Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction - recenzja

16.04.2010 17:04 | Autor: Zbigniew Trzeciak

Sam Fisher powraca. Jest kimś zupełnie innym niż Fisher, którego zapamiętaliśmy. Osobiste pobudki stawiają go znów w samym centrum akcji i nie jest już tak dyskretny jak kiedyś. Pytanie – czy wszystkie nowości w grze pozwolą jej zachować klimat i jakość poprzedniczek?

Więcej na temat:
Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction

  • Developer: Ubisoft
  • Dystrybutor PL: Ubisoft Polska
  • Premiera PL: 2010-04-15
  • Platformy: PC X360
  • przejdź do karty gry
„Musicie zrozumieć fakt, że Sam Fisher, którego znacie, umarł”. Tak brzmią pierwsze słowa wypowiedziane podczas kampanii dla jednego gracza w najnowszej odsłonie serii Splinter Cell. Nie wiadomo, czy Ubisoft specjalnie zdecydował się na taki krok, ale to jedno zdanie opisuje, jak nowe wcielenie agenta Trzeciego Echelonu ma się do jego sylwetki z części poprzednich. Najważniejsze jest jednak, czy mamy do czynienia z godną kontynuacją, czy też zmiana ta nie wyszła grze na dobre.

Sam Fisher to jednak człowiek

Pierwszą widoczną różnicą są założenia fabularne. Fisher nie pracuje już w agencji, a w wir wydarzeń wciąga go osobista tragedia – śmierć córki. Takie podejście do sprawy miało bohatera uczłowieczyć, ale wyszła z tego postać, która poza wściekłością nie pokazuje zbyt wielu innych emocji. Nie jest to oczywiście wadą – miło słucha się wkurzonych komentarzy Sama do tego, co widzimy na ekranie. Sama fabuła gry jest jej mocną stroną. Nie zdradzimy, oczywiście, o co chodzi, ale ogląda się ją jak dobry thriller, w którym zastosowano wszystkie tricki współczesnej kinematografii sensacyjnej – retrospekcje, wypady w przyszłość, niedopowiedzenia i długie ujęcia. Dużym plusem historii jest również to, w jaki sposób została opowiedziana.

Sam przestał się cackać z przeciwnikami


Sam Fisher widzi napisy na murach

W zapowiedziach gry widzieliśmy wszyscy wyświetlane na ścianach budynków informacje lub nawet całe sekwencje filmowe. Jedni kręcili na to nosem, inni nie mieli zdania. Jednak jako element rozwijający fabułę, także za pomocą podpowiedzi co do celów misji, sprawdza się to znakomicie. Po jakimś czasie ma się wrażenie, że siedzimy w głowie Fishera, a poziom utożsamienia się z bohaterem gry jest przez to naprawdę wysoki. Wszelkie zarzuty, że wygląda to nierealistycznie i psuje klimat zabawy, można spokojnie wrzucić do kosza. Kolejną zaletą tych napisów jest to, że dzięki nim tak naprawdę nigdy nie mamy problemu z podjęciem decyzji co do dalszych kroków w misji. Raz na jakiś czas gra serwuje też coś dla odmiany, jak choćby rozbudowaną minigierkę w przesłuchiwanie.

Sam Fisher to nadal super agent

Wersję demo gracze ocenili jako bardzo łatwą, co zresztą zostało skomentowane nawet przez sam Ubisoft. Pełna wersja Splinter Cell: Conviction jest wymagająca, ale w sposób, jakiego dawno nie spotkałem w grach wideo. Za sprawą wspomnianych podpowiedzi, różnej maści gadżetów, niesamowitej sprawności fizycznej Sama a także nowego systemu egzekucji (Mark&Execute - zobacz tę mechanikę w akcji) mamy w ręku narzędzia, które czynią z naszego bohatera maszynę do zabijania. To wspaniałe uczucie, kiedy wiemy, co mamy zrobić, wiemy, jakie mamy na to środki, a jedyne, nad czym trzeba pomyśleć, to – jak to wszystko przeprowadzić. Gracz naprawdę może poczuć się jak super agent pośród mniej doświadczonych najemników. Jak drapieżca wśród zwierzyny.

dodaj swoją opinię

Opinie (10):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

asdf (Gość) 2010-06-06 14:35:01

Irytują mnie te wszystkie kometarze "znafcuff", którzy odsądzają najnowsze dziecko Ubisoftu od czci i wiary. Ta gra jest naprawdę dobra, znacznie lepsza niż poprzedni Double Agent (rozumiem, że wg. was czwarta odsłona splintera jest lepsza od Conviction ? - no comment) Rozgrywka jest znacznie bardziej dynamiczna, nastawiona na bezpośrednią konfrontację z wrogiem (ubolewam nad wiążącym się z tym nieznacznym okrojeniem ruchów bohatera - jest to jeden z nielicznych minusów tej gry), ALE - jak ktoś chce, może i tę część SC przejść "po staremu" - czyli skradając się, omijając wrogów (w ostateczności po cichu ich usuwając) i bez używania "mark & execute" - wystarczy nieco POMYŚLEĆ. BTW - wprowadzenie "łączonej" kampanii dla dwóch graczy on-line (Kestrel & Archer) to kolejny świetny pomysł, który wg. mnie się sprawdził. Ogólnie - 8,5/10, czyli znacznie lepiej od nijakiego Double Agent. A ortodoksów, malkontentów i frustratów wylewających swoje żale na tym forum odsyłam do zabawy z Double Agent - wszak Conviction jest wg. was najgorszy z serii, czyż nie ?

