TOCA Race Driver (Pro Race Driver)

08.05.2003 00:05 | Autor: Marek Pluta

Firma Codemasters, znana jest graczom przede wszystkim z całkiem udanej serii Colin McRae Rally, rajdów samochodowych, sygnowanych nazwiskiem sławnego kierowcy. Jednak nie każdy wie, że firma ta wydała również grę TOCA Touring Car, wyścigi samochodów turystycznych.

Więcej na temat:
TOCA Race Driver

  • Developer: Codemasters
  • Dystrybutor PL: CD Projekt
  • Premiera PL: 2003-05-08
  • Platformy: PC PS2 XBOX
  • przejdź do karty gry
Firma Codemasters, znana jest graczom przede wszystkim z całkiem udanej serii Colin McRae Rally, rajdów samochodowych, sygnowanych nazwiskiem sławnego kierowcy. Jednak nie każdy wie, że firma ta wydała również grę TOCA Touring Car, wyścigi samochodów turystycznych. Była ona przeznaczona dla specyficznego odbiorcy, ponieważ wymagała perfekcyjnego opanowania samochodu, gdyż bez tego nie można było myśleć o zwycięstwie, a i samo ukończenie wyścigu na jednej z wyższych pozycji, było niezwykle trudne.
TOCA jednak, zyskała dużą popularność wśród graczy, szczególnie za dość dobrze odwzorowaną fizykę zachowania się samochodu na torze, a także ładną grafikę.
Od tego czasu minęło kilka lat, pojawił się sequel, a niedawno także zupełnie nowa gra z tej serii, zatytułowana TOCA Race Driver. W odróżnieniu od poprzednich części, tutaj utożsamiamy się z kierowcą. Dodany został również wątek fabularny, co jest swoistym novum w wyścigach.
Po uruchomieniu gry wita nas film pokazujący jeden z wyścigów serii Touring Car, w którym to, w wypadku ginie jeden z kierowców. Było to 15 lat temu. Po chwili widzimy czasy obecne i dwóch braci, synów zmarłego, kontynuujących karierę ojca. Starszy ma już ugruntowaną pozycję, ale młodszy, Ryan McKane, dopiero stawia pierwsze kroki w tym sporcie. To właśnie jego losami będziemy mieli okazję pokierować i pomóc mu wspiąć się po szczeblach kariery.
Gdy obejrzymy intro, czeka nas niemiła niespodzianka. Otóż w menu wcale nie działa mysz. Jako, że Race Driver jest konwersją z konsol, nieco tylko zmienioną, więc mysz nie będzie nam przydatna. Niby drobiazg, ale autorzy mogli się jednak postarać by było inaczej. Menu, zrobione jest w postaci biura. Możemy w nim wybrać rodzaj zabawy, poustawiać opcje, mówiąc krótko, zrobić to, co w każdym menu jest do zrobienia. Biuro jest jednak podzielone na dwa pomieszczenia. Drugie z nich służy trybowi kariery. Możemy, przeczytać listy, które do nas nadeszły pocztą elektroniczną, z propozycjami od teamów oraz sprawdzić naszą pozycję w klasyfikacji, czy też przejść do kolejnego pomieszczenia, tym razem garażu, by wystartować w wyścigu.
Początkowo otrzymamy jedynie propozycję od Lexusa, którą należy traktować bardziej jako trening przed właściwą karierą. Gdy już zakończymy serię wyścigów jako kierowca tego japońskiego teamu, otrzymamy bardziej intratne propozycje od innych koncernów, które zaoferują nam samochód, a także premię za zajęcie miejsca na podium, zdobycie określonej liczby punktów, itp.
W grze znajdziemy 20 samochodów. Jest to znacznie więcej niż w wersji na konsolę PS2. Samochody będą różne, przednio-napędowe, tylno-napędowe, z napędem na cztery koła, z turbo doładowaniem, itp.
Ponadto, każdy wózek, można jeszcze odpowiednio ‘podrasować’. Nie w kwestii zwiększenia mocy silnika, ale dostosowania go do toru. Możemy, więc zmienić przełożenia w skrzyni biegów, rozdział siły hamowania na przód i tył, ustawienie twardości zawieszenia, położenia spoilerów, itp. Trzeba przyznać, że ustawienia te mają pewien wpływ na jazdę. Nieznaczny, co prawda, ale jednak zauważalny. Samochód po zmianie ustawień zachowuje się trochę inaczej, jednak dużego wpływu na osiągane czasy mieć nie będziemy.
Niestety zawiodą się na tej grze wszyscy, którzy oczekują od niej realistycznej fizyki. Czegoś takiego tutaj nie znajdziecie. Samochody prowadzą się dziwnie dobrze, a przeciwnicy jeżdżą właściwie jak po szynach. Wytrącenie ich z toru jazdy graniczy praktycznie z cudem. Także zaliczenie pobocza nie jest zbyt realistyczne. Obojętnie czy jedziemy po trawie czy żwirze, prędkość jest taka sama (w innych wyścigach, samochody, które wpadały na żwir, z reguły już tam zostawały). Ponadto, już na samym starcie, wszyscy odchodzą od nas, tak jakbyśmy stali w miejscu, a przecież moc wszystkich samochodów jest właściwie taka sama.
Najgorzej jest z uszkodzeniami. Owszem prezentują się bardzo ładnie, pękające szyby, odpadające błotniki, spoilery, drzwi, maska, lusterka, nawet można oderwać koło. Co z tego, kiedy nie mają one żadnego wpływu (oprócz urwania koła) na zachowanie się naszego bolidu na torze. Zrobiłem raz próbę i starałem się maksymalnie zdemolować wóz. Zrobiła się kompletna ruina, ale mimo to jego właściwości jezdne nie zmieniły się ani na trochę. Nadal prowadził się tak samo, również prędkość maksymalna pozostała bez zmian. Dziwne jest również to, że w czasie zderzeń, nasz samochód uszkadza się bardziej niż przeciwnika. Czyżby dysponowali oni mocniejszymi konstrukcjami?
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...