newsy
gry Top MMO

Gooka: Tajemnica Janatris

23.11.2004 00:11 | Autor: Michał Weber

8 listopada 2004, poniedziałek, godz. 9:15 …no, tak się właśnie skończyło. Mówię Ci, człowieku, nie bierz tego – szkoda kasy. Już lepiej kup ten drugi tytuł, o którym rozmawialiśmy wczoraj… Jesienny poranek, czarujący nas wiatrem i spychający krople deszczu z rynien, wzbudził we mnie lekką senność. Nic szczególnego się nie zapowiadało… Jednak około godziny dziesiątej dostałem...

Więcej na temat:
Gooka: Tajemnica Janatris

  • Developer: Centauri Production
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Premiera PL: 0000-00-00
  • Platformy: PC
  • przejdź do karty gry
8 listopada 2004, poniedziałek, godz. 9:15

…no, tak się właśnie skończyło. Mówię Ci, człowieku, nie bierz tego – szkoda kasy. Już lepiej kup ten drugi tytuł, o którym rozmawialiśmy wczoraj…

Jesienny poranek, czarujący nas wiatrem i spychający krople deszczu z rynien, wzbudził we mnie lekką senność. Nic szczególnego się nie zapowiadało… Jednak około godziny dziesiątej dostałem małą, białą kopertę. Podekscytowany wizją zawartości, szybko zdarłem pieczęć. Nie minęła nawet minuta, a mój DVD-ROM od każdej możliwej strony „ogrzewał” płytkę z grą (he, he)…
Wkrótce odpaliłem rozszerzenie .exe…

Takowym określeniem można bezapelacyjnie nazwać to, co rozżarzyło się zarówno w moim umyśle, jak i głównego bohatera – Gooki, Sędziego, kiedy zobaczyliśmy jedynie gaszone deszczem zgliszcza pozostałe z dawnego domostwa rodziny bohatera. Ktoś wykorzystał nieobecność pana domu. Lecz komu, oraz dlaczego, zależało na krzywdzie najbliższych tego szatyna? Cóż, trudno powiedzieć – możemy zaledwie spekulować…

Ogólna koncepcja dotycząca fabuły, czyli żądza rewanżu wobec najeźdźców, a także motyw poszukiwania lekarstwa dla umierającej żony, przywiodła mi na myśl obraz ukazany w kinowym hicie pt. Gladiator. Konkretnie moment, kiedy rzymski generał Maximus, przybył po krwawej walce do domu… a raczej przed obalone dźwigary strawionej przez ogień budowli. Wykończony człek przykląkł wówczas u stóp żony i syna… dyndających tuż nad ziemią. To makabryczna scena – fakt, ale Gooka najprawdopodobniej odczuwał podobny ból, z tą jednak różnicą, że jego żona, ugodzona mieczem powleczonym silną trucizną, została natychmiast przewieziona w bezpieczne miejsce a syn… zaginął.

Szczerze powiedziawszy, pierwsze kilka stron scenariusza zaskarbiło sobie moją przychylność. Miały to „coś”, czego nie da się opisać słowami. Oczywiście, możecie pomyśleć co tak niesamowitego jest w tym standardowym początku, których na pęczki znajdziemy w grach przygodowych? Mianowicie Gooka – The Mystery of Janatris ma wspomniane „coś”, co pchnęło mnie do zgłębienia tajemnicy Janatris.

Ucieszony przekonaniem o kawałku dobrej historii wziąłem małą, szarą myszkę w „obroty” i… poczułem pewien niesmak. Dlaczego? Bo konfiguracje kamer śledzących poczynania głównego bohatera są DO BANI! Kto przygotowywał ten fragment kodu? Przecież ta kwestia zasługuje ewidentnie na miano SSSsspier…skaszanionej. Nie mam bladego pojęcia, co twórcy chcieli w ten sposób wykreować. Imitację dynamiki? Toż rasowe przygodówki zazwyczaj mają unormowane tempie akcji, zaś jeśli ktoś chce popykać w dobrą młóckę, to może spokojnie łapać za Doom’a III, dowolnego Unreal’a czy rodzimego Painkiller’a. I aby tego było mało, Ci z Was, którzy nie mają odpowiednich parametrów komputera, mogą początkowo narzekać na spowolnienia płynności animacji. Przykładem niech będzie ruch kamery przemieszczającej się niemal spod stóp Gooki na jedną z krawędzi jakiegoś budynku. Rzecz jasna, nie chodzi wyłącznie o samą prędkość wykonywanej czynności przemieszczania, lecz o konieczność obliczenia wszelakich cieni, refleksów/odbić oraz innych elementów graficznych. Efektem opisywanych będzie „chrupanie” gierki.

Bezprecedensowo wkurza również chaotyczny widok z kamer. Raz ukazuje stworzony obraz plaży z dużej odległości pozwalając nam dostrzec sporą część terenu, natomiast za drugim spojrzeniem rażące kanty chałup, zza których nie możemy zobaczyć nic, co znajduje się dalej niż 5/6 metrów. Oczywiście nie narzekałbym, gdyby była możliwość samodzielnego ustawienia myszką najbardziej odpowiedniego kąta postrzegania lokacji, aczkolwiek tego czasami po prostu nie da się wykonać – musimy przebrnąć przez konkretny fragment patrząc na niego tak, a nie inaczej, bo twórcy akurat tak sobie umyślili.

Tak, krzątając się między różnymi sceneriami przez ponad godzinkę, pozwoliłem sobie stwierdzić, iż oprawa muzyczna, jaką zaserwowano recenzowanemu tytułowi jest bardzo klimatyczna. Mam tu na myśli motywy towarzyszące np. początkowej rozmowie Sędziego ze służącym, późniejszym przemierzaniu uliczek pobliskiej mieściny czy odrobinę przydługawej grze w kości przy jednym ze stolików pubu „Arena”.
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek

Proszę czekać - ładowanie treści...