Czy przypominacie sobie gry pod tytułem DOOM i DOOM2? Oczywiście że tak! To klasyka gier FPP. Co prawda nie jest on porównywalny z dzisiejszymi grami z gatunku ale weźmy pod uwagę, że DOOM grywany był jeszcze za czasów PC 386 i 486. Jednak nie osiągnięcia graficzne i techniczne były w nim doceniane przez graczy. Tym, co przyciągało nas przed monitor na długie godziny, dni i tygodnie był klimat i grywalność tego zabytkowego już tytułu.
Czy mamy szansę na powtórkę?
Jak donoszą plotki i pewne wieści ma się ukazać powstały jak Fenix z popiołów nowy, odrodzony Doom. Jednakże czy będzie on nadal tak wciągający jak ten sprzed lat? To się okaże. Nie wiemy jeszcze jak będzie wyglądał i czego dotyczył nowy Doom, ale co do jego sukcesu możemy mieć pewne domysły.
Dlaczego piszę o Doomie? Gdy pierwszy raz włączyłem SERIOUS SAM miałem wrażenie niezbyt pochlebne. Odpaliłem gierkę i zacisnąłem dłoń na myszy. Akcja się rozpoczęła.
Dawno temu.
Pewnego pięknego dnia archeolodzy odkrywają szokujące dowody na istnienie cywilizacji przed tymi, które uważamy za pierwotne i najbardziej antyczne. W różnych miejscach globu, ale głównie w Egipcie odkrywają dobitne ślady na istnienie pradawnej wysoko zaawansowanej kutury, spuściznę po której odziedziczył antyczny Egipt i faraonowie. Wiedza i technologia, którą udało się wyrwać zapomnianemu światu doprowadziły do rozkwitu ludzkości, spełniła jej marzenia o kolonizacji kosmosu i sprawiła, że staliśmy się jego zdobywcami. Jednak sielanka nie trwała długo. W dalekich odmętach wszechświata poprzez tajemnicze wrota łączące z innymi wymiarami przeszły stwory o jakich się nam nawet nie śniło. Będące jednocześnie obcą rasą i spełnieniem naszych koszmarów rozpoczęły krucjatę przeciw naszej rasie. Planeta po planecie, ludzie wycofywali się w kierunku Ziemi odnosząc przy tym zatrważające straty. Pędząca coraz szybciej fala chaosu zepchnęła ludzi z powrotem na Ziemię. Władcy tego świata zmuszeni zostali do podjęcia ostatecznej decyzji - skorzystania z największej zdobyczy pradawnej cywilizacji - bramy czasu. Jedyną osobą godną i kompetentną do odwrócenia losów Ziemian jest słynny z walk z obcymi Serius Sam. Przeniesiony do roku 1387p.n.e. ma za zadanie znalezienie sposobu na odwrócenie tragicznej sytuacji.
Myśl o strzelaniu.
Gra Serious Sam (poważny Sam) jest sama w sobie raczej mało poważna. Jej akcja, teksty rzucane przez naszego bohatera oraz spora część napotykanych przeciwników wywołują raczej śmiech niż przerażenie. Mimo to sam klimat gry wpływał na mnie nieco stresująco, gdyż nigdy nie wiadomo jakie świństwo wyskoczy zza rogu lub po prostu pojawi się przed nami. Agresywność i determinacja potworów, mutantów, trupów i obcych jest przybijająca. Serious Sam musi mieć nerwy ze stali aby odważyć się pokonać kolejne wrota, zanurzyć się w odmęty tajemniczych staroegipskich podziemi, krypt itp.
Dlaczego nawiązałem wcześniej do Dooma? S.S. nie jest grą jak większość obecnie spotykanych FPP. Mają one swego rodzaju fabułę wymagającą od gracza choć odrobiny myślenia i kombinowania. Omawiany tytuł nie stawia takich wymagań. Twórcy gry jak widać postawili na czystą rozrywkę i żywiołową akcję, która nie wymaga kombinowania. Czy to dobrze, czy źle?
To zależy. Czasami nie mamy ochoty używać mózgu, bo jest on już zmęczony wysiłkiem w szkole, w pracy. Często mamy ochotę po prostu zasiąść w fotelu, chwycić myszkę i najzwyczajniej walić do wszystkiego, co się rusza. Dzięki bardzo liniowej drodze przez grę i poziomy nie musimy się nawet zastanawiać w które drzwi wejść, czy przełączyć dany przełącznik. Po prostu idziemy i walimy ze znajdowanych po drodze giwer. Czysta przyjemność!
GFX i SFX
Już na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że grafika w Serious Sam przygotowana jest bardzo starannie. Pięknie zazielenione dziedzińce świątyń i pałaców, figurki i rzeźby. Ściany pokryte chieroglifami i malowidłami. To wszystko cieszy oko. Co prawda można stwierdzić, iż takie widoki w świetle pięknego słonecznego dnia nie dają odpowiedniego klimatu lecz nie zapominajmy, że mamy również do przejścia baaardzo ponure i wiejące grozą podziemia.
Stwory napotykane w grze są znacznie zróżnicowane pod względem pochodzenia i wyglądu. Są to kosmici, roboty, trupy niosące swe głowy w dłoni, dziwne zwierzęta oraz mutanty. Co do ich aparycji można mieć mieszane uczucia. Jedni wolą zgrabne naszpikowane detalami i techniką androidy, inni masy zębatego cielska myślącego jedynie o zgładzeniu naszego Sama. Czy ci, czy tamci atakują nas z niezwykłą agresją i furią. Ich zwłoki jednak nie walają się po mało efektownej śmierci gdyż wracają skąd przybyły, nie zaśmiecając pamięci RAM komputera i akceleratora grafiki.
Dźwięk w grze jest opracowany równie porządnie. Trudno mi stwierdzić, czy odgłosy atakujących przeciwników są odpowiednie, bo takowych nigdy nie spotkałem, ale brzmią dość przekonywująco. Jedynym zastanawiającym faktem jest przeraźliwy krzyk bezgłowego kamikadze biegnącego na nas z bombami w dłoniach. Zastanawiam się, jak to możliwe, że potrafi on wydobyć z siebie krzyk nie posiadając połowy szyi (strun głosowych), ust ani języka. Widocznie w innym wymiarze takie gadżety nie są zbyt potrzebne.
Bardzo poważny Sam.
Ocena gry jednym może wydawać się zaskakująca, innym niesłuszna, a jeszcze innym trafna.
Dlaczego? Miłośnicy gier z "pewną dozą pomyślunku", którzy nie lubią rozrywki nie zakrzywiającej fal mózgowych mogą stwierdzić, że Serious Sam jest szmirą i beznadzieją - to nadmiar ambicji. Z kolei miłośnicy czystej, bezinteresownej rozrywki będą bardzo zadowoleni z powodu ukazania się tego tytułu. Teraz ponownie mają szansę na doskonałą zabawę bez niepotrzebnych, rozpraszających jedynie uwagę, dodatków. Grę ze względu na jej charakter poleciłbym osobom prowadzącym nerwowy i szybki tryb życia oraz przepracowanym ludziom... takim ja ja. Serious Sam włączony podczas przerwy obiadowej pozwoli na wyładowanie niepotrzebnej, kumulującej się frustracji i złości na szefa.
Ta gra, jeżeli niesie coś ze sobą, to na pewno czystą, pełną bardzo dynamicznej akcji rozrywkę. I właśnie miłośnikom takich pozycji poleciłbym ten tytuł.
