Mass Effect 2: The Arrival - recenzja

11.04.2011 15:04 | Autor: Paweł Borawski

BioWare przyzwyczaiło nas do zmiennego poziomu dodatków do swoich ostatnich gier. Jednak mocno promowane DLC dla Mass Effecta 2, stanowiące pomost do trzeciej części, rozpaliło wyobraźnię graczy. Czy słusznie? I jak wypada The Arrival w zestawieniu z innymi rozszerzeniami? Czas odpowiedzieć na te i inne pytania.

Więcej na temat:
Mass Effect 2: The Arrival

  • Developer: BioWare Corp.
  • Dystrybutor PL: Electronic Arts Polska
  • Premiera PL: 2011-03-29
  • Platformy: PC PS3 X360
  • przejdź do karty gry
Mass Effect 2 ukończyłem już kilka razy, na różnych platformach, w różnych wersjach językowych i na odmienne sposoby. Druga część serii nie każdemu przypadła do gustu, jednak ja pokochałem ją bez reszty, tym samym świętując każde kolejne wydanie chociażby małej misji w postaci DLC. Bywało różnie, jeśli chodzi o jakość, ale w ogólnym rozrachunku BioWare nie zawiodło moich oczekiwań. Przynajmniej do momentu pojawienia się The Arrival.

Kroki w nieznane

Pominę dodatki udostępnione w dniu premiery oraz wszelkie zestawy broni i pancerzy, jakie otrzymaliśmy na przestrzeni roku. Prawdziwe „mięsko” zaczęło trafiać na ruszt w momencie debiutu Firewalker Packa, czyli zestawu misji wprowadzającego następcę Mako z pierwszego Mass Effect – pojazd bojowy M-44 Hammerhead. Zasadnicza zaleta tego DLC to fakt, że udostępniono je całkowicie za darmo.

Z perspektywy czasu całość okazała się jedynie miłym urozmaiceniem, rozszerzającym gameplay i oferującym dodatkowe pięć misji, będących również podstawą do następnych add-onów. Kolejną „ciekawostką” okazało się Kasumi – Stolen Memory, czyli dodatek wprowadzający nową postać, zamykającą jednocześnie skład naszej drużyny. Towarzyszenie złodziejce było o tyle ciekawe, że wiązało się z nutką świeżości w postaci bohatera o unikatowych umiejętnościach.

(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)

Pierwszy prawdziwy przełom jakościowy to Overlord, czyli zadanie konfrontujące nas z szaloną sztuczną inteligencją, próbującą wydostać się poza elektroniczne systemy planety. Dodatek ten w sprawny sposób połączył poruszanie się pojazdem, wprowadzone w Firewalker Packu, dynamiczne walki z Gethami (Legion i jego misje do tej pory należy do moich ulubionych) i wciągającą, zawierającą kilka drobnych smaczków fabułę.
dodaj swoją opinię

Opinie (3):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

fyttt6 (Gość) 2011-04-12 09:25:24

Hmmm... W zasadzie to nie mam nic przeciwko DLC. Muszę przyznać że jako fan serii zawsze się cieszę na możliwość poprowadzenia akcji dalej. Jednak trzeba też jasno powiedzieć - ceny dodatków są za wysokie i to mnie zawsze trochę odstrasza...

Zgłoś do moderacji

Gorgonek (Gość) 2011-04-11 20:37:11

Jak to jeden znajomy powiedział "pewnie przed premierą ME3 wydadzą ME2 GOTY" :)

Idea DLC to "wyciągnąć od graczy więcej kasy", niestety :/

Zgłoś do moderacji

thiefi 2011-04-11 16:22:21

Wydaliby w końcu Mass Efect 2 GOTY i przestali sypać tymi dlc jak malpa sierścią na wiosnę.
W efekcie człowiek grający rok temu w podstawkę tak na prawdę grał tylko w połowę ME2, bo tyle dali dlc, że gra się zrobiła 2x dłuższa.

Poza tym właściciele PS3 zostali wydymani, gdyż obiecano im ME2 z wszystkimi dlc, a okazuje się, że najnowsze już się w to nie wliczają.

Polityka dlc bardziej nam graczom szkodzi niż pomaga.

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (3)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...