzo ładnie, wystarczy obejrzeć trailery. Autor niemal całkowicie pomija kluczowe kwestie związane z mechaniką gry (takie jak interfejs, mechanika walki, system rozwoju postaci, inwentarz, alchemia, znaki, mini gry, interaktywność otoczenia, parametry przedmiotów etc). A to już nie prezentuje się tak wyśmienicie. Najsłabszą stroną pierwszego Wiedźmina był kiepski gameplay (zwłaszcza system walki polegający na wpatrywaniu się w kursor). Mechanika drugiego Wiedźmina początkowo sprawia dużo lepsze wrażenie, ale jak dłużej pograć okazuje się jednym wielkim krokiem w tył. Wyraźnie odchodzi od RPG w stronę uproszczonej, arcade'owej zręcznościówki. System walki tym razem polega na częstym wczytywaniu stanu gry (naprawdę bardzo satysfakcjonujące), w walkach pojawiają się Quick Time Events (QTE w RPG? WTF?), dbałość o odpowiednie przygotowanie się do walki, jakość ekwipunku czy długofalowe planowanie rozwoju postaci przestało mieć znaczenie, uproszczono i osłabiono alchemię i znaki, pogorszono parametry wielu broni i pancerzy (tym razem zbroja chroni tylko z przodu), bossowie stają się odporni na efekty krytyczne przez sam fakt bycia bossami, siłowanie na rękę nie zależy od siły bohatera (tylko od ruszania kursorem), kości do pokera są mało czytelne i mogą spaść ze stołu powodując przegraną (tylko graczowi rzecz jasna), walka wręcz to QTE sprowadzająca się do naciskania klawiszy WSAD, przedmiotów nie można już nigdzie przechowywać (dzięki czemu Geralt jest co chwila przeciążony, ale jak chce wykonać eliksir, runę, zbroję lub miecz, to zwykle brakuje mu surowców bo musiał je wcześniej sprzedać), Aard już nie ogłusza (zapomnij o finisherach, przez większość gry ich nie uświadczysz), za to pacnięcie w głowę gołą ręką (noszącego hełm) strażnika natychmiast go permanentnie obezwładnia (nie trzeba go potem nawet nigdzie ociągnąć, bo jego koledzy i tak go nie zauważają), przedmioty posiadane przez przeciwników natychmiast znikają wraz z ich zwłokami (po zabiciu uzbrojonego po zęby, ciężkozbrojnego najemnika, jedyne co przy nim znajdujesz to przeważnie kawałek dratwy i dwa oreny), a grupka utopców dla doświadczonego wiedźmina stanowi dużo większe zagrożenie niż Próba Traw (mimo, że za tak "marnych" przeciwników już nie dostaje żadnego doświadczenia), żeby poznać słabe strony bossa i nauczyć się oczekiwanego prze twórców gry sposobu jego pokonania trzeba wielokrotnie zginąć (za pierwszym razem wręcz obowiązkowo, bo nie wiemy kiedy zainicjuje się cut scenka przed walką z bossem, która uniemożliwi nam wypicie eliksirów przed walką. Eliksirów nie możemy wypić wcześniej bo mają niezwykle krótki czas działania a podczas walki nie można), AI jest bardzo kiepskie - czarodzieje rzucają ogniste kule prosto w plecy swoich kolegów a jeśli w walce zaczyna brakować nam HP, to czasem wystarczy odbiec kilka metrów dalej a przeciwnicy grzecznie zaczekają aż się zregenerujemy. Na koniec dodam, że podczas gry trzeba co chwilę wciskać F5 (quicksave), bo gra uwielbia wywalać się na pulpit, niezależnie od jakości sprzętu. Nie zrozumcie mnie źle, jestem dużym fanem obu części The Witcher i bardzo szanuję CD Project Red za ogrom dobrej roboty włożonej w ten produkt, ale uważam że "dwójka" jest na razie bardzo niedopracowana i póki co raczej nie nadaje się na grę roku. A rolą recenzenta jest zgłębienie tematu w nieco większym stopniu niż przeciętny "każual". I na pewno bardziej krytyczne i rzetelne podejście.

