Nintendo to bez wątpienia szalona firma. Słowo „szalona” pasuje tu chyba najlepiej, gdyż niektóre pomysły tego japońskiego koncernu wydają się być z góry skazane na niepowodzenie. Zawsze jednak okazuje się, że to, co na początku wydawało się być chybione, przynosi milionowe zyski. Konsola Wii także należy do tego typu pomysłów a wraz z nią najnowsza odsłona Mario Kart.
Po piętnastu latach istnienia na rynku seria Mario Kart stała się wizytówką Big N i za każdym razem, kiedy wychodzi nowa konsola tej firmy, możemy być pewni, że prędzej czy później pojawią się na niej wyścigi gokartów. To właśnie jest ten ryzykowny krok o którym wspominałem. Czy po tylu latach zabawa gokartami dalej sprawia tyle samo radości? I w końcu, jakie szanse ma Mario Kart Wii w starciu z poważniejszymi i lepszymi graficznie wyścigami na PlayStation 3 i Xboxa 360?
Przygodę z Mario Kart Wii zaczynamy od utworzenia licencji kierowcy, którego wybieramy spośród naszych Mii. Warto wybrać swojego ulubieńca, gdyż w późniejszym etapie rozgrywki mamy możliwość wykorzystywania Mii jako kierowcy bolidu. Ekran z licencjami przydany jest także przy śledzeniu naszych poczynań – widzimy na nim dokładnie, w których wyścigach braliśmy udział i jakie miejsca zajęliśmy w poszczególnych pucharach.
Kiedy utworzymy już profil kierowcy i odpalimy właściwą grę, stanie się jasne, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Menu zaprojektowano bardzo przejrzyście i pomyślano przy tym o graczach, którzy – jak to z ludźmi bywa – mają różne gusta. Po menu możemy poruszać się za pomocą gałki analogowej, d-pada lub pilota. Niby nic niezwykłego, ale na Wii zdarzały się już gry, w których poruszanie się pomiędzy poszczególnymi opcjami było drogą przez mękę.
Grę można podzielić na dwa elementy – tryb single i multiplayer. W tym pierwszym od samego początku mamy dość szeroki wachlarz opcji do wyboru. Najciekawszy jest oczywiście tryb Grand Prix, oprócz niego występują jeszcze Time Trials, Vs Race oraz Battle Mode.
Recenzja
- Mario Kart Wii
- Wii
Mario Kart Wii
13.06.2008 00:06
Mario Kart powraca…




