Painkiller

07.09.2004 00:09 | Autor: Patryk Leszczyński


Do eksterminacji wrogów oddano jedynie pięć broni. Pozornie taka ilość stwarza wrażenie skromnego wyboru arsenału eksterminacji. W rzeczywistości każda broń posiada alternatywny tryb strzału. Nie stanowi to może nowatorskiego rozwiązania, jednakże w Painkillerze drugi rodzaj strzału dostarcza zupełnie nową jakość zabijania. I tak: strzelba posiada możliwość zamrażania; podstawowa broń, laska z wirującymi ostrzami – wystrzelenie kuli; kołkownica z wbudowanym granatnikiem, wystrzeliwuje kołki (niesamowicie silne pociski) - odpowiednik quake’owego Railguna; potężna rakietnica w trybie alternatywnym służy za miniguna, co czyni z niej jedną z najpotężniejszych broni w historii gier First Person. Piąta, ostatnia broń, shuriken (wystrzeliwuje w szybkim tempie gwiazdki ninja) może posłużyć za quake’ową spawarę. Wiele z wymienionych broni – rakietnica, granatnik, minigun, spawara, kołkownica, przywodzą na myśl kultowego Quake’a (w tym drugą część). Coś w tym jest, skoro Adrian Chmielarz do dziś namiętnie pogrywa w Quakeworlda, na którym między innymi się wzorował. Podobnie zresztą rozwiązano kwestie zmiany broni – nie wyświetla się animacja podczas wyjmowania nowej giwery, po prostu broń się pojawia i jest już gotowa do użycia. Daje to możliwość stosowania różnego rodzaju combosów – np. zamrożenie shotgunem i efektowne wykończenie rakietnicą.

Po zabiciu przeciwnika, w miejscu jego zwłok, pojawia się zielona dusza. Warto takowe zbierać - za jedną otrzymujesz dodatkowy punkt zdrowia, zaś po zebraniu 100 przeklętych dusz na kilka sekund zamieniasz się w potężnego demona, który jednym uderzeniem potrafi zabić każdego przeciwnika. Atrakcyjnie ujęto wykonanie tego trybu – muzyka ucicha, obraz ulega rozmyciu, wszystkie kolory zamieniają się w czerń i biel, jedynie przeciwnicy zostają oznaczeni krwistoczerwonym kolorem.

Niewątpliwie bardzo mocnym punktem Painkillera są nowatorskie rozwiązania. Wydawałoby się, że w strzelaninie FPP – i to do tego tak wtórnej, niemożliwe jest wniesienie powiewu świeżości. Jednak Adrian Chmielarz wraz z zespołem udowodnił, że przy odrobinie chęci i opasłej teczce z pomysłami da się zrobić grę w założeniach niezwykle prostą, dającą ogromną ilość frajdy i przy tym zaskakującą na każdym kroku. Jednym z takich oryginalnych pomysłów jest zastosowanie rozbudowanego systemu fizyki, który – co wychodzi na jaw w trakcie gry – pożera dużą ilość mocy procesora. W zależności od odległości strzału i rodzaju broni trafione postacie różnie się zachowują. Po trafieniu shotgunem z bliskiej odległości zwłoki zostają odrzucone na kilka metrów w tył, po czym rozbryzgują się po całej planszy (niemal za każdym razem w inny sposób). Strzał z kołkownicy potrafi przybić wroga, jeśli ten stoi blisko ściany. W Painkillerze mamy oczywiście do czynienia ze strefowym modelem obrażeń, a zatem strzał w głowę może natychmiast zakończyć szarżę przeciwnika, zaś trafienie w rękę potrafi wybić broń. Z systemem fizyki związana jest także interakcja z otoczeniem. Strzel w jedną beczkę, a jej wybuch spowoduje reakcję łańcuchową, siejąc totalne zniszczenie na małym obszarze. Uderz w pudło, a zmieni ono pozycję. Niestety, pomimo i tak rozbudowanej interakcji z otoczeniem nadal nie można niszczyć wielu małych rzeczy. Wydaje się to trochę śmieszne, kiedy strzałem z shotguna rozwalamy całą kondygnację rusztowania, natomiast nagrobek pozostaje nietknięty.

Z wielu rozbijanych przedmiotów wylatują złote monety. Dzięki nim możliwe jest zakupienie kart tarota wzmacniających naszego bohatera specjalnymi umiejętnościami. Żeby skorzystać z tych kart, trzeba je najpierw odblokować, czyli spełnić określone warunki podczas przechodzenia planszy – np. wybić przeciwników jedną bronią, zabić bossa w czasie krótszym niż cztery minuty, nie zebrać ani jednej duszy. Tarot stanowi pewne ułatwienie w trakcie rozgrywki - można zwiększyć prędkość Daniela, zmniejszyć o połowę obrażenia zadawane przez przeciwników itp.

W parze z dynamiczną rozgrywka idzie przepiękna szata graficzna. „Painkiller” wygląda imponująco nawet na sprzęcie niższej klasy. Lokacje są bogato zdobione, wszystkie elementy przeciwników dopieszczono do granic możliwości, co zresztą najlepiej widać na zamieszczonych przy tej recenzji obrazkach. Niezapomniane wrażenie wywierają ogromne lokacje (np. katedra w pierwszym rozdziale). Przemierzając mroczne korytarze w Painkillerze, wielokrotnie złapiesz się na podziwianiu architektury i widoków zamiast na skupieniu się na zasadniczej części gry.

Miłym dodatkiem do całości jest rewelacyjnie wykonana warstwa dźwiękowa. W trakcie samotnego przemierzania korytarzy towarzyszą nam niepokojące odgłosy w tle, natomiast podczas walki słyszymy miłą dla ucha i doskonale pasującą tutaj muzykę rockowo-metalową.

Painkiller może wydać się zbyt prostą strzelaniną FPP, aby w ogóle zawracać sobie nim głowę. Faktycznie, dziecko Adriana Chmielarza to gra dla ludzi mało wymagających, ale to właśnie w prostocie i dynamizmie tkwi jej siła. Rozgrywka jest banalna, lecz jednocześnie przyjemna i niezwykle klimatyczna. Nie daj się zwieść złudnemu przekonaniu, że po pewnym czasie gra zanudzi Cię na śmierć. Każdy kolejny poziom oprócz masy nowych przeciwników do rozwałki niesie za sobą zupełnie odmienne lokacje, co w pewien sposób zachęca do odkrywania kolejnych plansz. Dzieło People Can Fly zostało wydane w Polsce przez firmę Dobra Gra za 20zł, co jak na polskie warunki stanowi bardzo atrakcyjną i kuszącą cenę. Ja gorąco namawiam do zasmakowania tego piekielnego i krwawego dania!

P.S. W recenzji tej nie zajęliśmy się trybem mutli-player - Painkiller został w takowy oczywiście wyposażony. O grze wieloosobowej w polskiej perełce strzelanin FPP napiszemy już wkrótce i poświęcimy temu zagadnieniu więcej niż kilka zdań będących uzupełnieniem głównej recenzji.
  • Plusy:

  • efektowna, szybka, krwawa gra
  • system fizyki
  • podobieństwo do „Quake 1”
  • klimat
  • atrakcyjna cena
  • Minusy:

  • długi czas wczytywania poziomów
  • chwilowe zastoje animacji
  • potrzebny jest mocny sprzęt
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...