Powielanie schematów sprawdza się przed wyborami, w nudnej, ale dobrze płatnej pracy, a czasem nawet w branży gier komputerowych. Co sprawdzone, to dobre. Nowego ludzie się boją, bo ani to zysku nie przyniesie, ani marki nie ma. Tak na dobrą sprawę wszystko już było i bazujemy na tym, co ktoś przed nami wymyślił. Nieważne, czy z lenistwa, czy po prostu wykorzystujemy taki typ zdolności. Powielamy siebie, choć lepiej myśleć, że tworzymy coś oryginalnego. Chyba taki właśnie sposób myślenia przyjął Benoit Sokal podczas tworzenia Paradise. Dziesięć lat przygotowań! Raj miał powalić. Stanąć do walki o palmę pierwszeństwa wśród tegorocznych przygodówek. Zdobyć nowych fanów, a starych zaspokoić orgiastycznym uniesieniem przy rozwiązywaniu kolejnych zagadek w miejscach zagubionych gdzieś w czasoprzestrzeni, zawieszonych pomiędzy współczesnością a ukrytym wymiarem. I może by się ten zabieg udał, gdyby tylko kilka lat wcześniej Sokal nie stworzył tak fantastycznej Syberii. W praktyce otrzymaliśmy... biedniejszą Syberię, ale za to w tropikach. Trudno nie dostrzec podobieństw pomiędzy obiema grami. W sumie nie powinny dziwić naleciałości z poprzednich dwóch dzieł Sokala, ale nieco rozczarowuje fakt, że nie dostajemy wiele nowego. Ten sam styl, ta sama technika, zadania podobne, nawet bohaterki wyglądają jak siostry. Naszło mnie od razu pytanie - jeśli tyle czasu Sokal spędził nad przygotowaniem Paradise, to ile musiał myśleć nad Syberią?! Jakkolwiek było, trzeba uczciwie przyznać, że twórca nadal trzyma wysoki poziom i znowu wiedzie nas krętymi ścieżkami ku emocjonującemu końcowi.
Główną bohaterkę poznajemy już w pierwszej scenie. Dziewczyna budzi się w nieznanym miejscu, nie wie dokładnie, co się z nią działo, nie pamięta swojego imienia. Przypomina sobie tylko katastrofę lotniczą i wie, że jest tutaj z jakiegoś konkretnego powodu. Powoli, wraz z naszą bohaterką – Ann Smith – odkrywamy jej przeszłość. Choć samo tempo przygód bywa zawrotne, kolejne elementy układanki odkrywamy i dopasowujemy drobnymi porcjami. Odpowiednio dawkowane części historii tworzą ten znajomy sokalowy klimat, okraszony niesamowicie pięknym tłem wydarzeń, a do tego obfitujący w stworzenia, które chcielibyśmy zobaczyć, i ludzi, których codzienne życie chcielibyśmy poznać. Całą opowieść poznaje się z przyjemnością, jak dobry film przygodowy. Jeśli chodzi o ten aspekt programu, nie można mu wiele zarzucić. Trzeba tylko przygotować się na podróż w tropiki i nietypowe przejścia. Niestety, nie wszyscy będą potrafili zasmakować w tym rajskim stylu. Żadna z postaci nie budzi na tyle emocji, by móc się z nią identyfikować, by wczuć się w pełni w jej sytuację. Stoimy trochę na uboczu całej opowieści. Jest ona dość nierealna, a ta zbyt mała doza prawdopodobieństwa każe trzymać się od opowiadanej historii na dystans. W tym miejscu gry zdecydowanie odstaje poziomem od tego, co Sokal zaserwował nam w obydwu częściach Syberii.
Recenzja
- Paradise
- PC
Paradise
04.09.2006 00:09
Powielanie schematów sprawdza się przed wyborami, w nudnej, ale dobrze płatnej pracy, a czasem nawet w branży gier komputerowych. Co sprawdzone, to dobre. Nowego ludzie się boją, bo ani to zysku nie przyniesie, ani marki nie ma. Tak na dobrą sprawę wszystko już było i bazujemy na tym, co ktoś przed nami wymyślił. Nieważne, czy z lenistwa, czy po prostu wykorzystujemy taki typ zdolności. Powielamy siebie,...
Więcej na temat:
Paradise
- Developer: White Birds Productions
- Dystrybutor PL: Cenega Poland
- Premiera PL: 2006-08-00
- Platformy: PC
- przejdź do karty gry
