Powiało chłodem, ale wbrew pozorom The Saboteur nie jest wcale grą słabą. Mamy znośną fabułę, niezły klimat i sporo naprawdę ładnych miejscówek. Sterujemy irlandzkim kierowcą rajdowym Seanem Devlinem, który w wyniku szeregu okoliczności zostaje pojmany na terenie Niemiec, a jego przyjaciel traci życie z rąk demonicznego blondwłosego hitlerowca nazwiskiem Dierker. Sean cudem unika śmierci i ucieka do okupowanego przez Niemców Paryża. Poprzysięga dorwać Dierkera i jemu podobnych szaleńców, przy okazji zabijając tylu hitlerowców, ilu tylko będzie w stanie. Niechęć do tych ostatnich podkreślana jest w grze na każdym kroku. Przeklina ich bohater, ksiądz, a nawet miła staruszka z zakupami. Mówię prawdę. Takiego pokładu nienawiści nie było jeszcze w żadnej grze. Skojarzenia z Bękartami wojny Tarantino są jak najbardziej na miejscu.
Bohater to cwana bestia. Ironiczny, zarośnięty brunet z nieodłącznym beretem na głowie już teraz może się stać pewną ikoną. Sean nie boi się śmierci, lekceważy kobiety i przede wszystkim nienawidzi nazistów. Chłop rzuca takie teksty, że aż czerwienieją się uszy. „Dziwki, złodzieje, pijacy, zupełnie jak w domu.” „Jestem pieprzonym Irlandczykiem!” Albo: „Chrzanię was, cioty!” A to najdelikatniejsze kwestie.
Napotykamy wielu bohaterów drugoplanowych. Są piękne, charyzmatyczne kobiety, odważni członkowie ruchu oporu, cwani handlarze bronią i tajemniczy agenci obcego wywiadu. Tyle jeśli chodzi o jednostki, całość bowiem prezentuje się nieco gorzej. Na ulicach chodzą bezpłciowe postacie, które rozjeżdżamy samochodami bez mrugnięcia okiem.
Tak na dobrą sprawę Pandemic Studios spełniło swoje obietnice. No, bo mamy przecież ogromny świat gry, jakąś tam swobodę działania, a na domiar wszystkiego możemy strzelać, skradać się i zabijać po cichu. Na początku rzeczywiście można mieć z tego niezły ubaw. Możemy wdrapać się na dach kamienicy, by stamtąd zastrzelić jakiegoś Niemca. Innym razem możemy ukraść auto i pojechać na wieś, by tam zastrzelić jakiegoś Niemca. Albo zupełnie przypadkiem możemy rozjechać grupkę (dla odmiany) Niemców i uciekać autem, rozbijając się po ulicach Paryża. Mówiąc już całkowicie poważnie, swoboda rozgrywki jest spora. Każdą misję da się wykonać na wiele sposobów. Można przeskoczyć mur, zeskoczyć z dachu, wyważyć bramę i rozpocząć strzelaninę, skradać się, przebrać w niemiecki mundur i wiele innych akcji.
