I oto jest. Nareszcie. Gladiusy w dłoń, pilum na ramię, związać sandały proszę i ustawić się w kolejce za swoim centurionem. Rozpoczynamy recenzowanie!
Ale najpierw przeprosiny, kajanie się i sprostowanie pewnych bzdur, które napisaliśmy w naszym first-looku. Hmm, właściwie chodzi o jedną bzdurę, ale za to sporego kalibru. Niniejszym zatem przepraszamy Was drodzy czytelnicy, za wprowadzenie w błąd - autor napisał bowiem, że grając w kampanię w Rome: Total War można kierować poczynaniami tylko i wyłącznie Rzymian. Nie jest to prawda, ale też i nie kłamstwo, gdyż na początku właśnie tylko ten jeden, a właściwie trzy rzymskie scenariusze, są dostępne. Dlatego nasz biedny redaktor się omylił - biedaczek próbował na wszystkiego, kombinował jak koń pod górę od każdej strony i... nadal nie było innych kampanii. A termin publikacji zbliżał się nieubłaganie - w końcu na pierwsze spojrzenie niepotrzebne są tygodnie grania, prawda? No i dlatego biedaczek napisał, to co napisał, za co serdecznie Was przepraszamy po raz kolejny, mając nadzieję, że nam wybaczycie.
A skoro już mowa o kampanii. Zaliczenie tej pierwszej, nawet w trybie ekspresowym, odblokowuje pozostałe nacje. Jest tutaj i Kartagina, i Germania, i Egipt, i Partia nawet. Nie mamy co prawda możliwości zagrania wszystkimi państwami, bo poza naszym zasięgiem jest Hiszpania, Macedonia, czy też Scytia, ale i w Medieval: Total War nie można było kontrolować wszystkich. Poza tym, to co jest i tak wystarczy nam na bardzo długo. Gra poszczególnymi stronami zdecydowanie się różni i to nie tylko z powodu innego położenia geopolitycznego i innych dostępnych jednostek dla każdej z nacji. Ich „odmienność” nie jest zresztą aż tak silna, bo na przykład wszystkie państwa helleńskie, powstałe po upadku olbrzymiego imperium Aleksandra Wielkiego (czyli jakieś pół wieku przed rozpoczęciem gry, tak przy okazji dodam) dzielą ze sobą doskonałą grecką falangę, a północny barbarzyńcy - Brytowie, Galowie i Germanie mają kilka wspólnych jednostek, takich jak np. nadzy fanatycy (którzy zresztą nie są dosłownie nadzy). Różnice w graniu poszczególnymi narodami powodowane są przez ich zgoła odmienny charakter i możliwości rozwoju. Na przykład Germanie nie mają szans na jakiś wielki rozwój techniki i finansowanie działalności z handlu i produkcji, zatem podbój jest dla nich koniecznością egzystencjalną, co jest bardzo przykre dla Galów, gdyż oni pierwsi padają łupem germańskich plemion. Z kolei dla takiego Rzymu konkwista jest przyjemnością, a nie obowiązkiem - chyba, że Senat zażąda podjęcia jakichś konkretnych działań (a robi to często). Podobnie sprawa ma się z Kartaginą - jest ona silna już na początku, i cały pierwszy etap gry może poświęcić na wzmocnienie, konsolidację i obronę swoich rozległych włości (oczywiście najlepszą obroną jest atak). Można by kontynuować tę wyliczankę jeszcze długo, ale właśnie zdałem sobie sprawę, że zacząłem recenzowanie tak trochę od środka, zamiast od początku.
Recenzja
- Rome: Total War
- PC
Rome: Total War
17.11.2004 00:11
I oto jest. Nareszcie. Gladiusy w dłoń, pilum na ramię, związać sandały proszę i ustawić się w kolejce za swoim centurionem. Rozpoczynamy recenzowanie!
Ale najpierw przeprosiny, kajanie się i sprostowanie pewnych bzdur, które napisaliśmy w naszym first-looku. Hmm, właściwie chodzi o jedną bzdurę, ale za to sporego kalibru. Niniejszym zatem przepraszamy Was drodzy czytelnicy, za wprowadzenie w błąd...
Więcej na temat:
Rome: Total War
- Developer: Creative Assembly
- Dystrybutor PL: LEM
- Premiera PL: 2004-11-05
- Platformy: PC
- przejdź do karty gry




