Jeanne d’Arc

14.01.2008 00:01 | Autor: Marek Górski

O dziewicy, Francji, demonach i fioletowych żabach, czyli historia Europy widziana skośnym okiem.

Więcej na temat:
Jeanne d'Arc

Jak pokazał przykład Joanny d'Arc, średniowiecze było okresem, kiedy kobieta nie mogła tak po prostu znudzić się szydełkowaniem i pójść na wojnę. Musiała działać pod natchnieniem siły wyższej. Francuzi uwierzyli, że Joanna słyszała głos samego Boga. Prawdopodobnie dlatego, że wyzwalała ich miasta. Anglicy byli raczej skłonni uznać, że owszem słyszała głosy, ale szatana. Prawdopodobnie dlatego, że ich miasta zdobywała. Na swoje nieszczęście Asia Dark wojennej kariery nie skończyła na francuskich salonach, a spłonęła na angielskim stosie (za noszenie spodni). Jednak przeszła do historii jako dziewica, która uratowała Francję. Ogólnie bardzo romantyczna historia. Choć niewystarczająco romantyczna dla np. japońskich twórców gier video. Dla nich zabrakło chociażby: mocy chaosu, armii demonów, zaklętych bransolet, uroczych fioletowych żab i obowiązkowego trójkąta miłosnego.

Jestem pewien, że scenarzysta zamieszany w Jeanne d'Arc - taktycznego jRPG na PSP, spojrzawszy po raz pierwszy na swoje dzieło, wypowiedział trzy słowa: „tak już lepiej”. Może to taki odwet po latach za Szoguna?

Historia opowiedziana w Jeanne d'Arc zadowoli każdego fana jRPG. Jest tym, do czego są oni przyzwyczajeni i co ich bawi. Może nawet kilka razy się wzruszą. Ciężar gry jest bardzo mocno położony na fabule. Duży procent czasu spędzamy na oglądaniu cut-scenek na silniku gry i czytaniu komiksowych wstawek. Do tego, co jest dżemem w pączku, kluczowe wydarzenia pokazane są jako anime. Wyśmienitej jakości anime.

Natomiast gracze uważający fabułę japońskich produkcji za mdłą, nudną i dłużącą się, raczej utwierdzą się w tym przekonaniu. Jednak trzeba przyznać, że sama rozgrywka może zadowolić każdego marudę. Jeśli tylko lubi on strategie turowe.

Do drużyny Joanny początkowo należy dwójka przyjaciół z tej samej wsi. To będąc z nimi, przyszła Dziewica Orleańska patrzyła jak płoną ich rodzinne domy, znalazła magiczną bransoletę, po raz pierwszy usłyszała głos Boga i wyruszyła ratować Francję. W czasie przygody drużyna rozrasta się do 14 członków. Nie tylko ludzi. Okazuje się, że Francja jest ojczyzną np. dla pso-luda, który mówi jakimś rodzajem szczeko-angielskiego czy pudzianowatego człowieka-lwa, który sam chciałby nacierać na całą angielską armię. Tak - jest nadpobudliwy.

dodaj swoją opinię

Opinie (1):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

yoooda21 2008-01-15 12:39:37

Swietnie, recenzujecie gre na PSP ktorej w europie jeszcze nawet nie ma... a o recenzji Mass Effect ani widu ani slychu. Gdzie tu logika?

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (1)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...