Graficznie Venetica jest trochę nierówna, ale na tle innych RPG wypada bardzo dobrze. Znakomite są na pewno postacie. Wygląd twarzy, dbałość o detale, całkiem dobre animacje sprawiają, że przyjemnie patrzy się na Scarlett i wszystkich NPC-ów. Sama Wenecja ma wzloty i upadki. Większość domów czy otwartych terenów wygląda dobrze, a katakumby, w których snuje się delikatna mgła – wręcz znakomicie. Ale są też budowle toporne, jakby wstawione na siłę. Denerwujące jest także to, że każde wejście czy wyjście z budynku to dogrywanie i jednocześnie zapis stanu gry. Nawet na PC z 4GB RAM trochę to trwa. Z kolei na otwartych przestrzeniach gra nieco przycina.
Wyśmienici są za to lektorzy, którzy użyczyli głosów bohaterom. Chociaż gra jest niemiecka, to zatrudniono angielskich lektorów. Rezultat jest znakomity, słucha się bohaterki i NPC-ów z równie wielką frajdą jak bohaterów Fable. Co ciekawe, w grze praktycznie nie ma muzyki, co jak na produkcję RPG jest pomysłem ryzykownym, ale w tym przypadku chyba trafionym. Z początku brak muzyki mi przeszkadzał, ale po pewnym czasie przestał zupełnie.
Venetica to zaskakująco dobry tytuł, który przy odpowiedniej promocji mógłby namieszać w rankingu najlepszych gier RPG. Być może fabuła nie jest najciekawsza, ale Venetica nadrabia to niedociągnięcie dużą grywalnością, a nade wszystko szybkością, z jaką Scarlett włada mieczem. To jeden z tych tytułów, które pojawiają się znikąd i niestety przechodzą bez echa, choć zasługują na laury.