Zgłoś do moderacji

andro64 (Gość) 2010-05-10 23:32:16

Wszystko zależy od WASZEJ gry - też na początku gry myślałem "O kurde, to jest jakieś GTA czy cuś?". Ale okazało się, że to stary dobry Fisher - wystarczy spróbować inaczej. I się okazuje, że dalej lubimy Sama i Ubi Montreal.

Zgłoś do moderacji

mistermozg (Gość) 2010-05-09 01:57:52

ta gra to jedna wielka żenada.

nie mam nic przeciwko wprowadzaniu nowości, ale to co to zrobiono to trochę przesada. czułem się, jakbym nie kierował samem fisherem, tylko wydawał mu polecenia co ma zrobić. zero jakiejkolwiek kontroli nad postacią. poza tym gra traktuje gracza jak idiotę, mówiąc mu ciągle co ma zrobić. dodajmy do tego te żenujące "egzekucje" i mamy bubla dla 8-latków z alzheimerem. bo najwidoczniej taka była widownia docelowa.

poza tym co to za jakaś maniera, w której główni bohaterowie gier tak bardzo płaczą nad sobą. bardzo dużo dzisiaj gier, w których bohaterowie są po przejściach i użalają się nad sobą - kogo to obchodzi? gry powinny służyć zabawie, a nie przejmowaniu się sztucznymi problemami.

Zgłoś do moderacji

dlugi6661 (Gość) 2010-04-23 09:37:09

nie zgadzam się z tym ze grafa jest cienka, wg mnie to odpowiednik cod:mw2 tyle że w stylu skradanki

Zgłoś do moderacji

akiesz 2010-04-17 15:39:20

Link, który jest na głównej stronie WP to żenada.

Zgłoś do moderacji

vred3sbyrd (Gość) 2010-04-17 15:31:11

Ludzie czy wy nie macie wstydu? W takich chwilach nadal manipulujecie tytułami, liczy się tylko klik, WP schodzi , przepraszam zeszła na psy!!!

Zgłoś do moderacji

mrnoise (Gość) 2010-04-17 11:41:51

@Marecky Ostatnia pozycja Sama działa na przeciwników jak jesteś w ciemnościach. Gdy jest ekran kolorowy nic to nie da. Więc przepraszam ale kur.. jak nie wiesz to po cholere się wypowiadzasz !! Kolejna sprawa,, TŁUMAN ''do szkoły dziecko :P

Zgłoś do moderacji

Scisca (Gość) 2010-04-17 00:56:47

Wkurzające jest to świszczenie w filmiku :/

Gra pewnie jest dobra. To już nie jest Splinter Cell, tylko zupełnie nowa gra. Całe szczęście, że starych, dobrych Splinterków wyszło tyle, że będzie co grać i do czego wracać w chwili słabości ;)

Zgłoś do moderacji

Andrzej (Gość) 2010-04-16 22:41:45

Elitarny charakter graczy padł na pysk.

Teraz gracze "elitarni" zamieniani są w znanych i dobrych grach (Splinter Cell, Operation Flashpoint, itp.) na graczy masowych, czego ta gra jest przykładem.

Mówienie, że teraz jest lepiej jest niedorzecznością, gdyż to jest po prostu inna gra z tym samym bohaterem i trochę podobnym klimatem. Jako fan "trudnych" poprzednich części jestem zniesmaczony zamienieniem poprzedniej rozgrywki na totalnie nową, która ma się do serii jak cukierek do kiełbasy.

Rozumiem twórców, w końcu chcą zarobić pieniądze, sprzedając grę mniej inteligentnym i obdarzonym mniejszą zręcznością graczom. Trudno, pozostaje kupować coraz mniej gier i nie patrzeć na sentymenty do serii, które zostały zamienione na arcade.

Ciekawe ilu graczom, którzy grali w Operation Flashpoint 1 na weteranie z powyłączanymi wszystkimi "podpowiadajkami" podoba się zwiększenie elementów "dynamicznych walk" i tym podobnych efektownych "rozwiązań" w OF Dragon Rising? I ilu graczom, fanom tej serii, podoba się system "egzekucji", malunki na ścianach, ułatwienie rozgrywki i zrobienie z niej prawie strzelaniny?

Naprawdę nie ma co wciskać kitu fanom serii, że teraz jest dużo lepszą grą, bo jest bardziej dynamicznie. Wielbiciele serii w to nie uwierzą.

Zgłoś do moderacji

marecky (Gość) 2010-04-16 16:39:39

"... Począwszy od większych magazynków i tłumików, a skończywszy na zwiększonej sile rażenia granatów..."
to ja znowu będę marudził ....
kiedyś kupowałem kazdego nowego Splintera w dniu premiery, teraz poczekam, aż gra stanieje, bo mam spore obawy co do tej gry

system który pokazuje gdzie nas ostatnio widział przeciwnik -
godne pożałowania - co to nie widać w którą stronę idzie - tam nas pewnie widział, ale nie, gracz to tuman trzeba mu pokazać palcem - O TU MATOLE!
gdzie atmosfera poprzednich części gdzie to właśnie zastanawianie się czy nas ktoś nas widział czy nie widział budowało klimat gry...

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (10)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...