Team Buddies

09.11.2001 00:11 | Autor: Oskar Nowak

Gry strategiczne nie są tym, co lubię najbardziej, dlatego też z pewną dozą niechęci zabrałem się do uruchomienia gry Team Buddies, przedstawianą mi przez znajomych jako strategiczna zręcznościówka. Od razu, na wstępie, muszę rzec, iż moje obawy okazały się mocno przesadzone. Team Buddies przypomina mi bowiem jedną z moich ulubionych gier tego właśnie typu – jedyną, do której zdołałem się przekonać. Mianowicie „Worms”.

 

Więcej na temat:
Team Buddies

  • Developer: Psygnosis
  • Dystrybutor PL: Sony Poland
  • Premiera PL: 0000-00-00
  • Platformy: PSX
  • przejdź do karty gry
Gry strategiczne nie są tym, co lubię
najbardziej, dlatego też z pewną dozą niechęci zabrałem się do
uruchomienia gry Team Buddies, przedstawianą mi przez znajomych
jako strategiczna zręcznościówka. Od razu, na wstępie, muszę rzec, iż moje
obawy okazały się mocno przesadzone. Team Buddies przypomina mi
bowiem jedną z moich ulubionych gier tego właśnie typu – jedyną, do której
zdołałem się przekonać. Mianowicie „Worms”.

 


 Podobnie
jak w grze o zmaganiach małych, uzbrojonych robaczków, tutaj przyjdzie nam
poprowadzić do zwycięstwa swoją drużynę złożoną z niezbyt rozgarniętych
ludzików o idiotycznym wyglądzie. Gdy tylko ujrzałem ich po raz pierwszy,
dowiedziałem się wreszcie, jak mógłby wyglądać Rayman, gdyby został
zbudowany z klocków Lego. Choć podczas obcowania z grą kilku moich znajomych
stwierdziło, iż wygląd stworków jest jak najbardziej na miejscu i całkowicie
im opowiada. Nie mam zamiaru dyskutować na ten temat i udowadniać swoich racji
– w sumie prezencja bohaterów jest w takich grach sprawą drugorzędną. A
owalne knypki pasują w sumie do reszty gry, opanowanej przez specyficzny
klimat.


 


Zasady gry są umiarkowanie
skomplikowane – można pojąć o co chodzi już podczas pierwszego starcia. Na
wszelki wypadek jednak wspomnę, iż mamy tu do czynienia z pewną odmianą gry
strategicznej. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to widok z góry, pod
pewnym kątem. Nasz bohater zostaje umieszczony na polu walki i pozostawiony w
naszych rękach. Mamy za zadanie pomóc mu zwyciężyć pozostałe drużyny i
okryć się chwałą. Jak tego dokonać? Do dyspozycji oddano nam dwa najważniejsze
obiekty strategiczne – pierwszym z nich jest nasza główna kwatera, której
należy strzec jak oka w głowie, bowiem od jej nagłej utraty może zależeć
nasza niespodziewana porażka. Drugim jest miejsce, gdzie za pomocą kolorowych
skrzynek rozrzuconych po mapie możemy tworzyć niezbędne do zwycięstwa
obiekty. Już tłumaczę, na czym polega ta trudna sztuka. Pole mieści 4
skrzynki, ale możemy ustawiać je również wzwyż. Różne ich ułożenia
zaowocują odmiennymi efektami. Możemy więc zbudować sobie kompana
(maksymalnie możesz mieć trzech wspólników), broń, jakieś dodatki,
ulepszenia, itp. (można także od czasu do czasu znaleźć niebieską skrzynkę,
która dołączona do konstrukcji, nada jej efektowi specjalne właściwości).
Sztuką jest jednak zbudować np. czołg, gdy pachołki przeciwnika bez przerwy
szturmują Twoją fortecę nie dając chwili wytchnienia. Musisz więc
odpowiednio wypośrodkować i część czasu pozostawić na odpieranie ataków,
szturm (by utrudnić nieco przeciwnikowi życie) i dopiero wtedy myśleć o
rozwijaniu swej małej armii. Przez cały czas możesz przełączać się pomiędzy
podopiecznymi i wydawać im polecenia, które w miarę możliwości będą
realizować. Szybkie podejmowanie decyzji i kontrola nad każdym z 
małych wojowników są tu szalenie ważne, gdyż pozostawieni samym
sobie potrafią robić różne, niezbyt mądre rzeczy.


