Recenzja
- FIFA Football 2005
- PC
FIFA Football 2005
15.10.2004 00:10
Sterowanie nie jest obce dla fanów serii, ponieważ nie uległo ono poważniejszym zmianom, chociaż naturalnie dopracowanie systemu Off The Ball na pewno można zaliczyć do znaczących poprawek. Nadal lepiej nie zasiadać do gry bez pada w ręku, ponieważ bardzo dużo traci się grając na klawiaturze. Nie da się jednak ukryć, że dzięki poprawionej animacji zawodników oraz ulepszeniu sterowania gracze reagują szybciej na wydawane polecenia i prowadzenie piłki po boisku jest o wiele przyjemniejsze, co wcale nie znaczy, że prostsze. Tegoroczna edycja FIFY to głównie hasło „Wspaniały gracz to taki, który potrafi wspaniale przyjmować piłkę”, z czym związany jest nowy system zwany First Touch. Co właściwie daje nam ten nowy element gry? Z założenia chodzi o to, aby podczas przyjmowania piłki można było skierować ją w dowolnym kierunku i tym samym odsunąć ją jak najdalej od przeciwnika, czy też na przykład przelobować go. System ten sprawdza się bardzo dobrze, ale żeby móc z niego w pełni korzystać, trzeba poznać najpierw jego możliwości, co oczywiście najlepiej zrobić grając, grając i jeszcze raz grając.
W nowej FIFIE nie zapomniano o możliwości tworzenia nowych zawodników. Jest to zajęcie bardzo proste, a przy tym narzędzie przeznaczone do tego typu zabawy nie sprawia najmniejszych problemów. Sposób tworzenia nowego gracza przypomina ten znany z Fight Night 2004 i możemy decydować o niemalże najmniejszych drobiazgach, takich jak kolor skóry, fryzura, szerokość nosa, wielkość oczu, wysokość, waga czy kształt ust. Dodatkowo można także określić niektóre cechy zawodnika, jak umiejętność dryblingu, celność, wytrzymałość, refleks czy zagrania głową.
Wizualnie FIFA jak zwykle olśniewa. Nie sposób nie zwrócić uwagi na genialne powtórki, jak również i na zdecydowanie poprawioną animację zawodników poruszających się jeszcze bardziej naturalnie, co tak naprawdę rzuca się najlepiej w oczy podczas upadków czy zagrań ciałem. Zawodnicy, zgodnie z tym co już widzieliśmy we wcześniejszych FIFACH, brudzą się podczas kontaktu z ziemią. Stadiony wyglądają fenomenalnie, bardzo duże wrażenie robi ich oświetlenie, a jedynym minusem jest niestety nie najlepiej prezentująca się publiczność, wyglądająca jak standy reklamowe poustawiane obok siebie na bardzo dużej powierzchni. Taki drobiazg jednak nie jest w stanie zepsuć zabawy, tym bardziej, że całość wygląda już niemal jak prawdziwa transmisja telewizyjna, a uczucie to wzmaga bardzo dobra oprawa dźwiękowa. To właśnie dzięki temu co słyszymy odnosimy wrażenie, że stadiony żyją i że mamy do czynienia z autentyczną relacją w telewizji. W roli komentatorów ponownie słyszymy Johna Motsona i Ally’ego McCoista. Tym razem panowie ci zdaje się, że mają o wiele więcej do powiedzenia i ich komentarze nie nudzą się tak szybko - do ideału jednak jeszcze trochę brakuje, ponieważ w pewnym momencie ich teksty zaczynają się powtarzać, a zdarza się również, że na to co dzieje się na boisku reagują zbyt późno. Przejdźmy jednak do publiczności, bo to jej wrzaski sprawiają, że do meczu podchodzimy bardziej emocjonalnie. Oczywiście przybyli na widowisko ludzie nie są bierni w stosunku do tego co rozgrywa się właśnie na murawie i dobrze reagują na wszelkiego rodzaju wydarzenia - gwiżdżą, przyśpiewują, nagradzają dobre zagrania oklaskami. Ale tak naprawdę udział publiczności odczuwa się dopiero w momencie strzelenia gola. I tu ciekawą rzecz można zaobserwować, otóż po umieszczeniu piłki w siatce usłyszymy większą wrzawę grając u siebie, aniżeli usłyszelibyśmy grając na boisku przeciwnej drużyny, gdzie czekają nas tylko ciche okrzyki euforii i jakieś ledwo docierające do naszych uszu oklaski. Nie do końca jestem natomiast zadowolony ze ścieżki dźwiękowej nowej FIFY. Tym razem zdecydowano się na większą mieszankę utworów z różnych krajów oraz zmiksowanie razem wielu różnych gatunków. W efekcie jedynie kilka kawałków wpadło mi w ucho i wśród nich były to utwory „What You Need” zespołu INXS oraz „Blue Monday” w wykonaniu New Order, które to musiałem najpierw odblokować.
Gdybym był posiadaczem poprzedniej edycji FIFY to chyba nie zdecydowałbym się na zakup tej z numerkiem 2005. Co prawda zmiany są, zabawa jest przednia, ale to chyba trochę za mało, aby ponownie wyłożyć na ladę w sklepie kilkadziesiąt złotych. Tak czy siak wiem, że prawdziwi fani serii nie odmówią sobie tego zakupu i myślę, że nie będą zawiedzeni, a ci, którzy dopiero planują rozpocząć swoją przygodę z serią FIFA 2005 trafili na idealny moment.
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
- Większa swoboda ruchów
- Dopracowana grafika
- Nowy system First Touch
- Poprawiony realizm
- Widowiskowe mecze
- Świetna atmosfera na boisku
Minusy:
- W gruncie rzeczy mało zmian
- Mało zadowalająca oprawa muzyczna
- Brak naszej ekstraklasy




