Enslaved: Odyssey to the West - recenzja

19.10.2010 17:10 | Autor: Paweł Borawski

Enslaved to jedno z największych zaskoczeń tego roku. Trafiło na półki sklepowe bez większego rozgłosu i okazało się jedną z lepszych produkcji wydanych w ostatnim czasie. Dlaczego? Tego dowiecie się z naszej recenzji.

Więcej na temat:
Enslaved: Odyssey to the West

  • Developer: Ninja Theory
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Premiera PL: 2010-10
  • Platformy: PS3 X360
  • przejdź do karty gry
Okazuje się, że nie trzeba przeprowadzać wielkich rewolucji, by stworzyć grę diabelnie wciągającą. Udowadnia to studio Ninja Theory, które do jesiennego katalogu nowości wydawniczych dorzuciło mimochodem Enslaved: Odyssey to the West – grę stworzoną bez typowego dla większości deweloperów rozgłosu, a przy tym zaskakująco udaną.

O swoim pierwszym zetknięciu się z tytułem studia z Cambridge pisałem przy okazji pierwszych wrażeń. Muszę wyznać, że od tamtego czasu moja opinia niewiele się zmieniła, a podziw nad niespodziewanie zmyślnie zrealizowanym gameplayem jedynie wzrósł. Przy tym wszystkim nieco dziwne może się wydać, że dość ciężko mi wypowiadać się obszerniej o Enslaved: Odyssey to the West. Nie dlatego, że to gra kłopotliwa – po prostu pisząc o niej standardową recenzję, czuję się, jakbym odzierał ją z uroczego klimatu, który chłonąłem, jednocześnie nie wiedząc, czego mogę się spodziewać.

Urok apokalipsy

Obowiązek to obowiązek, postaram się jednak najciekawsze smaczki zachować w tajemnicy, ponieważ już teraz chcę zaznaczyć, że Enslaved naprawdę trzeba odkrywać samemu, o ile jest się zwolennikiem gier pokroju Uncharted czy Prince of Persia. Wszystko za sprawą scenariusza rodem z kina akcji, w którym wraz z głównymi bohaterami przemierzamy pewną drogę. Nie ma tu miejsca na własne wybory, a rozterki moralne przeżywamy tylko wtedy, gdy są one częścią dylematów kierowanych przez nas postaci.

(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)


Zresztą o samym świecie gry wiemy dokładnie tyle co osoby na ekranie. Czyli niewiele. Trafiamy przecież na postapokaliptyczną Ziemię, która po paru dekadach od wielkich wojen radzi sobie zadziwiająco dobrze i po niemal całkowitym wyginięciu rasy ludzkiej wreszcie odżyła. Przed nami więc wędrówka wyznaczoną przez autorów utartą ścieżką. I wiecie co? Brakowało mi takiego podejścia. Czasami warto odpuścić rozterki co do pewnych decyzji na rzecz jednej sprecyzowanej opowieści.

A wszystko przez bohaterów Enslaved. Kierujemy tu poczynaniami mężczyzny bez imienia, który każe nazywać się Monkeyem. Towarzyszy mu Trip, dziewczyna, która – by dostać się do rodzinnej wioski – w akcie desperacji zakłada naszemu alter ego urządzenie, wymuszające na nim pewne posłuszeństwo. Jej śmierć oznacza jego śmierć. Jego odejście i porzucenie jej na pastwę losu – tak samo. Obręcz jest przedmiotem stosowanym przez łowców niewolników, jednak w tej historii szybko staje się jednym z budulców tej znajomości.

Monkey bywa bezpośredni. Jest duży, silny i zwinny, a przy tym zamknięty w sobie. Takiej osoby potrzebuje Trip, by przedrzeć się przez miasto pełne czekających na ich potknięcie mechów. Relacja między tą dwójką to splot obaw o własne życie, wyrzutów, niepewności, ale i radości z odniesionych sukcesów. Czy ze zniewolenia może narodzić się zaufanie? Odpowiedź nie jest do końca oczywista, a temat obręczy niech pozostanie tajemnicą do czasu, kiedy zdecydujecie się zagrać w Odyssey to the West.
dodaj swoją opinię

Opinie (5):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

mos (Gość) 2010-10-21 09:40:30

Gra piękna, monotonna, nudna, przeraźliwie łatwa, 'na jedno przejście'.

Zgłoś do moderacji

Dolphin (Gość) 2010-10-20 22:14:31

Chłopy . nie załamujcie , chciałem jutro tykać i ja kupić

Zgłoś do moderacji

Michal (Gość) 2010-10-20 15:37:30

Wpisz sobie w googlach rozwalic kasyno, wypróbuj to!

Zgłoś do moderacji

el dupa (Gość) 2010-10-20 12:45:42

Gra mi sie podobała (demo) do czasu aż ten blondyn pokazał swoją broń - ROZKŁADANA PAŁA!
Uśmiałem się i dałem sobie spokój z tą grą.

Zgłoś do moderacji

Chris (Gość) 2010-10-19 20:52:09

Minusy wg mnie: skopany system walki, monotonia, tnąca się animacja, brak jakiegokolwiek wyzwania (za łatwo!), wszystko już było wcześniej.

Moja ocena tego klona Uncharted 2 to 6/10.

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (5)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...