Są takie gry, w których nieszczególnie istotna jest fabuła, postaci występuje trzy na krzyż, grafika niczym specjalnym się nie wyróżnia, a mimo to mają w sobie to COŚ. Tym czymś w przypadku przygodówek przeważnie są zagadki i nie inaczej jest z pozycją Kleopatra: Droga do tronu. Oczywiście zagadki te nie mogą być na poziomie mystycznym, bo wątpię, by ktoś z przyjemnością spędzał czas przy produkcji, w której bohaterowie są pretekstem dla fabuły, a fabuła pretekstem do łamania sobie główki, gdyby musiał co chwilę zaglądać do poradnika. Kluczem do sukcesu w tym wypadku jest takie dobranie poziomu stawianych przed graczem zadań, by miał on satysfakcję z własnorozumowego ich rozwiązywania.
I z takim właśnie przyjemnym głowieniem się nad różnorodnymi pod względem rodzaju, stylu i stopnia trudności problemami mamy do czynienia w Kleopatrze. Oczywiście nie jest tak, że nie opowiedziano nam tu żadnej historii. Przeciwnie – rzecz dzieje się w burzliwych dla Egiptu czasach wojny domowej, kiedy to Kleopatra i jej brat Ptolemeusz nie mogą się jakoś dogadać w palącej (dosłownie) kwestii, które z nich powinno rządzić krajem. My wcielamy się w młodego studenta astrologii Tomasza, zakochanego z wzajemnością w córce swego nauczyciela. Pewnego dnia nasz bohater jak zwykle przychodzi do ogrodów obserwatorium, by z tajnej skrytki zabrać liścik od Iris. Niestety, oprócz zaszyfrowanej wiadomości, znajduje też ślady krwi i walki, i szybko orientuje się, że jego ukochana i mentor zostali porwani. Przez kogo, dlaczego i jaki ma w tym udział tajemnicza i wielkiej wagi przepowiednia, którą Iris i Akkad opracowywali na zlecenie pewnej ważnej persony (i z tegoż właśnie powodu nie opuścili ogarniętej zamieszkami Aleksandrii), dowiadujemy się w trakcie gry. Jednakże z racji tego, że każdy, kto uważał na lekcjach historii, raczej wie, kto ostatecznie został władcą Egiptu i z kim się sprzymierzył, losy drżącego w posadach tronu nie wzbudzają w nas wielkiego zainteresowania. Troszkę większe wywołuje ciekawość, czy Tomaszowi uda się odnaleźć swoich bliskich, ale bezsprzecznie największe, co też za kolejną zagwozdkę naszykowali nam twórcy.
W grze wprowadzono kapitalny (moim zdaniem) i świetnie podkreślający atmosferę czasów i miejsca, w jakie trafiliśmy, patent tzw. przychylności bogów. Przystępując do zabawy, wybieramy duchowego przewodnika w postaci jednego z pięciu egipskich bóstw i znak zodiaku. Od tego zależy, czy w danym dniu nieśmiertelni patrzą na nas łaskawym okiem, czy też rzucają nam kłody pod nogi. W tym pierwszym przypadku zabawa jest prostsza (i krótsza), w tym drugim – potrzebne przedmioty psują się, gubią i robią wszystko, by utrudnić nam osiągnięcie celu, co oznacza więcej kombinowania, więcej biegania, więcej szukania i więcej znajdziek. Na szczęście nie ma tak, że można gładko przejść całą grę jako ulubieniec bogów. Nie, jak wiadomo, łaska pańska (i boska również) na pstrym koniu jeździ i to, że dzisiaj udało nam się przeprowadzić coś szybko i sprawnie, nie oznacza, że jutro nie dotknie nas złośliwość rzeczy martwych. Dzięki temu zabiegowi zabawa jest dużo bardziej interesująca i w zasadzie gra aż prosi się o przetestowanie jej raz jeszcze z inną konfiguracją gwiazd, by móc doświadczyć wszystkich wyzwań zgotowanych nam przez autorów. Tym bardziej, że po skończeniu przygody odblokowujemy dwie nowe ścieżki: „Błogosławiony znak bogów” i „Przeklęty znak bogów”.
Recenzja
- Kleopatra: Droga do tronu
- PC
Kleopatra: Droga do tronu
21.11.2009 00:11
Miłość, przepowiednia i krokodyl... czyli los starożytnego Egiptu w Twoich rękach.
Więcej na temat:
Kleopatra: Droga do tronu
- Developer: Kheops Studio
- Dystrybutor PL: IQ Publishing
- Premiera PL: 2009-09-04
- Platformy: PC
- przejdź do karty gry
