Monster Jam: Path of Destruction - recenzja

07.04.2011 15:04 | Autor: Paweł Borawski

Częstokroć licencja i oryginalna tematyka wystarczą, by wykreować hit. Czy podobnie jest z produkcją oferującą wyścigi monster trucków? Niestety – nie i nie sposób pozbyć się wrażenia, że noga powinęła się twórcom już na wstępie.

Więcej na temat:
Monster Jam: Path of Destruction

  • Developer: Virtuos
  • Dystrybutor PL: LEM
  • Premiera PL: 2010-11-12
  • Platformy: PS3 X360 NDS Wii PSP
  • przejdź do karty gry
Szczerze mówiąc, do Monster Jam: Path of Destruction starałem się podejść bez konkretnego nastawienia, nie licząc ani na wielki zawód, ani też na pozytywne zaskoczenie. Niestety, rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia.

Choć opakowanie gry zdobi wdzięczne logo Activision Blizzard, tytuł powstał w studiu Virtuos – zajmującym się wyrobnikowym tworzeniem produkcji na licencji i konwersji, mającym na koncie MotorStorm: Arctic Edge na PS2, Beowulf na PSP czy Sid Meier's Pirates! przeznaczone dla Wii. Pozycja traktująca o monster truckach byłby typowym średniakiem, gdyby nie zabrakło w niej podstawowych rzeczy, jakich wymagamy od gier o wielkich samochodach jeżdżących po innych wozach.

Jak dzieci, jak dzieci...

Pierwszym momentem, gdy poczujemy się potraktowani jak idioci, jest otwarcie opakowania. Już na okładce wymienione jest „custom wheel”, czyli „kierownica” okalana zielonymi „płomieniami”. To tak, jakby owczarkowi niemieckiemu założyć kokardkę – zmieni jego wygląd, ale niekoniecznie doda powagi, a już na pewno nie zwiększy przyjemności z posiadania. Cała kierownica to tak naprawdę plastikowa nasadka, w którą wkładamy standardowy pad od PlayStation 3.

(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)

W „custom wheel” nie znajdziemy dodatkowych przycisków, a kilkadziesiąt gramów sztucznego tworzywa wyprodukowanego po kosztach w Chinach w żaden sposób nie wpływa na przyjemność z rozgrywki. Twórcy byli przynajmniej tak wspaniałomyślni, że dorzucili do opakowania 25 naklejek, które możemy sobie przykleić na tę „kierownicę”. Bomba. Sam bardzo szybko pozbyłem się tego ustrojstwa, co przywróciło choć podstawową przyjemność z gameplayu.
dodaj swoją opinię

Opinie (2):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Mike (Gość) 2011-04-10 12:49:01

@Zbyszek: bo ty szukasz czegos na co mozna popatrzec a nie gier.

Zgłoś do moderacji

zbyszek (Gość) 2011-04-07 16:35:17

po pierwszym rzucie oka na screeny myslalem ze to na ipada :P

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (2)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...