Aż trudno w to uwierzyć, ale swego czasu dinozaury nie
znajdywały zbytniego uznania w oczach reżyserów filmowych, czy
producentów gier.
Spowodowane było to oczywiście niedostatecznymi możliwościami
w odwzorowaniu tych stworzeń przez ówczesne komputery.
Wielkie boom na produkty traktujące o tych obślizgłych,
ale jakże przecież milutkich;-) zwierzątkach nastąpiło
dopiero wraz z powstaniem pierwszej części "Parku
Jurajskiego".
Znakomite efekty zastosowane w tymże obrazie pozwoliły
po raz pierwszy poczuć nam fantastyczność tych niesamowitych
stworzeń...
Potem wszystko potoczyło się już niczym z górki -
powstał sequel "Jurassic Park",
studio Disney'a stworzyło "Dinosaur'a",
a znana w komputerowym świecie ze wspaniałego "Resident
Evil" firma Capcom postawiła na wydanie
gry "Dino Crisis". Właśnie
tę ostatnią produkcję chciałbym Wam, moi drodzy w tymże
momencie przedstawić...
Historia, która wprowadza nas w świat gry jest,
przyznam szczerze - dosyć standardowa; mnie osobiście mocno
podpadła pod tę, którą znamy już ze wspomnianych dzieł
Stevena Spielberg'a. Mamy więc pewną wyspę, na obszarze której
w tajnym laboratorium przeprowadzano niemniej tajne eksperymenty.
Niestety łączność z wyspą zostaje przerwana, na miejsce
zostaje więc wysłana brygada komandosów, której celem jest
zorientowanie się w powstałej tam sytuacji i
odnalezienie załogi z najważniejszą jej postacią - profesorem
Kirkiem na czele.
Wspomnianych informacji dowiadujemy się z briefingu, który
autorzy aplikują nam przed wstawką FMV - sama zaś główna
sekwencja przedstawia już moment lądowania czwórki bohaterów
na wyspie oraz próby dostania się do bazy. Powiem tylko, że
udaje im się to dokładnie w 3:), a całe intro - pomimo, że
dosyć krótkie wywołuje zdecydowanie pozytywne wrażenie.
Przed rozpoczęciem faktycznej części rozgrywki
wybieramy jeszcze ubranko dla naszej bohaterki (tak, tak -
sterujemy w istocie osobnikiem płci przeciwnej;-). Do dyspozycji
mamy cztery stroje; szpiegowski, wojskowy, batalistyczny i hmm -
skromny:)
Oczywiście najefektowniej prezentuje się ten ostatni,
aczkolwiek warto wiedzieć, że obojętne jakiego nie dokonalibyśmy
w tym punkcie wyboru - loadując grę możemy spokojnie go
zweryfikować.
Odpowiednio odziana Regina (bo takowe jest imię owej
dziewki:) może już wyruszyć na łowy. Przemierzając więc wzdłuż
i wszerz bazę będziemy mogli wziąć się za rozwiązywanie
zagadek i eliminowanie wszechobecnych weń gadzin z pojawiającym
się kilkukrotnie w czasie gry głównym bossem -Tyranozaurusem
Rexem na czele!
No właśnie; skoro już wspomniałem - wróćmy do
zagadek. Zasadniczo wszystkie elementy logiczne w Dino
Crisis sprowadzają się do rozszyfrowywania
wszelakiej maści kodów i szyfrów. Wygląda to tak, że
bierzemy się za taki (przykładowo) literowy szyfr i próbując
wszystkich kombinacji, jakie nam przyjdą do głowy próbujemy
odgadnąć potrzebne nam słowo, bądź też zdanie. Nie jest to
łatwe, bo każdy z kodów jest inny, no i standardowo już
trudniejszy od poprzedniego. Niektóre hasła można znaleźć
zapisane na kartkach, tak więc wcześniej warto pozwiedzać
wszelkie dostępne pomieszczenia. Niestety brakuje w tym
wszystkim różnorodności, gdyż innych zagadek zbyt dużo znaleźć
nam tu nie przyjdzie:-(
Na szczęście lepiej już wygląda aspekt zręcznościowy.
