Tenchu 2: Birth of the Stealth Assassins

27.05.2003 00:05 | Autor: Oskar Nowak

Tenchu 2: Birth Of The Stealth Assassins, da nam możliwość poznania korzeni naszej ukochanej pary wojowników ninja. Korzeni drzewa, które zrodziło owoce w postaci gorzkich łez Ayame i bohaterskiej śmierci Rikimaru w służbie swego pana.

Więcej na temat:
Tenchu 2: Birth of the Stealth Assassins

  • Developer: Acquire
  • Dystrybutor PL: Sony Poland
  • Premiera PL: 0000-00-00
  • Platformy: PSX
  • przejdź do karty gry
„Każdy, kto choć odrobinę znudził się zalewającymi rynek grami stawiającymi na bezustanne parcie do przodu, powinien mieć tą grę w swojej kolekcji - żeby chociaż na jeden wieczór zmienić się w samotnego wojownika, który z kocią zręcznością wymierza sprawiedliwość za pomocą zroszonej krwią poległych wrogów katany i poczuć zapach kwitnących kwiatów wiśni."



Powyższe słowa, kończące recenzję jednej z najwspanialszych gier na konsolę
PlayStation - Tenchu: Staelth Assassins, są dla mnie jednocześnie idealnym wstępem do moich rozważań nad jej prequelem. Grą pozwalająca nam spojrzeć w przeszłość i śledzić Narodziny Niewidzialnych Zabójców.



Tenchu 2: Birth Of The Stealth Assassins, bo tym właśnie podtytułem obdarzona została następczyni, da nam możliwość poznania korzeni naszej ukochanej pary wojowników ninja. Korzeni drzewa, które zrodziło owoce w postaci gorzkich łez Ayame i bohaterskiej śmierci (?) Rikimaru w służbie swego pana. Część druga bowiem przyczyni się do uzyskania odpowiedzi na mnóstwo dręczących nas pytań. W Tenchu mieliśmy możliwość przeprowadzenia dziesięciu dostępnych misji dwoma postaciami. W zależności od wybranej przez nas, fabuła odrobinę zmieniała swój bieg, zadania miały nieco inny charakter. Były to jednak dwie wersje tych samych wydarzeń, nie mogące koegzystować.



W Tenchu 2 jest inaczej. Tu mamy do wyboru dwie (jak się później okaże – trzy) całkowicie różne historie, przeplatające się i krzyżujące wzajemnie, trzy części większej całości, będące ogółem wszystkich wydarzeń. Mamy po prostu możliwość obserwowania i prowadzenia akcji z perspektywy Ayame, Rikimaru bądź Tatsumaru. Każde z nich ma swoją ścieżkę prowadzącą do wytyczonego, wspólnego zakończenia.



Skoro już wspomniałem o Tatsumaru – człowieku będącym, jak pozostała dwójka, wojownikiem cienia w służbie lorda Ghody - wypadałoby napisać jeszcze parę słów. Z pewnością niektórzy uznają za niewybaczalny błąd, jeżeli zacytuję słowa jednego z moich znajomych, doświadczającego jako pierwszy gry postacią Tatsumaru. Zrobię to jednak, gdyż uważam, że w pełni oddają jej klimat i sens. Brzmiało to mniej więcej:
MEGAFAKINKUL!!!” (okrzyk). Rzeczywiście. Misje Tatsumaru należą do najlepszych, porusza się on nie jak młody rozjuszony kotek – Ayame, groźny kot-dachowiec – Rikimaru, tylko jak tygrys – z gracją i siłą. Wystarczy dodać, iż nasz tygrys walczy głównie wręcz, przywieszonej z tyłu katany używa tylko od niechcenia, robiąc to wtedy z niezmienną perfekcją. Mimo to, jego combosy są najpotężniejszymi seriami w grze. Czemu więc taki „killer” jak Tatsumaru nie zaszczycał nas swą osobą w pierwszej części, skoro towarzyszył zabójczemu duetowi wcześniej? Fakt, że koderzy nie dokonali wcześniej implementacji postaci Tatsumaru w
Tenchu 1, postanowili uzasadnić wydarzeniami czekającymi na gracza po ukończeniu
Tenchu 2. Jakie to wydarzenia – najlepiej przekonać się na własne oczy poznając przy okazji zamierzchłe losy miotające na wszystkie strony garstką ludzi, których dzieje ostatecznie dokonują się w części poprzedniej. Tyle, jeśli chodzi o chronologiczne aspekty serii. Teraz nieco technicznych.
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...