Recenzja
- Painkiller: Battle out of Hell
- PC
Painkiller: Battle out of Hell
14.12.2004 00:12
Niestety nawet on nie jest w stanie zatuszować największej wady, jaką ten niewątpliwe udany add-on kryje w sobie. Gra jest najzwyczajniej w świecie nieco za która. Tryb single dla średnio zaawansowanego gracza to wyzwania rzędu 6-9 godzin, co nawet jak na FPS’a nie jest wynikiem zatrważającym. No cóż, zawsze pozostaje jeszcze przechodzenie gry na wyższym poziomie trudności lub tryb dla wielu graczy, ale pewien niesmak jednak pozostaje...
Graficznie Painkiller: Battle Out Of Hell niczym nie odbiega od dzisiejszych standardów. Już w podstawowej wersji gry PAIN engine sprawował się znakomicie, a dodatek (z racji tego, że dorzucono kilka bajerów) jeszcze bardziej uwydatnia jego zalety. Tekstury są bardzo ładne (nie wiem nawet, czy nie ładniejsze od tych z UT2004) i niezwykle szczegółowe, a modele postaci niewiele ustępują tym z samego Doom’a 3. Do ich animacji również nie miałem najmniejszych zastrzeżeń. Nie można tu jeszcze zapomnieć o Havok’u – specjalnym silniku odpowiedzialnym za fizykę, który tak jak i w podstawce zachwyca swoimi możliwościami, czyniąc rozgrywkę jeszcze przyjemniejszą (ach... ta kołkownica).
Również oprawa audio prezentuje pierwszoligowy poziom. O dźwiękach mogę napisać tylko tyle, że według mnie brzmią wiarygodnie (któż wie bowiem, jaki odgłos wydaje przebity drewnianym kołkiem makabryczny klown?), są najwyższej jakości i zostały bardzo starannie dobrane, by niemal idealnie pasować do klimatu rozgrywki. Podkładzik muzyczny też jest niczego sobie. Co prawda na rewelacje nie ma się co nastawiać, ale kilka ostrzejszych kawałków ciekawie komponuje się z całością gry. Wyjątkiem jest Leningrad, gdzie lecący w tle utwór po prostu rozwala. Otóż tłukąc na przemian to ruskich, to szkopów słyszymy nic innego jak... hymn ZSRR. Jak dla mnie bomba (a może nawet granat).
Nie obeszło się również bez lekkich usprawnień trybu multuplayer. Poza nieznacznym polepszeniem kodu sieciowego otrzymaliśmy garść świeżych mapek oraz dwa nowe tryby rozgrywki – capture the flag oraz last man standing. Oba tak znane fanom FPS’ów, że nawet nie wypada objaśniać o co w nich biega. Mam tylko nadzieję, że za jakiś czas, gdy więcej ludzi nabędzie Battle Out Of Hell wzrośnie nieco zainteresowanie owym trybem. Bo jak na razie serwerów jest całkiem sporo, ale na niemal każdym pustki niemiłosierne.
A szkoda, bo jest to produkt naprawdę z pierwszej półki – nie dość, że obdarzony całkiem sporą grywalnością, to jeszcze świetnie wykonany, zarówno pod względem wizualnym, jak i dźwiękowym.
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
- Nowe giwery
- Dwa nowe tryby multi
- Świetna grafika
- Hymn ZSRR
Minusy:
- Nieco za krótka
- Momentami przydługi czas wgrywania lokacji




