Mieszkańcy Nowych Zjednoczonych Planet to dopiero mają szczęście - mogą się cieszyć ultra-szybkimi i w 100% bezpiecznymi wyścigami super motocykli. Jednak po 25 latach wirtualne zawody
Extreme-G zaczęły się powoli nudzić...
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, był sobie tor z motocyklami...
Na pierwszy rzut oka wirtualne, stworzone i w dużym stopniu finansowane przez rząd wyścigi miały same zalety - ich organizacja była stosunkowo niedroga (wszak wirtualne maszyny to tylko wytwory komputera), komputerowe pojazdy potrafiły osiągnąć niebywałe prędkości - i to wszystko przy 100% bezpieczeństwie - w końcu w wirtualnym świecie nie można było sobie zrobić (lub wyrządzić komuś innemu) krzywdy. Jednak taka formuła zawodów zaczęła się po pewnym czasie nudzić - brakowało tego smaczku, niepewności i podniecenia, jakie towarzyszy prawdziwym wyścigom. Grupka najbardziej zapalonych rajdowców postanowiła więc coś zmienić i przenieść zawody
Extreme-G do rzeczywistości. Pierwsze próby budowy pojazdów (przypominających motocykle - ale o tym dalej) i ścigania się nimi, nie były zbyt pomyślne - nie obyło się bez kilku ofiar śmiertelnych. Ale, o ironio, właśnie te wypadki przyczyniły się do nagłośnienia nowej inicjatywy w mediach - ludzie byli spragnieni krwi, brutalności i walki, więc jednogłośnie poparli ideę wyścigów rozgrywanych w prawdziwym, a nie wirtualnym, świecie. Po pewnym czasie konstruktorzy oraz kierowcy przystosowali się do nowych, bardziej niebezpiecznych i wymagających warunków - pojazdy były ekstremalnie szybkie i, co ważniejsze, kierowcy potrafili je opanować. Niezwykle szybkie i widowiskowe zawody przyciągnęły też uwagę armii, która postanowiła wykorzystać je w swoich celach... Powstały nowe tory, bolidy stały się jeszcze szybsze. Całą kontrolę nad "sportową" rywalizacją, nazywaną od teraz XG2, przejęła armia.
Multiplayer?
Niestety, przedstawionej powyżej historii nie zobaczymy/ usłyszymy w grze - istnieje ona bowiem tylko na kartach instrukcji.
Extreme-G 2 pozbawiony jest bowiem intra - jego rolę pełni krótka scenka na engine gry. Oryginalna wersja gry przeznaczona była na konsolę Nintendo 64 - na naszych PC-tach możemy grać w jej konwersję. I to niestety widać. Pierwszym negatywnym objawem konwersji jest brak trybu multiplayer. Co prawda wersja na konsolę pozwalała na wspólną zabawę na jednym ekranie aż czterech graczy jednocześnie, jednakże w wersji na PC niczego takiego nie znajdziemy (z tego, co wyczytałem na jednej z zagranicznych stron, producent podjął taką decyzję z powodu niewystarczającej wydajności gry w tym trybie - ach, cóż za krótkowzroczność, chciałoby się powiedzieć). Kolejnym minusem są wszystkie prawie napisy pojawiające się w grze - ich ogromną wadą są piksele! Zresztą zobaczcie to sami na screenach - przez taką pikselozę nieraz trudno jest cokolwiek odczytać :(.
Mechaniczne potwory
Wróćmy na chwilę do idei samych wyścigów. Choć na wstępie występujące w nich pojazdy określiłem jako "bolidy", to chyba bliżej im jest do motocykli niż aut znanych np. z F1, m.in. dlatego, że posiadają tylko dwa koła. Jednak szczegóły designu poszczególnych pojazdów możecie poznać sami, przyglądając się umieszczonym obok obrazkom. Od wyglądu ważniejsze są jednak "bebechy" każdego z motorów - pojazdy opisane są pięcioma podstawowymi parametrami: prędkością maksymalną, prowadzeniem, przyspieszeniem, tarczą i uzbrojeniem. Oczywiście, motor o np. dużej prędkości maksymalnej będzie miał np. gorsze przyspieszenie, więc wybierać należy rozważnie. Wspomniałem o współczynniku "uzbrojenie" - otóż odpowiada on za siłę podstawowego działka. Każdy z motocykli wyposażony jest w szybkostrzelne działko podstawowe, potrafiące działać w kilku trybach - w trybie podstawowym (tzn. duża szybkość, mała moc) siła ognia każdego bolidu jest identyczna, wspomniany parametr ma znaczenie przy używaniu drugiego trybu, kiedy to nasze działko, przed wystrzałem, musi się naładować (im wyższa wartość owego parametru, tym wyższą moc może osiągnąć pocisk). Jednak broń podstawowa to nie jedyne uzbrojenie, w jakie możemy wyposażyć nasz pojazd - na każdej z tras znajdziemy porozrzucane bronie dodatkowe. Najciekawsze z nich to:
- Homing missile - samonaprowadzająca się rakieta. Zabójczo skuteczna.
- Leader missile - rakieta atakująca lidera. Zawsze trafia
- Smoke exhaust - nie broń a "przeszkadzajka". Z naszej rury wydechowej wydobywa się gęsty, biały dym, skutecznie ograniczający widoczność przeciwnikom.
- Wally warp - rodzaj teleportu. W jednym miejscu porzucamy "wyjście" w drugim zaś "wejście". Każdy kto wjedzie do "wejścia" wyjedzie... "wyjściem" (całkiem logiczne ;).
W całej grze spotkamy ok. 20 rodzajów śmiercionośnych zabawek. Tak, tak - śmiercionośnych. Zbyt wielkie uszkodzenia będą oznaczały śmierć naszego motoru i koniec jazdy dla nas.
