Szykując dla Was poradnik do podstawowych misji Liberty City Stories przez bite 14 godzin, powtarzałem sobie w duchu: ale to draństwo jest wielkie… Mała konsola = mała gierka? Wręcz przeciwnie! Liberty City Stories to pełnoprawna część serii GTA – może nie tak niesamowicie rozbudowana jak San Andreas, ale równie wciągająca i emocjonująca.
GTA: Liberty City Stories to – jak na razie – tytuł wydany wyłącznie na PlayStation Portable, co ma się zmienić w okolicach czerwca, kiedy to planowana jest jej premiera na PlayStation2, która jest dodatkowym pretekstem, by przypomnieć Wam, z jak świetnym tytułem mamy do czynienia. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, czego dokonał Rockstar przenosząc swoją flagową serię na mobilną konsolkę. Do tej pory GTA na handheldach wyglądało jak zbitek kolorowych pikseli. Trochę przesadzam, ale prawda jest taka, że sprzęcik o mocy GameBoya Advance ledwo był w stanie uciągnąć namiastkę osławionej części pierwszej z widokiem z góry i postaciami złożonym ze sprite’ów. Czas jednak nie stoi w miejscu i grafika rodem z PlayStation2 stała się możliwa do wygenerowania przez konsolkę, którą można schować do kieszeni (luźniejszych) spodni.
Rozdzielczość 640 na 272 piksele, brak przeplotu (a więc proggresive scan) i panoramiczny ekran oferuje posiadaczom PSP jakość obrazu spokojnie deklasującą wiele standardowych telewizorów. A do tego urządzenie mieści się w dłoniach, pozwalając ekranowi atakować gracza feerią barw i zaawansowaną, trójwymiarową grafiką, gdziekolwiek się on znajdzie. GTA: Liberty City Stories jest naprawdę doskonałym pretekstem, by konsolka mogła zaprezentować wszystkie swe zalety w całej rozciągłości. I nawet nie chodzi tu już o pełen trójwymiar, zabójcze efekty świetlne i atmosferyczne (są nawet krople deszczu spływające po ekranie w różny sposób, w zależności od prędkości poruszania się i kąta patrzenia!), odblaski, efekt lens-flary, mokre nawierzchnie, świetne tekstury i tym podobne wizualne wodotryski. Najbardziej rozkłada na łopatki to, o czym napisałem w pierwszym akapicie, albowiem gra jest doprawdy ogromna! Trzy nieprzyzwoicie wielkie obszary, po których przyjdzie się poruszać graczom, są naprawdę rozbudowane, najeżone ciekawostkami, bonusami, całą masą dodatkowych misji i innych specjałów, które sprawią, że LCS zapewni graczom rozrywkę na bite kilkadziesiąt godzin.
Do tego naprawdę zgrabnie rozwiązane sterowanie z użyciem „analogowego kółeczka” (pewnie wielu z Czytelników nawet nie wie, że PSP takowe posiada?) i dobrze rozłożone po przyciskach pozostałe funkcje niezbędne do zabawy. Dość powiedzieć, że po kilkuminutowym treningu miałem już dokładnie opanowane wszystkie ruchy, łącznie ze strzelaniem podczas jazdy samochodem, robieniem „wheelie” na motocyklach i manualnym celowaniem. Drobne problemy mogą pojawić się w momentach, gdy zostajemy otoczeni przez kilku nacierających przeciwników, szczególnie kiedy dzieje się to w jakimś ciasnym miejscu, gdzie kamera może nieco zwariować, jednak są to sporadyczne przypadki. Ogólnie jest bardzo dobrze. Nasuwa się jednakże w tym momencie pewna refleksja: czemu bohater znów nie umie pływać, wspinać się i przechodzić przez płoty? Fakt, misje nie wymagają tego, ale mając w pamięci GTA: San Andreas, liczyłem że Rockstar nie będzie już cofać się w rozwoju. Ciekawe, czy poprawią to w kolejnej części GTA na PSP, która ma ukazać się – uwaga – jeszcze w tym roku.
Recenzja
- Grand Theft Auto: Liberty City Stories
- PSP
Grand Theft Auto: Liberty City Stories
04.05.2006 00:05
Mała konsola = mała gierka? Wręcz przeciwnie! Liberty City Stories to GTA pełną gębą – świetna, rozbudowana, bardzo brutalna i bardzo zabawna gra, dla której warto sprawić sobie PSP. Nie żartuję.
Więcej na temat:
Grand Theft Auto: Liberty City Stories
- Developer: Rockstar Games
- Dystrybutor PL: Cenega Poland
- Premiera PL: 2005-10-28
- Platformy: PS2 PSP
- przejdź do karty gry