Zgłoś do moderacji

... (Gość) 2011-05-29 21:09:58

Tak naprawde ogromny potencjał tego tytułu został wykorzystany powiedziałbym w 70% góra. Szkoda.
Sam klimat jest fantastyczny, dobry polski dubbing, było coprawda troche głosów słabych czy denerwujących, ale większość jest naprawde ok. Obszary wyglądają ładnie, niestety szkoda że są takie zamknięte i ogrodzone ze wszystkich stron.
O zaletach można pisać ale wszystkie są wypisane w recenzji.
Wad jest też niestety sporo, głównie spowodowanych niedoróbkami. Brak przycisku wróć po wcisnieciu load w menu, brak rozdzielczosci na monitory 4:3, stosunkowo częste wywalanie sie gry do pulpitu, mało questów typowo wiedzminskich - zlecenia na potwory. Sam ekwipunek niby podzielony na wiele "sekcji" ale brakuje sortowania wg wartości i wagi. Apropo wagi... przy takiej ilości składników alchemicznych to należało albo dać conajmniej 500 wagi, albo wszelkim specyfikom z potworów dać wage 0, bo w obecnej postaci, ograniczenie wagowe 300 jest conajmniej denerwujące.
O fabule nie będę się rozwodził, rzecz gustu, ale co mi się rzuciło w oczy to kompletny brak tłumaczenia OCB dla początkujących. Ktoś kto nie czytał żadnej z książek Sapkowskiego o Wiedźminie raczej będzie miał trudności żeby się pokapować kto to jest Yennefer, czy co to jest dziki gon (pod koniec gry jest to nieco wyjaśnione lepiej ale do końcówki... lipa).

Zgłoś do moderacji

oszukany przez producenta (Gość) 2011-05-27 18:18:29

Twórcy odpowiadający za stronę techniczną gry (i ci którzy mimo wszystko zdecydowali się taki półprodukt wypuścić na rynek) - w wielu przypadkach gry nie da się nawet zainstalować (!), powinni już lepiej zasilić grono osób pobierających zasiłki dla bezrobotnych niż budować polską gospodarkę w taki sposób.

Zgłoś do moderacji

123 (Gość) 2011-05-26 16:00:22

Batman to bohater DC Comics, nie Marvela.

Zgłoś do moderacji

wytrawny_troll (Gość) 2011-05-25 12:01:49

O panie, jakie ilości znaków. I to jeszcze o literaturze!!!

Go!

Begone!
ha ha ha ha ha ha ha ha
"Idź precz!
Do mamusi
Do tatusia
Do malucha
Idź precz!
Pańska skórko
Ósme cudo znów na rudo
Powiedz, że piję
Że z tobą nie żyję
Że taplasz się w nędzy
Bo nie mam pieniędzy
Idź precz!
Idź precz! "
hahahahaha

Zgłoś do moderacji

Domoslaf 2011-05-25 11:53:51

O panie, jakie ilości znaków. I to jeszcze o literaturze!!!

Go!

Begone!