Do walki z gadami oddano nam bowiem szereg zabaweczek typu
shotgun, czy wyrzutnia granatów. Warto też nadmienić, iż do
dyspozycji mamy kilka rodzajów amunicji: Oprócz ostrej w
zanadrzu znajduje się mianowicie również trująca, jak i
usypiająca - w myśl zasady "nie rób drugiemu, co tobie
niemiłe" możemy więc niektórym osobnikom sprawić małą
drzemkę jednocześnie miłosiernie darując żywot.
A propos drzemek;) - Aby być pewnymi śmierci dinozaura
musimy zwrócić uwagę, czy wypłynęła zeń krew. Jeżeli tak
się nie stało, to musimy go dobić. W przeciwnym wypadku z
pewnością gadzina za moment wstanie i się na nas rzuci!
Zarówno elementy ekwipunku, bronie, jak i amunicję
znaleźć możemy w specjalnych skrzynkach, które porozwieszane
są w niektórych korytarzach i sprawują funkcję podobną do
skrzyni z Residenta.
Czasem możemy natknąć się również na rzeczy leżące
gdzieś w kącie, czy na półce. Nie było by w tym oczywiście
nic dziwnego, gdyby nie fakt, że miast spokojnie leżeć kręcą
się one w kółko. Autorzy chcieli pewnie ułatwić w ten sposób
odnajdywanie owych przedmiotów, acz wizualnie niestety nie
prezentuje się to zbyt ciekawie.
Grafika, pomimo iż opiera się w głównej mierze na
statycznych obrazach -- niestety nie zachwyca. Cały problem
polega na tym, że gra jest konwersją z PlayStation, a jak wiemy
z doświadczenia - takie "zabiegi" z racji odmienności
obydwu platform nie wychodzą nigdy za dobrze. Dodatkowo na
uwadze musimy mieć również to, że od daty PSX'owej premiery
minął już okrągły roczek!
Wszystko więc, co przychodzi nam zobaczyć prezentuje
się dosyć sztucznie i skromnie; nie ma przepychu detali, który
widzimy w większości nowych gier, a im dalej brniemy, tym
bardziej doskwiera nam monotonia otoczenia. I to w tym wszystkim
chyba najbardziej razi. Wędrówki Reginy w istocie są bardzo...no,
może nie tyle nudne, o ile z pewnością schematyczne. Jako, że
akcja praktycznie całej gry toczy się w "blaszanej"
bazie - wciąż przed oczyma mamy podobne do siebie metalowe ściany,
czy też inne elementy konstrukcyjne. Sceny w których mamy okazję
zaaplikować naszej bohaterce haust świeżego powietrza można
niestety policzyć na palcach jednej ręki.
Oczywiście możemy znaleźć tu i ładniejsze momenty -
do takich należą przede wszystkim te, w których kamera
odchodzi od standardowego, statycznego widoku i ukazuje nam
dynamiczny przebieg akcji. Szczególnie duże wrażenie wywołuje
to w momentach pościgu naszej panienki przez rozszalałe dinusie.
Słabiutko spisali się muzycy. O ile bowiem stronie dźwiękowej
nie można nic zarzucić, o tyle muzyki w Dino Crisis,
poza co bardziej groźnymi momentami - nie ma:( No, oczywiście
jakby się uczepić, to się coś znajdzie, tylko że nie bardzo
wiem, kto kilka cichutkich, pobrzdękujących od czasu do czasu
nutek zinterpretuje jako motyw muzyczny:)
No i oczywiście na koniec dla co poniektórych sprawa
kluczowa - wymagania sprzętowe: Pod tym względem DC powinien na
szczęście zadowolić wszystkich, gdyż do odpalenia gra
potrzebuje jedynie skromniutkiego Pentium 166 z 32 MB RAM'u.
Ogólnie gra, choć nie można jej jednoznacznie określić
jako złą - prezentuje się nienajlepiej. Wychodząc jeszcze w
zeszłym roku miałaby szansę powalczenia na rynku...Teraz
niestety ginie w tłumie jej podobnych produkcji.
Recenzja
- Dino Crisis
- PC
Dino Crisis
01.08.2000 00:08 |
Aż trudno w to uwierzyć, ale swego czasu dinozaury nie
znajdywały zbytniego uznania w oczach reżyserów filmowych, czy
producentów gier.
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
Minusy:





