Sid Meier's Civilization IV: Colonization

26.02.2009 00:02 | Autor: Grzegorz Kozak

Nowy Świat w nowej wersji i ze starymi błędami.

Więcej na temat:
Sid Meier's Civilization IV: Colonization

  • Developer: Firaxis Games
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Premiera PL: 2008-11-07
  • Platformy: PC
  • przejdź do karty gry
Nie lubimy tzw. odgrzewanych kotletów, ale każdy z nas ma na pewno długą listę tytułów z przeszłości, które chciałby zobaczyć w odświeżonej wersji. Najlepiej jedynie oprawę dostosować do dzisiejszych realiów, resztę zostawić tak, jak było, żeby nie zabić klimatu. Siła sentymentów jest ogromna, a czas skutecznie wymazuje z pamięci wszelkie błędy i niedoróbki, pozostawiając tylko wspomnienie doskonałej zabawy. Tak stało się z Colonization – kolejną produkcją wielkiego wizjonera Sida Meiera, która mimo zastraszającej liczby bugów była uważana przez graczy za jedną z najlepszych strategii w historii. Czy po blisko 15 latach od premiery Sid Meier's Colonization możemy w końcu liczyć na oszlifowanie diamentu?

Już sama nazwa Sid Meier's Civilization IV: Colonization wyjaśnia, że nie mamy do czynienia z produkcją stworzoną od podstaw. Niewątpliwie wzięto również pod uwagę aspekty marketingowe – młodsi gracze nie muszą orientować się, czym była Kolonizacja, ale na pewno znają serię Civilization, a w szczególności jej ostatnią część. Nowa Colonization bazuje na silniku Civ IV, dodano także trochę cywilizacyjnej mechaniki, pozostawiając pierwotną ideę – podbój Nowego Świata. Niestety zabrakło krytycznego spojrzenia na błędy pierwowzoru (Colonization, a nie czwartej Cywilizacji, oczywiście).

Zasady Kolonizacji są niezwykle proste – stając na czele misji jednego z czterech europejskich państw, ruszamy na podbój Nowego Świata. Celem jest założenie kolonii, a w dalszej perspektywie zdobycie niepodległości. Ogólnie mamy to samo co w klasycznej Civilization, z tą różnicą, że zamiast na dominacji globu skupiamy się na opanowaniu jego wycinka (prawdziwego bądź wygenerowanego) i dysponujemy niewielką liczbą mocarstw, co nie oznacza, że gra jest spłycona.

Na samym początku rozgrywki przejmujemy stery okrętu wysłanego przez jedną z europejskich cywilizacji – angielską, hiszpańską, francuską lub niderlandzką. Na pokładzie wieziemy dzielnych osadników, mających za zadanie postawić podwaliny pod opanowanie Nowego Świata. Najlepiej od razu udać się w stronę lądu, nie tracąc czasu na eksplorację mapy i szukanie idealnego miejsca na postawienie pierwszych kroków. Ograniczenie ilości tur w Colonization jest znaczne (jest ich tylko 300 – 1 tura = 1 rok), więc nie warto tracić czasu na błądzenie. W tym momencie nie ma jeszcze powodów do obaw, ale chcąc wygrać, trzeba od razu narzucić reżim działania. Niestety.
dodaj swoją opinię

Opinie (9):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

andrewsu1 2009-03-09 14:23:07

Zgadzam się z przedmówcą , można wygrać stosując taka taktykę j.w. . ja wygrałem za 3 razem na 3 poziomie trudności. Moja taktyka to około 8 miast , 2 ,3 miaste rozwinięte , pozostałe dostarczają surowce . Miasta najlepiej budować na wzniesieniach(bonus do obrony) stosując taka taktykę zgromadziłem armie : 80 piechoty 25 armat ,5 husarów . Armia królewska 165 piechoty 27 armat, 80 husarów , 25 okrętów . Tylko z uwagi na błędy w strategi zajeli mi 3 miasta które pózniej odbiłem . Na polo walki pozostało 20 piechoty i 10 armat 2 husarów. Oczywiście dysponowałem nadmiarem broni której produkowałem około 100 na turę i w razie potrzeby rekrutowałem mieszkańców zwiększając stan obraony danego miasta. Miasta na wybrzeżu i budowane na równinie z pewnością staną się łatwym łupem. Klucz do sukcesu to ojcowie narodu, zakładanie misji u tubylców i szkolenie zwerbowanych właśnie tam , handel z tubylcami też bywa opłacalny. Podobno da się też zautomatyzować transport ale jeszcze tego nie próbowałem, tylko klikałem tak bezsensu na wozy transportowe :) , dzięki czemu rozgrywka trwała 10 godzin :) he

Zgłoś do moderacji

fenc1 2009-02-28 02:44:47

Hm tak się składa, że wygrałem na najtrudniejszym poziomie i to bez najmniejszego problemu (co prawda dopiero przy 3 podejściu).
Robię koło 6=7 miast koło siebie, 2 z nich to manufaktury, 4-5 dostarczają surowców (pełna automatyzacja). Hadnluję, a później podbijam indian i innych graczy. Rozwijam miasta i trenuję samych ekspertów - dzięki dowozowi jedzenia i surowców do 2 głównych miast mam pełno jednostek i szybki rozwój.
WAŻNE: w ogóle nie należy inwestować w dzwony.
Jak będę miał dużą armię i flotę, to w każdym mieście umieszczam po 3 elder statestmanów i szybciutko osiągam próg potrzebny do rewulucji.

Mimo najwyższego poziomu trudności nie straciłem nawet 1/10 wojsk.

Co mnie drażni to bardzo niski poziom AI innych komputerowych graczy - szkoda, bo w civ IV mam problem by wygrać na najwyższych poziomach (na emperorze jeszcze jakoś się udaje czasami, ale tak to nie ma szans)

Zgłoś do moderacji

pankomentarz 2009-02-27 13:12:02

Nie zgadzam się, że gra jest beznadziejna.
Po pierwsze, jest to tylko dodatek i rzeczywiście wystarcza na 4-5 godzin gry pod rząd. Po tym czasie po prostu trzeba ogłosić niepodległość i tyle... Pomnożymy to przez ilość nacji i mamy w sumie całkiem sporo zabawy.
Po drugie, oto krótka rada dla osób, które muszą walczyć z przeważającymi siłami królewskimi. Jak zapewne zauważyliście, przybywają one statkami tak więc... najlepszym sposobem na wygraną jest zatopienie tak dużej ilości statków, jak tylko się to da. Później jest wyjątkowo łatwiej.
Po trzecie, nie trzeba tylko rozwiązywać problemów siłowo, jak sugeruje recenzent, grałem w kampanię chyba z 10 razy i ani razu nie wybierałem walki, ale raczej asymilację, nawracanie i handel. Bawiłem się przy tym świetnie.
Po czwarte, nie zgadzam się z recenzentem. Nie opisał on za bardzo, jakie są te minusy i błędy przeniesione z Civ4. Nie wiem za bardzo co oznacza zdanie "mimo rozbudowania jesteśmy ograniczeni", nie mam zielonego pojęcia. Na fali poprzednich dodatków, które dodawały tylko jakieś tam mody albo kilka map albo kilka jednostek, tu widzimy coś zupełnie innego, całkowitą zmianę, która daje coś świeżego.

Następna sprawa... Jakim minusem w grze typu Civ jest zarzut "historyczne przekłamania". Gra przecież GENERUJE mapy, więc będzie mnóstwo przekłamań. Zresztą w samej Civ IV też można było grać Amerykanami w antyku... I ostatnia sprawa... jakie błędy w mechanice?

Zgłoś do moderacji

robertgal 2009-02-27 08:56:55

oczywiście że da się wygrać, i to nawet na poziomach wyższych niż 2 ostatnie... trzeba sobie tylko kilka sztuczek wypracować( dla mnie zasada im mniej miast przybrzeżnych tym lepiej- jest podstawą do sukcesu w tej grze) w stylu zgromadzić sporo skarbów na ostatnie tury przed ogłoszeniem niepodległości i zaraz po wykupieniu za wszystko dodatkowego uzbrojenia(głównie armatki) ogłosić niepodległość, ew starać się zamiast zdobywać skarby podpisywać sojusze z tubylcami.... czasami potrafią dać kilkja tur spowolnienia królewskiej ekspedycji
no i najważniejsze.... odpowiedni ludzie w odpowiednim czasie i nie mam na myśli śmiertelników tylko o ojców którzy niczym przyjaźni bogowie potrafią naprawdę mocno ułatwić drogę do niepodległości

Zgłoś do moderacji

micaug7 2009-02-26 22:45:40

[*]Lech Poznań - Udinese 1-2[*]

Zgłoś do moderacji

lukaszseider 2009-02-26 21:00:53

Moim zdaniem największym minusem Colonization jest fakt, że praktycznie nie da się w nią wygrać. Na okolo 100 podejść udalo mi się to raz i to dopiero po znalezieniu porad na amerykańskich forach jak można to zrobić. Trzeba zastosować strategię, która pozbawia grę calej przyjemności (brak rozwoju niepodleglości do ostatniego momentu przed wojną przy jednoczesnym niewielkim rozbudowaniu wlasnego systemu gospodarczego - czyli ograniczeniu kolonizacji do niezbędnego minimum). W przypadku każdej innej strategii wojska królewskie są kilku lub kilkunastokrotnie liczniejsze od armii, którą nam uda się zgromadzić. Dodatkowo mają takie bonusy do ataku, że jedynym sposobem aby je pokonać jest zgromadzenie dużej ilości artylerii poza miastem, pozostawienie miast nie bronionych i atakowanie artylerią wojsk wroga które umieścil w naszych miastach. Bronienie się w mieście nie ma najmniejszego sensu.

Zgłoś do moderacji

kamlotkamil 2009-02-26 20:36:40

w tamtych czasach nie było Holandii tylko Niderlandy.

Zgłoś do moderacji

k4zys 2009-02-26 20:14:02

..... bedzie ze sie czepiam ale..... niderlandzka?!?...... autorowi chyba chodzi o" Holenderska".

Zgłoś do moderacji

boomerangf286 2009-02-26 14:05:20

Niestety nie zgodzę się do końca z opinią prezentowaną w recenzji. " fani oryginału poczują się jak w domu" ... "która wiernie odwzorowuje Colonization sprzed kilkunastu lat". Z tą wiernością też nie za bardzo. Przejmujemy wioski Indian przez "wzrost kultury - CIV IV), brak custom house, ograniczenie 300 lat i wiele innych. Moim zdaniem nowi gracze co wychowali się na Civilization IV znajdą tu coś dla siebie, ale nie na długo. Szybko wrócą do CIV IV, a starzy wyjadacze i fani pierwowzoru Colonization szybciutko wrócą do pierwowzoru i jej może archaicznej grafiki, albo zainteresują się projektem http://www.freecol.org/. Ja własne zagrałem i.... po godzinie euforii że wreszcie doczekałem się nowej wersji kochanej Colonization z bólem stwierdziłem że coś jest nie tak. Zagrałem drugi, trzeci raz, za każdym razem po około godzinie miałem niedosyt. Słowem po może 4 godzinach gry nowa Colonization została odinstalowana.

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (9)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...