Kane & Lynch 2: Dog Days - recenzja

17.08.2010 17:08 | Autor: Jacek Chlewicki

Sprawa poszła nie tak. Lynch się wściekł. Jest zły. Ma na karku całą armię gangsterów, policjantów i komandosów. Na dodatek jest to sprawa osobista. A Kane – czy chce, czy nie – musi mu w tym pomóc.

Więcej na temat:
Kane & Lynch 2: Dog Days

  • Developer: X360
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Premiera PL: 2010-08-20
  • Platformy: PC PS3 X360
  • przejdź do karty gry
Moja pierwsza myśl zaraz po ukończeniu gry była: to już koniec? Do pokonania jedenastu poziomów przy średnim stopniu trudności wystarczy zaledwie pięć godzin. To mało. Bardzo mało. Szkoda, bo gra się naprawdę znakomicie. Panowie z IO Interactive stworzyli tytuł zupełnie inny niż Dead Man. Dog Days bliżej do Gears of War, Maxa Payne’a i nie wiem… może nawet do Modern Warfare. Bo teraz liczy się przede wszystkim akcja i to przez duże A!

„Widzę Lynch, że dalej masz narąbane we łbie”

Tym razem głównym bohaterem historii jest psychopatyczny, brutalny i nadpobudliwy Lynch. Koleś po burzliwych wydarzeniach, które pamiętamy z pierwszej części, ustatkował się na dobre w Szanghaju. Ma skośnooką, ciemnowłosą dziewczynę, a poza tym pracuje dla lokalnego gangstera Glazera w branży niekoniecznie legalnej. W pewnym momencie do Szanghaju przylatuje Kane, skuszony okazją zarobienia łatwych pieniędzy. Sprawę nakręca Lynch. Trzeba przewieźć pewien ładunek do Afryki i odebrać wypłatę. Szablonowe zlecenie. Tylko Lynch musi jeszcze nastraszyć jakiegoś faceta, który podpadł Glazerowi, a potem można już lecieć.

(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)


To nasza pierwsza misja i od razu rzuca się w oczy szorstka, chropowata, wręcz surowa oprawa wizualna. Kamera umieszczona jest tuż za plecami głównego bohatera vide Gears of War. Kiedy biegniemy, mamy wrażenie, że tuż za nami leci jakiś reporter z tandetną, tanią kamerą. Obraz mocno się trzęsie, aż do przesady. Trudno wtedy zorientować się, z której strony do nas strzelają. Na dodatek jest ciemno, mroczno i czasami straszno. I tak praktycznie przez całą grę. O, tak. Dog Days jest surowe, ale przy tym także piękne.

„Miałem tu życie, wiesz? A potem ty się zjawiłeś”

Sprawa się rypła. W czasie tej, można powiedzieć, rutynowej akcji przypadkowo ginie osoba, która była bardzo ważna dla największego gangstera i zarazem najpotężniejszego człowieka w całym Szanghaju. Nie wygląda to dobrze i nasz wybuchowy duet doskonale o tym wie. Później sytuacja staje się jeszcze bardziej beznadziejna. Panowie zamierzają więc uciec z Szanghaju, ale dla Lyncha sytuacja przybiera dodatkowo jeszcze gorszy obrót.

Kane i Lynch mają przerąbane i to solidnie. Facet, któremu się narazili, trzyma w garści policję i wojsko. Dlatego nasi bohaterowie nie mogą liczyć na niczyją pomoc, walczą we dwójkę praktycznie z całym miastem. Widzimy, że Lynch jest zdesperowany i wściekły i jest gotów zabić każdego, kto mu przeszkodzi w doprowadzeniu sprawy do końca. A Kane stoi gdzieś z boku. Niby chce rzucić to w cholerę i uciekać, ale z oddaniem pomaga kumplowi. Doskonale wczuwamy się w ich położenie. Kapitalna sprawa.

