Fable III - recenzja

08.11.2010 17:11 | Autor: Paweł Borawski

Fable III to mało rewolucyjna, ale wciąż udana kontynuacja jednej z lepiej przyjętych gier RPG. Z naszej recenzji dowiecie się m.in., czy ze starcia z i tak nieliczną konkurencją wychodzi obronną ręką.

Więcej na temat:
Fable III

  • Developer: Lionhead Studios
  • Dystrybutor PL: Microsoft Polska
  • Premiera PL: 2010-10-26
  • Platformy: PC X360
  • przejdź do karty gry
Od długiego czasu twierdzę, że Peter Molyneux bardzo szybko rozwinąłby skrzydła, gdyby tylko opuścił Microsoft. Obecnie jedyne, na co możemy liczyć, to świetny PR w jego wykonaniu i najwyżej dobre gry, którym daleko do przełomowości, o jakiej zawsze mowa. Nie chcę być źle zrozumiany – Fable III to naprawdę tytuł na poziomie, ale nie wnosi on niczego istotnego do konwencji RPG, a już na pewno ciężko uznać go za rewolucję na tym poletku.

O ile poprzednie odsłony serii oferowały standardową drogę „od zera do bohatera”, tym razem idziemy na skróty. Albionem rządzi Logan, despotyczny król, syn bohatera Fable II. My zaś wcielamy się w Księcia, młodszego brata władcy, który od lat obserwuje, jak źle dzieje się w kraju. Wskakujemy więc w buty osoby, która jest powszechnie rozpoznawana i która wykorzysta ten fakt do przeprowadzenia rewolucji.

Jeżeli damy się na chwilę porwać bajkopisarstwu Piotrusia, można wręcz uwierzyć, że czeka na nas tytuł znacznie bardziej rozbudowany niż poprzedni. Tymczasem jest to gra prosta, wręcz spłycona. Ale wiecie co? Mimo to wciąż diabelnie wciągająca. Wykreowany świat jest pełen rzeczy do zrobienia i typowego dla serii „puszczaniem oczka”. Możemy oglądać ekran ładowania, grać na lutni w centrum miasta czy podejmować decyzję istotną dla losów królestwa – i wszędzie natrafić na bardzo brytyjskie poczucie humoru i dystans, z jakim autorzy podeszli do konwencji.

(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)


Duża w tym zasługa gry aktorskiej i postaci, które przewijają się przez całą opowieść. Przoduje tu John Cleese, wcielający się w królewskiego kamerdynera Jaspera. Choć można odnieść wrażenie, że nadzwyczajny komediowy talent tego artysty nie do końca został wykorzystany, to i tak z największą przyjemnością słucha się komentarzy odgrywanej przez niego osoby. Obsada jest liczna i doprawdy imponująca, a wśród sław znajdziemy chociażby sir Bena Kingsleya, Stephena Fly'a, Jonathana Rossa czy Bernarda Hilla.

Albion jest zresztą jednym z nielicznych światów, w którym naprawdę warto opuścić nakreśloną przez twórców główną drogę. Tym bardziej, że powrót na nią odbywa się w sposób łopatologiczny, dzięki pamiętnej złotej mgiełce, kierującej poczynaniami bohatera krok po kroku. Wraca ona z całym zbędnym balastem, tj. także z błędami związanymi z zapętlaniem lub całkowitym zanikaniem, ale poza tym spełnia swą rolę doskonale.

A rozglądanie się po rozmaitych zakątkach jest naprawdę opłacalne. Pomijając już elementy czysto kolekcjonerskie, jak kompletny zestaw kluczy do skrzyń czy unikatową broń, przemierzając Albion możemy trafić np. na magów, którzy urządzają sobie właśnie sesję RPG, dwa duchy, które nie chcą wrócić do matki despotki czy mężczyznę, który zachęca nas do rozkochania własnej żony, tylko po to, by zdobyć rozwód. A jeśli tego mało, istnieje możliwość wydania królewskiego rozkazu w przebraniu kurczaka lub też... pierdzenia na przyjaciela.
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...