Sid Meier's Civilization IV: Colonization

26.02.2009 00:02 | Autor: Grzegorz Kozak


Wybór kolonizatora nie oznacza jedynie innego koloru flagi powiewającej nad osadami. Każda nacja ma jakieś bonusy (do handlu, siły militarnej czy np. kontaktów z tubylcami), dodatkowo do wyboru są dwie postacie, które również mają jakieś modyfikatory, więc można dostosować warunki początkowe do siebie. Pierwsza osada powinna zostać zbudowana na wybrzeżu, aby móc utrzymywać swobodne kontakty z państwem-matką. Dalsza rozbudowa kolonii tradycyjnie determinowana jest okolicami. Najlepiej, jeśli w pobliżu znajdują się jakieś surowce lub urodzajne pola, aby w ten sposób można było generować dochody i pomnażać mieszkańców. Oczywiście nie sposób oprzeć gospodarkę przyszłego państwa tylko na gromadzeniu takich dóbr jak trzcina cukrowa czy tytoń (i przetwarzaniu ich), nie wystarczy również handel z Indianami i pozyskiwanie złota. Żeby organizm kolonii właściwie funkcjonował, potrzebni są specjaliści, a takich znajdziemy tylko na Starym Kontynencie. Czasem zdarzy się trafić na chętnych do emigracji za darmo, ale w większości wypadków trzeba za nich zapłacić. Oprócz ludzi z Europy sprowadzamy potrzebne produkty, a także sprzedajemy tam nasze wytwory. Oczywiście król też chce mieć z tego swoją działkę, więc im lepiej idzie nam zamorski biznes, tym większe płacimy podatki. Z czasem sumy tak urosną, że jedynym wyjściem pozostanie rewolta.

Nim jednak zdecydujemy się na wzniecenie rewolucji, przyjdzie nam stoczyć kilka mniejszych walk. Przeciwko nam stawać będą zazwyczaj indiańskie plemiona, gdyż rozległy świat zapewnia wystarczającą izolację, aby nie wpaść na kolonie innych cywilizacji (choć oczywiście tego nie gwarantuje). Rdzenna ludność nie stanowi poważnego zagrożenia (jedynie na początku może skopać nam tyłki), więc wojsko „hodujemy” właściwie tylko po to, aby móc zdobyć niepodległość. Problem w tym, że im większe posiadamy siły militarne, tym większą będzie inwazja. Żeby wybuchła rewolta, musi być odpowiedni poziom wsparcia społecznego (minimum 50%). Stymuluje się to produkcją tzw. dzwonów wolności, ale im większa kolonia, to liczba ta automatycznie rośnie, również przekładając się na rozmiar kontyngentu wysyłanego przez króla do stłumienia niepokornych. Oznacza to, że nie opłaca się tworzyć silnego i rozległego państwa, bo w finale zostaniemy wręcz zalani żołnierzami z Europy. Nie da się jednak tego uniknąć, gdyż jedynym warunkiem zwycięstwa w Sid Meier's Civilization IV: Colonization jest właśnie ogłoszenie niepodległości i wygranie wojny. Nie ma żadnej innej opcji. Jeśli po upływie 300 tur nie pokonamy wrażych sił – przegrywamy. Wymusza to na nas konkretny typ działania już na początku rozgrywki i cała wolność działania jest pozorna.

Wizualnie odświeżona Kolonizacja prezentuje się świetnie. Oczywiście widać w niej Civilization IV, ale nie ma w tym nic złego, a fani oryginału poczują się jak w domu, widząc znany interfejs czy ikonki. Dostaliśmy po prostu profesjonalną modyfikację ostatniej Cywilizacji, która wiernie odwzorowuje Colonization sprzed kilkunastu lat. Dla wielu jest to ogromna zaleta, bo mogą poczuć się jak kiedyś, jednakże kopia jest tak dokładna, że pozostały i błędy. Aż prosi się o poprawienie baboli, przekłamań historycznych (np. braku niewolnictwa czy wątpliwości co do wyboru nacji), rozszerzenie warunków zwycięstwa i usprawnienie mechaniki. Co gorsze naprawa tego nie wymaga wielkich nakładów, ale niestety nie zanosi się na to i jedyna nadzieja w fanowskich modyfikacjach. Mimo wszystko warto zagrać, choć nie należy spodziewać się niczego nadzwyczajnego i trzeba przygotować się na schematy oraz ograniczenia. Stracona szansa.
  • Plusy:

  • Klimat Colonization
  • Rozbudowana i wciągająca
  • Minusy:

  • Tylko jeden warunek zwycięstwa
  • Mimo strategicznego rozbudowania jesteśmy ograniczeni
  • Historyczne przekłamania
  • Błędy w mechanice
dodaj swoją opinię

Opinie (9):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

andrewsu1 2009-03-09 14:23:07

Zgadzam się z przedmówcą , można wygrać stosując taka taktykę j.w. . ja wygrałem za 3 razem na 3 poziomie trudności. Moja taktyka to około 8 miast , 2 ,3 miaste rozwinięte , pozostałe dostarczają surowce . Miasta najlepiej budować na wzniesieniach(bonus do obrony) stosując taka taktykę zgromadziłem armie : 80 piechoty 25 armat ,5 husarów . Armia królewska 165 piechoty 27 armat, 80 husarów , 25 okrętów . Tylko z uwagi na błędy w strategi zajeli mi 3 miasta które pózniej odbiłem . Na polo walki pozostało 20 piechoty i 10 armat 2 husarów. Oczywiście dysponowałem nadmiarem broni której produkowałem około 100 na turę i w razie potrzeby rekrutowałem mieszkańców zwiększając stan obraony danego miasta. Miasta na wybrzeżu i budowane na równinie z pewnością staną się łatwym łupem. Klucz do sukcesu to ojcowie narodu, zakładanie misji u tubylców i szkolenie zwerbowanych właśnie tam , handel z tubylcami też bywa opłacalny. Podobno da się też zautomatyzować transport ale jeszcze tego nie próbowałem, tylko klikałem tak bezsensu na wozy transportowe :) , dzięki czemu rozgrywka trwała 10 godzin :) he

Zgłoś do moderacji

fenc1 2009-02-28 02:44:47

Hm tak się składa, że wygrałem na najtrudniejszym poziomie i to bez najmniejszego problemu (co prawda dopiero przy 3 podejściu).
Robię koło 6=7 miast koło siebie, 2 z nich to manufaktury, 4-5 dostarczają surowców (pełna automatyzacja). Hadnluję, a później podbijam indian i innych graczy. Rozwijam miasta i trenuję samych ekspertów - dzięki dowozowi jedzenia i surowców do 2 głównych miast mam pełno jednostek i szybki rozwój.
WAŻNE: w ogóle nie należy inwestować w dzwony.
Jak będę miał dużą armię i flotę, to w każdym mieście umieszczam po 3 elder statestmanów i szybciutko osiągam próg potrzebny do rewulucji.

Mimo najwyższego poziomu trudności nie straciłem nawet 1/10 wojsk.

Co mnie drażni to bardzo niski poziom AI innych komputerowych graczy - szkoda, bo w civ IV mam problem by wygrać na najwyższych poziomach (na emperorze jeszcze jakoś się udaje czasami, ale tak to nie ma szans)

Zgłoś do moderacji

pankomentarz 2009-02-27 13:12:02

Nie zgadzam się, że gra jest beznadziejna.
Po pierwsze, jest to tylko dodatek i rzeczywiście wystarcza na 4-5 godzin gry pod rząd. Po tym czasie po prostu trzeba ogłosić niepodległość i tyle... Pomnożymy to przez ilość nacji i mamy w sumie całkiem sporo zabawy.
Po drugie, oto krótka rada dla osób, które muszą walczyć z przeważającymi siłami królewskimi. Jak zapewne zauważyliście, przybywają one statkami tak więc... najlepszym sposobem na wygraną jest zatopienie tak dużej ilości statków, jak tylko się to da. Później jest wyjątkowo łatwiej.
Po trzecie, nie trzeba tylko rozwiązywać problemów siłowo, jak sugeruje recenzent, grałem w kampanię chyba z 10 razy i ani razu nie wybierałem walki, ale raczej asymilację, nawracanie i handel. Bawiłem się przy tym świetnie.
Po czwarte, nie zgadzam się z recenzentem. Nie opisał on za bardzo, jakie są te minusy i błędy przeniesione z Civ4. Nie wiem za bardzo co oznacza zdanie "mimo rozbudowania jesteśmy ograniczeni", nie mam zielonego pojęcia. Na fali poprzednich dodatków, które dodawały tylko jakieś tam mody albo kilka map albo kilka jednostek, tu widzimy coś zupełnie innego, całkowitą zmianę, która daje coś świeżego.

Następna sprawa... Jakim minusem w grze typu Civ jest zarzut "historyczne przekłamania". Gra przecież GENERUJE mapy, więc będzie mnóstwo przekłamań. Zresztą w samej Civ IV też można było grać Amerykanami w antyku... I ostatnia sprawa... jakie błędy w mechanice?

Zgłoś do moderacji

robertgal 2009-02-27 08:56:55

oczywiście że da się wygrać, i to nawet na poziomach wyższych niż 2 ostatnie... trzeba sobie tylko kilka sztuczek wypracować( dla mnie zasada im mniej miast przybrzeżnych tym lepiej- jest podstawą do sukcesu w tej grze) w stylu zgromadzić sporo skarbów na ostatnie tury przed ogłoszeniem niepodległości i zaraz po wykupieniu za wszystko dodatkowego uzbrojenia(głównie armatki) ogłosić niepodległość, ew starać się zamiast zdobywać skarby podpisywać sojusze z tubylcami.... czasami potrafią dać kilkja tur spowolnienia królewskiej ekspedycji
no i najważniejsze.... odpowiedni ludzie w odpowiednim czasie i nie mam na myśli śmiertelników tylko o ojców którzy niczym przyjaźni bogowie potrafią naprawdę mocno ułatwić drogę do niepodległości

Zgłoś do moderacji

micaug7 2009-02-26 22:45:40

[*]Lech Poznań - Udinese 1-2[*]

Zgłoś do moderacji

lukaszseider 2009-02-26 21:00:53

Moim zdaniem największym minusem Colonization jest fakt, że praktycznie nie da się w nią wygrać. Na okolo 100 podejść udalo mi się to raz i to dopiero po znalezieniu porad na amerykańskich forach jak można to zrobić. Trzeba zastosować strategię, która pozbawia grę calej przyjemności (brak rozwoju niepodleglości do ostatniego momentu przed wojną przy jednoczesnym niewielkim rozbudowaniu wlasnego systemu gospodarczego - czyli ograniczeniu kolonizacji do niezbędnego minimum). W przypadku każdej innej strategii wojska królewskie są kilku lub kilkunastokrotnie liczniejsze od armii, którą nam uda się zgromadzić. Dodatkowo mają takie bonusy do ataku, że jedynym sposobem aby je pokonać jest zgromadzenie dużej ilości artylerii poza miastem, pozostawienie miast nie bronionych i atakowanie artylerią wojsk wroga które umieścil w naszych miastach. Bronienie się w mieście nie ma najmniejszego sensu.

Zgłoś do moderacji

kamlotkamil 2009-02-26 20:36:40

w tamtych czasach nie było Holandii tylko Niderlandy.

Zgłoś do moderacji

k4zys 2009-02-26 20:14:02

..... bedzie ze sie czepiam ale..... niderlandzka?!?...... autorowi chyba chodzi o" Holenderska".

Zgłoś do moderacji

boomerangf286 2009-02-26 14:05:20

Niestety nie zgodzę się do końca z opinią prezentowaną w recenzji. " fani oryginału poczują się jak w domu" ... "która wiernie odwzorowuje Colonization sprzed kilkunastu lat". Z tą wiernością też nie za bardzo. Przejmujemy wioski Indian przez "wzrost kultury - CIV IV), brak custom house, ograniczenie 300 lat i wiele innych. Moim zdaniem nowi gracze co wychowali się na Civilization IV znajdą tu coś dla siebie, ale nie na długo. Szybko wrócą do CIV IV, a starzy wyjadacze i fani pierwowzoru Colonization szybciutko wrócą do pierwowzoru i jej może archaicznej grafiki, albo zainteresują się projektem http://www.freecol.org/. Ja własne zagrałem i.... po godzinie euforii że wreszcie doczekałem się nowej wersji kochanej Colonization z bólem stwierdziłem że coś jest nie tak. Zagrałem drugi, trzeci raz, za każdym razem po około godzinie miałem niedosyt. Słowem po może 4 godzinach gry nowa Colonization została odinstalowana.

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (9)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...