(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)


W pewnym momencie stwierdziłem z uśmiechem, że gra nie jest tak realistyczna, jak wcześniej wyrokowałem. W ciągu kilkudziesięciu godzin Kane i Lynch zabijają z pół miliona policjantów, żołnierzy, komandosów, strażników, najemników i niemało cywili. Z karabinem maszynowym na plecach biegamy po rozświetlonych neonami ulicach wysadzamy w powietrze restauracje, niszczymy radiowozy, demolujemy biurowce. Rambo byłby nieprzyzwoicie zazdrosny.

„To jest jakaś pieprzona wojna domowa!”

Lynch może dźwigać naraz tylko dwie sztuki broni, której jest spory wybór. Mamy pistolety, strzelby, pistolety maszynowe i najróżniejsze karabiny. Granatów nie ma, są za to butle z gazem i kanistry z benzyną, którymi możemy rzucać. Deweloper wprowadził sporo zmian, aby ułatwić nam zabawę. Tym razem do osłon przylegamy nie „z automatu”, ale naciskając odpowiedni guzik. Kryjemy się za wszystkim, co daje choćby minimalną ochronę. A trzeba uważać, bo zginąć jest bardzo łatwo, przeciwnik strzela wyjątkowo celnie. Jest cwany, ruchliwy, agresywny. Potrafi zaskoczyć, atakując z flanki. Zdrowie regeneruje się automatycznie. Nie trzeba już leczyć towarzysza, który jakoś radzi sobie sam (nieśmiertelny czy co?).
dodaj swoją opinię

Opinie (6):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

jjw666 (Gość) 2010-12-28 11:01:16

~podwodniak vel nautilius ;> Akcja, akcja, akcja... Ot co w niej widzą.
Mnie się podobała - w przeciwieństwie do GTA III/IV które najnormalniej w świecie mnie zanudziły, tutaj non stop coś się dzieje. Że brak jest łamigłówek w stylu HL\HL2 - mnie one nudziły, wręcz denerwowały - co autor miał na myśli. Jak mam ochotę pogłówkować to pogram w szachy albo scrable. Sam sposób prowadzenia kamery, praktycznie ciągle w biegu, i ten wszechobecny bród... No, samo miasto hehehe też jest ładnie odwzorowane ;) Jest kilka elementów które może nie są wykończone "super", ale gra się spoko, ostatni taki dreszczyk emocji miałem bodaj przy Maxie P I/II - strzelanina przy serwerach w siedzibie Bosa jest niesamowita ;)

Zgłoś do moderacji

Nautilius (Gość) 2010-11-21 11:21:01

Kumpel mi dal ta gre i z nudow nie mailem co robic se instalłem ją na computrze moim i co .... Podziwiam ludzi ktorzy daja jaki kolwiek + tej grze naprawde. Nie wiem co oni z tego maja albo to o czym sie nie mowi na glos ($$$$$) albo w swoim zyciu zaraz po Amidze kupili PC w 2010 r i zainstalowali ta gre.

Zgłoś do moderacji

andrew (Gość) 2010-08-27 14:27:54

Co bieda bo łątwa? Zagraj na ekstremalnym poziomie to dopiero jatka. Na extreme gra nie przejdzie sie szybciej niz 3 dni. A ci co pisza że kaszanka to widac jakies lapsy co wola isc na pale i nawalac wszystko co sie da i jeszcze lepiej byc niesmirtelnym. Tacy ludzie co lubia bezmyslna strzelanine typu quake

Zgłoś do moderacji

Driv (Gość) 2010-08-27 10:26:35

Kompletna żenada gra jest totalną kaszanką...

Zgłoś do moderacji

danny (Gość) 2010-08-18 22:02:45

beznadziejny tekst, polowa to spojlery fabuły i zachwyty nad byle czym ( kogos jeszcze podniecaja rezyserowane akcje po tym jak grał w MW? ) a reszte mozna sprowadzic do tego ze "gra sie fajnie ale krotko" czyli tak jak w 90% gier tego typu...

Zgłoś do moderacji

superar23s (Gość) 2010-08-18 15:49:13

gra do bani, lepszy max payne 2

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (6)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...