gra Knight and Merchants: Shattered Kingdom. Produkt ten przez
bardzo długi czas zajmował u mnie pierwsze miejsce w gatunku
strategii, głównie dzięki nowościom, których nie ujrzałem nawet
do dziś w innych grach strategicznych. Lubiłem kolejność czynności,
jakie trzeba było wykonywać, by królestwo nie cierpiało z głodu:
zbuduj pole, później młyn, a dostaniesz świeży chleb, dzięki
któremu twoi poddani będą żywiej pracowali. To samo było z wojskiem.
Tylko dobrze najedzone i napite winem bezalkoholowym armie zdobywały
sukcesy dla twojego narodu na polu walki. Choć może niektórych
denerwowało, że co parę minut trzeba było karmić oddział, ale
to nadawało pewnego realizmu w Knight and Merchants: Shattered
Kingdom. Na drugą część tej gry musieliśmy czekać aż trzy lata
i pewnie niejeden z Was powie, że przez tak długi okres czasu
producent powinien przygotować wiele nowości i usprawnień. Niestety
tak nie jest...
Najpierw może przybliżę fabułę nieco młodszym graczom, którzy
z tym produktem spotykają się po raz pierwszy. Otóż było sobie
piękne królestwo, rządzone przez bardzo mądrego króla. Poddani
nie mieli powodów do narzekań, byli zawsze najedzeni i czuli
się bezpiecznie w murach zamku. Król ten miał syna, który nie
mógł znieść tego, że poddani są aż tak zadowoleni z rządów ojca.
Postanowił nieco ukrócić panowanie staruszka i samemu przejąć
władze nad narodem, który mógłby prowadzić wiele krwawych wojen.
Chłopstwo zaś miał zamiar wykorzystać jako niewolników, pracujących
na jego rycerzy. Stary król był jednak na tyle świadom, że zdołał
się przeciwstawić presjom wywieranym przez butnego księcia i
wygnał go ze swojego królestwa. Syn wypowiedział ojcu wojnę,
która, jak się okazało, będzie niebezpieczna i pochłonie wiele
ofiar od mieczy i toporów.
Tak oto można w kilku słowach przedstawić fabułę tego tytułu.
W tej części gry, podobnie zresztą jak we wcześniejszej, zostajesz
mianowany kapitanem Królewskiej Gwardii, który to przy pomocy
wojska musi obronić ostatnią wierną królowi prowincję.
Pierwszą rzeczą od razu rzucającą się w oczy podczas gry w Peasants
Rebellion, jest zastosowanie tego samego silnika graficznego,
jaki mogliśmy ujrzeć w 1999 roku, co mnie chyba najbardziej
zdziwiło. Że też przez tak długi okres czasu panowie z Joymania
Entertainment nie potrafili (a może nie chcieli) zmienić wizualnie
tej gry... Wojska, budynki i całe otoczenie jest takie same;
nie zobaczycie w szacie graficznej żadnej, nawet najmniejszej
zmiany. Uderzyło mnie to tym bardziej, że czytałem na jednym
z zagranicznych serwisów, iż Knight and Merchants: Peasants
Rebellion będzie posiadał w pełni trójwymiarową grafikę. Bardzo
się napaliłem i zderzenie z rzeczywistością było bardzo bolesne
:(. Akcja gry przenosi nas dalej w głąb rodzinnych wojen, przez
co uzyskaliśmy dostęp do całkowicie nowych i jeszcze bardziej
wciągających misji, polegających głównie na niszczeniu i odpieraniu
ataków wroga. Znalazły się także zadania polegające na obronie
jakiejś wsi czy też zniszczeniu punktów militarnych przeciwnika.
W sumie dostaliśmy 14 nowych misji. Do kolejnych nowości można
zaliczyć dołożenie trzech nowych budynków:
Ratusz - dostarcza nam nowe jednostki obronne
Chata rybaka - dostarcza nam nowego pożywienia w postaci ryb
Warsztat sprzętu wojennego - w tym budynku możemy produkować
katapulty i balisty
Jak widać nowych budynków nie ma zbyt wiele, ale dobre zawsze
i to. Kolejnym nowym dodatkiem jest powiększenie rozdzielczości
do 1280x960, dzięki temu na pewno grafika nabrała lepszego wyglądu.
W czasie zabawy mamy także opcję przyspieszania tempa gry, która
w niektórych momentach może być bardzo przydatna. Kolejną nowością
jest opcja wieloosobowa, w której możemy zagrać na specjalnie
przygotowanych mapach i mówię wam, że zabawa z żywym przeciwnikiem
jest jednym słowem wyborna i warta poleceniu dobrze wprawionemu
strategowi.
Podsumowując grę Knight and Merchants: Peasants Rebellion stwierdzam,
że mam bardzo duży niedosyt. Choć wydawca reklamował ten tytuł
jako druga część, to mówię wam szczerze, że nie jest to żadna
druga część, a jedynie dodatek z numerem 2 na pudełku, oferujący
kilka nowych jednostek wojskowych, budynków i misji. Nie wiem,
na co TopWare Interactive liczył wydając ten produkt teraz.
Gdyby wydał go na początku 2000 roku, odniósłby niewątpliwie
sukces na naszym rynku. Ukazanie się Knight and Merchants: Peasants
Rebellion przypomniało mi tylko, że kiedyś pogrywałem w bardzo
dobrą strategię Knight and Merchants: Shattered Kingdom, która
i tak musiała ustąpić miejsca innym, bardziej wyrywnym produkcjom.