Zgłoś do moderacji

wytrawny_troll 2011-05-25 11:49:41

".....więc jeśli ten odzysk całkiem ładnie pachnie, nawet jeśli nie jest to mój ulubiony bukiet, to potrafię to docenić."
1.Nie mogę czegoś takiego docenić.Hlip:-)
2."Literatura popularna w ogóle jest de facto dziedziną "z odzysku". Nie no nie przesadzajmy.Jest całkiem sporo fajnych książek.No cóż teraz się przyznam.Bardzo rzadko czytuję szajso fikszony (zbyt dużo zawodowej makulatury itd,starość nie radość ,wolę na kobiałki popatrzeć;-)
3. "Każdy tylko albo próbuje powtórzyć sukces Martina (za mało wiedzy), albo J.K. Rowling (za późno).No właśnie to mnie 20 lat temu od tego typu literatury odrzuciło (jakoś po upadku "starej"," Fantastyki " i za to nie lubię asa).Właśnie to pisanie dla sukcesu.To krojenie dla naszych potrzeb ,rodzimego,"narodowego" bohatera.Hamerykanie mają Spermana a musim mieć Wiedźmina.Tylko kurwa po co?Się pytam?Aaaaaaa?Że tak pojadę mało fachowo słowami piosnki starej "Po co dalej pić to samo piwo ,Kiedy czujesz, że uleciał gaz"
4.Czytać coś innego niż fantastykę.
Tyle ochów i achów nad Pieśnią Lodu i Ognia.Usiadłem,przeczytałem i......pierwsze co to skojarzenie z twórczością chyba już zapomnianego u nas fińskiego pisarza Mika Waltari ,piszącego bardzo nierówne powieści osadzone w realiach historycznych (też tam mamy ,wielką politykę,intrygi ,walki o trony itd) Pisząc nierówne, mam na myśli różnej jakości,bo i trochę popeliny też natworzył:-) A nie był to jakiś wybitny pisarz " pierwszoligowy". No nie przynajmniej tak, jak ówczesny mu Robert Graves (na podstawie jego powieści ,powstał bestsellerowy serial "Ja,Klaudiusz").Niestety dla mnie R.R.Martin to też popelina.No to już pewnie całkowicie się pogrążyłem:-)
I ostatnie.Może dla tego mam inne spojrzenie na gry ,bo bardzo mało "siedzę" obecnie w fantastyce.Chociaż w młodości razem z bratem zamawialiśmy z pierwszej wysyłkowej księgarni wszystko co z fantastyki wydawało Phantom Press :-)
Ależ ileż można tak jak w piosnce starej........" dalej pić to samo piwo, Kiedy czujesz, że uleciał gaz";-)
Jedyna rada czytać coś innego niż, tylko fantastykę :-)

Zgłoś do moderacji

mpiwo 2011-05-25 10:55:31

Wytrawny trollu - nie wiem czy czytasz dużo współczesnej fantastyki, ale ja tak. I przykro mi to stwierdzić, ale większość z nich to nie żadne "Gry o tron", "Hyperiony" czy inne "Miasta i miasta". Większość fantasy to wtórne, zbeletryzowane wspomnienia z sesji w papierowe RPG-i, gdzie rycerze są dzielni, niewiasty piękne, a magowie zdradzieccy. Stylu nie ma w nich żadnego, opisu żadnego, wizji żadnej. Każdy tylko albo próbuje powtórzyć sukces Martina (za mało wiedzy), albo J.K. Rowling (za późno), albo na rynku polskim - Sapkowskiego (jeden wystarczy).

Na ich tle to, co zrobił Sapkowski, nawet jeśli jest to zręczne wykorzystanie starych motywów i ubranie ich w soczysty język, który niektórych odrzuca, naprawdę widnieje jako całkiem dobra literatura. Literatura popularna w ogóle jest de facto dziedziną "z odzysku", więc jeśli ten odzysk całkiem ładnie pachnie, nawet jeśli nie jest to mój ulubiony bukiet, to potrafię to docenić.

Zgłoś do moderacji

wytrawny_troll 2011-05-25 10:46:38

@mpiwo."Luknąłem" i tym bardzie nie rozumiem. Jakie "stworzenia koncepcji świata,...stylu, w jakim wypowiadają się jego mieszkańcy, rysu historycznego, klimatu i atmosfery, a przede wszystkim postaci wiedźmina, która jest centralna dla całego otaczającego go świata, ogniskuje i uwydatnia poszczególne jego cechy, które tak bardzo odróżniają twory Sapkowskiego od nudnego fantasy ze sklepowej półki :
Proszę Ciebie ,przecież te wypociny asa ,są jak skup materiałów wtórnych.Trash,trash,trash.To gdzie tu "koncepcja świata" i "postaci Wiedźmina"?Proszę Ciebie, to jak żenujący skecz z końca nie widać lalala:-)

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (28)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...