LittleBIGPlanet 2 - recenzja

25.02.2011 14:02 | Autor: Paweł Borawski

LittleBigPlanet to nie gra. To narzędzie pozwalające tworzyć i dzielić się swoimi dziełami. To zbiór milionów pomysłów, które rodzą się w głowach graczy. Teraz, z drugą częścią, jest to jeszcze prostsze niż poprzednio.

Więcej na temat:
LittleBIGPlanet 2

  • Developer: Media Molecule
  • Dystrybutor PL: Sony Computer Entertainment Polska
  • Premiera PL: 2011-01-20
  • Platformy: PS3
  • przejdź do karty gry
Z grami jest trochę jak z gotowaniem – nawet najbardziej udany, mile łechcący próżność twórcy eksperyment nie zawsze musi być dobrze przyjęty przez spożywających. W moim przypadku było tak z pierwszym LittleBigPlanet, które – choć faktycznie przykuło moją uwagę – nigdy nie stało się produktem odmieniającym moje spojrzenie na gry. Co jednak ważne, zmieniło ogólną perspektywę branży w kontekście tworzenia i dawania swobody graczom.

Wszystko dlatego, że to użytkownicy LBP stali się od tamtej pory autorami własnych gier, nie musieli być częścią zespołu deweloperskiego czy nabyć wystarczających umiejętności, by zostać moderami. Wystarczył jeden zakup, odblokowanie niezbędnych przedmiotów i już można było zabrać się za tworzenie. O dziwo pierwsza odsłona serii w momencie swojej premiery sprawiała wrażenie narzędzia pełnego, oferującego wystarczającą swobodę. Jakże mylne było owo wrażenie!

Drugi, lepszy raz

Kampanii reklamowej LittleBIGPlanet 2, podobnie jak części pierwszej, towarzyszy hasło: „Graj, twórz, dziel się”. Wystarczy jednak chwila przygody z „dwójką”, by przekonać się, że dokonujemy zamiany leniwej sprzątaczki na firmę dbającą o czystość – jest szybciej, prościej, a jednocześnie bardziej profesjonalnie. W LBP2 graczy nie ogranicza już platformówkowa konwencja i wiążące się z nią restrykcje, a tym samym znajdą tu coś dla siebie nie tylko osoby oczekujące dobrej przygody, ale i te zaciekle szukające produkcji innych użytkowników czy te, które zawsze ciągnie do zaprezentowania czegoś własnego.

(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)

Troszeczkę śmieszy mnie polski Szmatkocoś, jakby Sackboy był nazbyt szowinistyczną nazwą. Rozgrywki dla pojedynczego gracza oferują najmniej zmian, choć ciężko tu mieć coś za złe autorom – składająca się z około trzydziestu misji kampania stanowi raczej pokaz możliwości poszerzonego edytora. Tak jak ostatnio mamy więc styczność z klasyczną platformówką 2D, aczkolwiek z otoczeniem wykonanym w trójwymiarze i z obecnością trzech planów (bliski, średni i oddalony). Na szczęście całość jest dość nieprzewidywalna – ciężko odgadnąć, czy za moment będziemy uciekać przed wiązką elektryczności, skakać nad trującym gazem czy też strzelać ciastkami z galaretką.
dodaj swoją opinię

Opinie (1):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

puzon (Gość) 2011-02-25 23:08:19

No tak kolejne spolszczenie... Szmatkocos?! Co to ma byc? Kogos powalilo? Czy ten kto to wymyslil jeszcze tam pracuje? Jakie szkoly ci ludzie konczyli.... Co za tragedia..

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (1)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...