Route 66(6)
Na pewno graliście kiedyś w Wipeouta lub Rollcage - powszechnie uważa się dostępne w tych grach trasy za lekko "pokręcone". Jednak tory z
Extreme-G 2 przebijają stopniem zakręcenia wszystko, co było dotychczas! Rozwidlenia dróg, skocznie, pętle, tunele - tutaj znajdziecie to wszystko. Niestety, moim skromnym zdaniem autorzy lekko przesadzili - na tych trasach nie da się jeździć! Gdyby nie boczne bariery (nie pozwalające nam wypaść z toru) to przeciętny gracz co 20 s. zaliczałby katastrofę. Jeśli tak zbudowane trasy miały być czynnikiem przyciągającym graczy, to niestety, wyszło coś zupełnie innego - trasy po prostu odrzucają :(. Pod względem klimatu też nie jest najlepiej - przez pół toru możemy podążać ciemnym (efekty świetlne są do bani) tunelem aby za chwilę wjechać do części bardziej przypominającej dyskotekę. Jedyną chyba zaletą tras jest ich ilość - mamy możliwość ścigania się po ponad 30 rozmaitych torach (a dokładniej - 12 scenerii x 3 odmienne warianty każdej = 36).
Konkurencje
Gra pozwala na wybranie jednego z trzech poziomów trudności - na najłatwiejszym zwyciężać będzie nawet Wasza Babcia, najtrudniejszy przeznaczony jest zaś dla prawdziwych asów kierownicy (trochę przesadzam :). Twórcy udostępnili nam sporo rozmaitych trybów gry (inna sprawa, że żaden z nich nie przypadł mi do gustu) - dzielą się one na dwie kategorie: Single Player i Extreme. Swojski Single Player udostępnia nam klasyczne warianty jazdy takie jak trening, jazda na czas a także "arcade mode". Warto przyjrzeć się zwłaszcza temu ostatniemu, bowiem nie jest to nic standardowego. Otóż w rzeczonym trybie jesteśmy praktycznie sami na torze, a naszym zadaniem jest niszczenie zrzucanych celów - najczęściej są to samobieżne wieżyczki wyposażone w działa laserowe, co jakiś czas pojawia się także coś w stylu boss-a - większy cel, za który zdobywamy dużo punktów. Zabawa trwa do momentu zniszczenia naszego motocyklu. Extreme zaś to prawie klasyczny turniej - co prawda punktacja jest dość skomplikowana, jednak jak zawsze nie trzeba się na nią oglądać tylko zwyciężać wszystko, co się tylko da. Zwycięstwa w tym trybie gry powodują systematyczne odblokowywanie kolejnych tras.
GFX
Niestety, negatywnie muszę ocenić też coś, co w zamierzeniach twórców miało być chyba największym atutem ich programu - grafikę. Znany jest już Wam problem napisów - wszystkie są bardzo postrzępione, rozpikselowane i nieczytelne. Niestety, grafika w grze prezentuje się podobnie tzn. marnie. Jedyną dostępną w grze rozdzielczością jest 640x480, ale to by można jeszcze przeboleć, zważając na rok, w którym program powstał. Jednak nie sposób zauważyć wręcz obrzydliwych tekstur - wszędzie widać ogromniaste piksele (mimo, że gra wykorzystuje Direct3D) i jakieś takie smutne, szarawe kolory. Tragicznie wypadają też "efekty świetlne" - jazda w ciemnym tunelu jest praktycznie niemożliwa, bowiem jest on całkowicie czarny... Modele naszych motocykli prezentują się ciekawie jedynie w menu - podczas gry przez większość czasu widzimy jedynie ich tylne koło, a taki widok trudno nazwać ciekawym ;) Efekty dźwiękowe stoją na średnim poziomie, podobnie jak futurystyczna, dynamiczna i momentami mroczna muzyka.
Wygodne to chociaż?
Jak się jeździ? Cóż, niezależnie do wybranego trybu gry/ toru/ motocyklu jeździ się niespecjalnie :(. Nasze motory są diabelsko szybkie, a trasy, jak już wspomniałem, maksymalnie skomplikowane - w tej grze kolizje ze ścianami i innymi terenowymi przeszkodami to normalka. Sporo zastrzeżeń można mieć też do systemu sterowania - motocykle zbyt ostro reagują na nasze poczynania (tzn. czułość sterowania jest za wysoka), nie można też dowolnie zdefiniować klawiszy sterowania - niektóre da się zmienić, niektórych (jak np. skręty) nie sposób.
Podsumowanko
Niestety, Extreme-G 2 to dla mnie rozczarowanie (oczywiście biorąc nawet pod uwagę datę wydania tej gry). Oczekiwałem hitu na miarę Rollcage a podano mi co? - najwyżej przeciętniaka. Niska grywalność, kiepska grafika i zbytnio zakręcone tory - te czynniki to główne powody, dla których należy trzymać się od gry z daleka. Plusem mogłaby być cena gry (ja zakupiłem ją za 15 PLN, podobno w promocji - ale sądzę, że "normalna" cena nie jest dużo większa) - jednak prawdę mówiąc, lepiej wydajcie te pieniądze na coś innego...
Recenzja
- Extreme-G 2
- PC
Extreme-G 2
10.10.2001 00:10
Mieszkańcy Nowych Zjednoczonych Planet to dopiero mają szczęście - mogą się cieszyć ultra-szybkimi i w 100% bezpiecznymi wyścigami super motocykli. Jednak po 25 latach wirtualne zawody
Extreme-G zaczęły się powoli nudzić...
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, był sobie tor z motocyklami...
Na pierwszy rzut oka wirtualne, stworzone i w dużym stopniu finansowane przez rząd wyścigi miały...
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
Minusy:




