Sacred

21.07.2004 00:07 | Autor: Joanna Serafin

Źle się dzieje w Ankarii. Orkowie z południowych pustyń prą na żyzną północ w niepowstrzymanym marszu. Nieznana wcześniej sekta czcicieli demona Sakkary oplata swymi mackami miasta i wsie. Król jest chory, a podły baron de Mordrey ma chrapkę na jego tron.

Więcej na temat:
Sacred

  • Developer: Ascaron
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Premiera PL: 0000-00-00
  • Platformy: PC
  • przejdź do karty gry
le się dzieje w Ankarii. Orkowie z południowych pustyń prą na żyzną północ w niepowstrzymanym marszu. Nieznana wcześniej sekta czcicieli demona Sakkary oplata swymi mackami miasta i wsie. Król jest chory, a podły baron de Mordrey ma chrapkę na jego tron. Niewesoło. Na szczęście w okolicach miasta Bellevue pojawiła się pewna postać, której przeznaczeniem jest stawić czoła wszystkim tym problemom, i odnieść zwycięstwo, zatryumfować nad siłami zła.

Oczywiście ta postać to my, konkretniej zaś bohater, którego poczynaniami kierować będziemy w Sacred. Ewentualnie będzie to bohaterka, bowiem pula sześciu postaci jest koedukacyjna i to w równych proporcjach. Trzech mężczyzn, trzy dziewczyny. Jest to dość typowa jak na action-RPG gromadka, a kilkoro z nich wygląda jakby ich żywcem przeniesiono z Diablo II. Mamy więc tutaj postawnego Gladiatora, żywy czołg prawie, biegłego we władaniu każdą bronią, która robi krzywdę z niewielkiej odległości. Mamy także szyjącą niezwykle celnie z łuku Leśną Elfkę, oraz jej odległego kuzyna, Mrocznego Elfa, zabójcę, który sam stał się ofiarą polowania. Mag Bojowy z kolei to chodząca maszyna do siania zniszczenia za pomocą garnituru zabójczych czarów, choć osobnik ów kompetentny jest także jeżeli chodzi o broń białą. Serafia to uskrzydlona dziewica, żeński odpowiednik paladyna, nie tak ciężko opancerzona, ale za to zwinna i szybka. Ostatnią postacią jest Wampirzyca, dziecię nocy, zwykle zakuta w stalową zbroję i z mieczem w dłoni, ale potrafiąca też przemienić się w najgorszy koszmar naszych wrogów, wysysającą krew pazurzastą pannę.

A wrogów owych stoi na naszej drodze cały legion, jeżeli nie więcej. Na początku walczyć będziemy z cherlawymi wilkami, goblinami drobnej postury tudzież rzezimieszkami niezbyt biegłymi we władaniu orężem. Z biegiem czasu napotkamy jednak bardziej wymagających przeciwników – twarde orki, mocarne ogry, dezerterów z armii, bandytów z wyższej półki oraz całe hordy szkieletów, ghuli i innego nieumarłego ohydztwa. Kolejnym stopniem wtajemniczenia będą elitarni gwardziści, wielkie pająki, olbrzymy czy wreszcie potężne, wiekowe smoki, które jednym zionięciem potrafią powalić regiment wojska. Przez cały czas pod miecz, tudzież strzałę, tudzież ognistą kulę pchać się będą także odziani w czarne szaty czciciele Sakkary, którzy dziwnym trafem nie lubią nas zbytnio.

Menażeria to spora, ale nie ma strachu, bowiem zostaniemy wyposażeni, lub też sami się zaopatrzymy w poręczny zestaw narzędzi do ich eksterminacji. Sztylety, pałki, miecze, włócznie, topory, berdysze, łuki, kusze to tylko część naszego arsenału – ta część, którą możemy nabyć za pieniądze. Większa połowa naszych możliwości bojowych leży bowiem w gestii czarów i specjalnych uderzeń. Każda z postaci ma ich kilkanaście rodzajów, i to w większości specyficznych tylko dla niej. Owszem, kilka podstawowych ciosów powtarza się u niektórych bohaterów, ale z pewnością nie będziemy mieli wrażenia, że poszczególne postacie są klonami o innym wyglądzie tylko.
Bardzo ciekawie zresztą rozwiązano ów system specjalnych zdolności bojowych. Nie mamy tu jakiejś puli many, którą płacimy za korzystanie z tychże ciosów i czarów, tak jak to było w Diablo i każdym innym action-RPG do tej pory. W zamian wprowadzono coś, co można nazwać „ładowaniem się” danej zdolności. Każda z nich ma określony czas, który musi minąć pomiędzy jednym i drugim jej użyciem – zwykle od kilku do kilkunastu sekund. Możemy korzystać z tych zdolności do woli, bez obawy wyczerpania jakiejś „many”, ale nie możemy też używać ich bez przerwy – musi minąć chwilka, by się „załadowały”. Zadanie jednego specjalnego ciosu, czy też rzucenie czaru „rozładowuje” także wszystkie pozostałe, więc nie możemy natychmiastowo przełączyć się na jakąś inną umiejętność i od razu z niej skorzystać. Oddzielono natomiast u kilku postaci owe ciosy specjalne od czystych czarów – cios nie rozładowuje czarów i odwrotnie. Najpiękniejsze zaś w owych „specjałach” jest to, że za niewielką opłatą możemy je u spotykanych w większych miastach specjalistów łączyć w tzw. combosy, maksymalnie cztery sztuki w jednym. Można łączyć dowolne czary i ciosy, na dowolnym poziomie.

Oczywiście, poziomie, bo zarówno zaklęcia jak i uderzenia specjalne możemy sobie rozwijać na wyższe, bardziej skuteczne „levele”, które jednakowoż odpowiednio dłużej się „ładują”. Fajnie rozwiązano także ów awans. Nie płacimy za niego doświadczeniem czy złotem – nowy poziom możemy posiąść jedynie wówczas, gdy zdobędziemy specjalny run danego czaru czy ciosu. Zdobędziemy na wrogu, oczywiście. Problem w tym, że przeciwnicy posiadają tych runów niewiele, i nie tylko naszych, ale także dla innych bohaterów, więc naprawdę ciężko jest zdobyć jakiś jeden konkretny, nas interesujący. Na szczęście można wymieniać runy innych klas na nasze, ale po bandyckich stawkach 4 do 1...

Nasz bohater, czy też bohaterka rozwija się także w sposób klasyczny, zdobywając doświadczenie, awansując na poziomy, rozwijając swoje współczynniki i zwykłe umiejętności. Tych ostatnich mamy naprawdę spory garnitur, w 99% związany z walką lub na nią wpływający. W kwestii zdobywania nowych umiejętności także jesteśmy ograniczeni – dopiero po uzyskania konkretnego poziomu ogólnego rozwoju postaci możemy sobie wybrać nowego „skilla”. Te posiadane już jednak możemy rozwijać bez żadnych przeszkód i dowolnie.
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...