Recenzja
- Men of War
- PC
Men of War
06.02.2009 00:02
Więcej na temat:
Men of War
- Developer: Best Way
- Dystrybutor PL: Cenega Poland
- Premiera PL: 2009-03-20
- Platformy: PC
- przejdź do karty gry
Do wyboru mamy trzy bogate i w rzeczy samej wypasione kampanie. Sowiecka, niemiecka i aliancka. Deweloper postarał się wokół każdej z nich osnuć małą historię. I tak w Armii Czerwonej służą dwaj przyjaciele z czasów studiów. Porwania, zabójstwa, intrygujące dialogi – zupełnie jak w Stawce większej niż życie. Mówiąc poważnie, jest całkiem interesująco i bez problemu łapiemy klimat. W sumie mamy 19 misji plus siedem dodatkowych niezwiązanych bezpośrednio z fabułą kampanii, ale rzecz jasna związanych z II wojną światową. Większość etapów jest tak sprytnie, aż ośmielę się powiedzieć: inteligentnie skonstruowanych, że ich ukończenie trwa co najmniej godzinę. Robimy jedno zadanie i zaraz dowiadujemy się o kolejnym. I tak w kółko. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że za każdym razem gra udostępnia nowe obszary mapy. W ten sposób niby uczestniczymy w tej samej bitwie, ale jednak niezupełnie w tej samej.
Walczymy w Rosji, na terenie dzisiejszej Ukrainy i Białorusi, w Grecji, Holandii i Afryce Północnej. Tym razem Normandii nie będzie. I dobrze. Jako wojak Armii Czerwonej najpierw odpieramy ofensywę Niemców, a następnie przeganiamy ich z powrotem za Odrę. Jako żołnierz Wehrmachtu bierzemy udział w największej niemieckiej akcji powietrzno-desantowej podczas Operacji Merkury. Z kolei nasz dzielny Amerykanin dokłada swoje trzy centy do operacji „pochodnia”, między innymi podczas zdobywania spalonej słońcem Algierii.
Patent na rozgrywkę pozostał niezmieniony. Niezmieniony w sensie w ogóle niezmieniony, nie dotknięty, nawet lekko nie muśnięty. Tradycyjnie już sterujemy małym oddziałem, który jest cenniejszy niż złoto i może zmienić losy każdej bitwy. Nie ma możliwości, żeby zaznaczyć kilkadziesiąt jednostek i dawaj na „hurra!”. Po pierwsze – możemy zaznaczyć jednocześnie zaledwie... osiem jednostek. Po drugie – bezpośrednia szarża na umocnienia wroga to kompletne samobójstwo. W tej grze żołnierz rzeczywiście jest wartością nie do przecenienia. Osobiście ustawiamy go za osłoną, dobieramy ekwipunek, a gdy trzeba własnoręcznie nim sterujemy. Dodam, że w tym ostatnim elemencie nie zmieniło się właściwie nic.