 


Dla samotnego gracza przewidziano
rozrywkę na długie zimowe wieczory. Jest tego sporo. Na początku jest w miarę
łatwo, ale już po kilku etapach poziom trudności wzrasta dość drastycznie.
Owocuje to kilkukrotnymi podejściami do poszczególnych misji, co pozwala
znacznie wydłużyć czas rozgrywki. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak
dopiero wtedy, gdy do gry zasiądzie przynajmniej dwóch (a najlepiej czterech)
graczy. Tryb Split Screen pozwala grać w czwórkę na jednym,
podzielonym ekranie. Zabawa jest przednia. Szybka budowa, walka, eksplozje, ogólny
czad! Nasz entuzjazm momentami zdawały się nieco ostudzać zauważalne
zwolnienia animacji (podczas dużej zawieruchy na ekranie konsola po prostu nie
wyrabia się z liczeniem kolejnych klatek). Mimo to jednak gra się naprawdę
doskonale.


 


Warto wspomnieć o szacie graficznej
produktu, która (jeśli przyzwyczaimy się do nieco dziwnego designu postaci)
prezentuje się naprawdę ciekawie. Jest kolorowa, ale niekoniecznie
„cukierkowa”. Gdzieniegdzie płynie strumyk, widać sporo szczegółów, ale
i tak nie sposób koncentrować się na nich w ferworze walki, która również
została przedstawiona ciekawie i w miarę przejrzyście. Wybuchy, strzały, broń.
To wszystko jest na miejscu, podobnie jak efekty dźwiękowe ładnie komponujące
się z resztą oprawy.


 


Musze przyznać, iż podczas mojego
spotkania z Team Buddies nadzwyczaj mile się rozczarowałem. Od
czasów Wormsów nie natrafiłem jeszcze na grę o podobnej
tematyce, a do tego dobrze wykonaną i wciągającą. Nie dorównuje ona oczywiście
przygodom Robaków, ale jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia.
Znam osoby, które obie gry stawiają na równi, a nawet głoszą wyższość TB
nad glistami pełzającymi z bazookami w łapkach. Proponuję wypróbowanie gry
przed zakupem, choć niewykluczone, że jeśli jesteś fanem multiplayerowych
rzeźni zechcesz mieć w swej kolekcji zarówno Worms jak i TB.
Ja nie omieszkam.

dodaj swoją opinię

Opinie (1):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

justcause 2009-04-30 14:39:04

Moja pierwsza gra gdy dostałem konsole PS1 na 7 urodziny. To był szał po prostu. Potrafiłem z kolegą z przedszkola grac cały dzień. Super gra. Oprawa graficzna dość dziwnie skonstruowana na różnych planetach, bądź jej częściach. Sam single player to dużo czasu przed konsolom w trybie bardzo rozbudowanych, ciekawych misji. Bardzo podoba mi się również oprawa graficzna jaka umila atmosferę gry. Dobrze dobrana muzyka, która wycisza i uspokaja. Multi player wiadomo, ciekawszy gdyż mamy konkurencje w postaci kolegów. :P Grę przeszedłem w 100% i jestem na prawdę zadowolony, choć czasem miałem dość duże problemy z wykonywaniem misji, które jednak nie są aż takie proste. W artykule była mowa o niebieskich i czerwonych skrzynkach z których robimy różne rzeczy ale nie było mowy o szarych skrzynkach, które pojawiają się po zniszczeniu 2 baz przeciwnika (zdradziłem sekret ale nie powiem co w nich jest:) w różnych lokalizacjach na mapie. Bardzo polecam tę grę. Miałem duże zamiłowanie do gry i z chęcią dzisiaj bym w nią zagrał ale PS1 wyszła z użycia i pozostaje mi tylko PS3.

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (1)

ZOBACZ WIĘCEJ W SERWISACH

obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...