Fabuła na pewno nie jest powalająca. Po pierwsze – motyw córki Śmierci na odległość śmierdzi Pratchettem i Susan. Po drugie – należałoby sobie zadać pytanie, jak to możliwe, że Śmierć ma córkę? Matka Susan była adoptowana, ona sama była już córką śmiertelników, a Scarlett? Na szczęście twórcy gry wyjaśniają, że według niektórych legend, tak jak w przypadku Świętego Mikołaja, Śmiercią jest zwykły człowiek, który w wyniku takich, a nie innych okoliczności został kosiarzem. Scarlett urodziła się zatem, zanim jegomość został kosiarzem w zwiewnej szacie. Tu rodzi się trzecia wątpliwość – jakim cudem dziewczyna odziedziczyła zdolności po ojcu? Skoro jest dzieckiem „zwykłych” śmiertelników, to za bardzo nie miała czego odziedziczyć... Chociaż fabuła jest sztampowa niczym kolejny odcinek House’a (wiecie, nadchodzi 35 minuta odcinka i House dostaje olśnienia), to jednak nie sposób nie lubić głównej bohaterki. Scarlett nie ma takich zderzaków jak większość wojowniczek w grach, a jej stroje w sumie więcej zasłaniają niż odkrywają. Mimo to dziewoja jest najzwyklej w świecie ładna i na tyle sympatyczna, że w ciemno można zapisać się do jej fanklubu.
Jednak podczas gry szybko zapomina się o nie najlepszej fabule. Albowiem twórcy garściami czerpią z klasyki, w tym przypadku z nieśmiertelnego Fable, dodając też sporo fajnych rzeczy od siebie. Podobny jest klimat, choć zamiast po lesie włóczymy się głównie po ulicach, katakumbach i podziemiach Wenecji. Równie prosty jak w Fable jest system walki, zarówno w przypadku broni białej, jak i magii. Jedyna różnica polega na tym, że nie mamy w Venetice do dyspozycji łuku, ale to w sumie może i lepiej, bo kto posługiwał się tą bronią w Fable? Dużo większą frajdę sprawiają walki wręcz oraz rzucanie zaklęć. Dzięki temu potyczki są nie tylko dynamiczne i szybkie, ale też łatwe. Nie ma problemu z opanowaniem kombosów, ciosów i uników.
Do walki wręcz służą miecze, włócznie, młoty oraz Księżycowe Ostrze. To ostatnie to broń, którą Scarlett zdobywa na początku gry i która służy jej do samego końca z jednego powodu – jest to jedyna broń, którą można unicestwić nieumarłych. Ciekawą funkcję pełnią także dwuręczne młoty. Można nimi nie tylko walczyć, ale także rozbijać niektóre mniej trwałe drzwi. Talenty w drzewku walki wręcz rozdzielamy, doskonaląc umiejętności w posługiwaniu się każdym z rodzajów broni (zwiększając obrażenia czy ucząc się bloku) oraz ucząc się kilku dodatkowych trików, jak na przykład podtruwania przeciwników, spowalniania ich, odpychania czy ripostowania. Jeśli już mowa o uzbrojeniu, to nie sposób nie wspomnieć o jednej z najciekawszych rzeczy w Venetice, a mianowicie o zbrojach. W przeciwieństwie do innych RPG nie wystarczy znaleźć nowy pancerz, by Scarlett mogła go nosić. Jest dziewczęciem, zdecydowanie inaczej zbudowanym niż jej napakowani przeciwnicy, dlatego kiedy znajdzie zbroję, to musi z nią się udać do kuźni. Tam, za odpowiednią zapłatą, kowal dopasuje pancerz do jej figury. Bardzo sensowny zabieg.




