Demolition Racer

01.10.2001 00:10 | Autor: Andrzej Wecławski

Demolition Racer to wyścigi, jednak, w odróżnieniu od większości tego typu zawodów, tutaj, oprócz miejsca na mecie, liczą się też punkty zdobywane poprzez niszczenie wozów rywali. Słowem - wyścigi to tylko pretekst, liczy się demolka!

Więcej na temat:
Demolition Racer

Demolition Racer to wyścigi, jednak, w odróżnieniu od większości
tego typu zawodów, tutaj, oprócz miejsca na mecie, liczą się
też punkty zdobywane poprzez niszczenie wozów rywali. Słowem -
wyścigi to tylko pretekst, liczy się demolka!




      Ścigałek, w których głównym celem jest nie ściganie
się, a rozwalanie przeciwników, powstało wiele, jednak tylko
dwie serie takich gier przeszły do historii i trwale zapisały
się w pamięci graczy. Mowa tutaj oczywiście o Destruction
Derby i Carmegeddonie. DD była prekursorem, zaś Carmageddon wręcz
do perfekcji doprowadził przedstawianie wszelkiego typu kolizji
i dołożył do tego tzw. czynnik ludzki ;)).



      Demoilition Racer to gra zdecydowanie bliższa DD
niż Carmageddonowi. Po uruchomieniu programu wita nas bardzo
pomysłowe i dynamiczne intro, które naprawdę warto obejrzeć.
Przygrywająca podczas filmiku muza, dynamiczna i ciężka
jednocześnie, towarzyszyć będzie nam także podczas gry,
urozmaicając nieco monotonne odgłosy tłuczonego szkła i giętego
metalu. Gra oferuje kilka trybów, praktycznie zbieżnych z tym,
co mieliśmy w DD. Można więc wziąć udział w zupełnie
normalnym wyścigu, gdzie w końcowej klasyfikacji liczy się wyłącznie
zajęte na mecie miejsce, spróbować sił w bardziej ekscytującym
i będącym esencją DR wyścigu, w którym liczą się
zarówno umiejętności kierowcy rajdowego, ale też i władającego
szosami pirata (czyt. zdolność rozbijania aut rywali). Dla
prawdziwych hardcorowców przewidziano też zabawy na torach-arenach,
gdzie liczy się jedynie umiejętność niszczenia i przetrwania.
Jeśli więc chodzi o dostępne konkurencje, to DR
prezentuje się okazale, choć brak tu jakichś specjalnych
innowacji - wszystko to już było w DD.



      Dostępne wozy to przedstawiciele tzw. klasy średniej,
podobne do tych, które jeżdżą po amerykańskich ulicach (choć
brak tutaj wozów istniejących w rzeczywistości). Nie jest ich
dużo, bo coś koło dziesięciu, jednak mała ich ilość nie
idzie w parze z jakością :(. Pierwszym zastrzeżeniem jest wygląd
- otóż wszystkie wyglądają pokracznie, sprawiają wrażenie
spłaszczonych (czyżby w ostatniej chwili udało im się zbiec
spod złomowiskowej prasy?) i, jeśli chodzi o detale, są całkowicie
ascetyczne. Tragicznie wypadają też tekstury, które nawet
trudno zauważyć - samochody są całkiem gładkie i bliżej im
do plastikowych samochodzików-zabawek niż do pełnokrwistych
mechanicznych rumaków. Z drugiej strony dzięki możliwości
manipulacji dwoma kolorami nadwozia (ten drugi to zazwyczaj kolor
jakiegoś elementu ozdobnego) oraz umieszczonym na dachu śmiesznym
logo (nienajlepsza lokalizacja) mamy pewien wpływ na wygląd
wozu, co nieco niweluje inne niedostatki. Każdy kierowca może
też wybrać "zdjęcie", czyli zabawny rysunek
przedstawiający jego/ jej facjatę.



      Dzięki wielu trybom DD to praktycznie dwie gry w
jednym. Pierwszą kategorią zabawy są wszelkiego rodzaju zawody
rozgrywane na torach, a właściwie ulicach, bezdrożach,
parkingach i innych dziwnych miejscach. Tory nie należą do najdłuższych,
ale nie są też kilkunastosekundowymi liliputami, tak więc
zazwyczaj wyścig składa się z 3 okrążeń. Poziom trudności
waha się zależnie od tego, jaki tryb wybraliśmy. Jeśli jako
grzeczni chłopcy/ dziewczynki bierzemy udział w
bezkontaktowych, "normalnych" wyścigach, to już po
kilku okrążeniach możemy poczuć spowodowane nudą znużenie.
Po prostu komputerowi kierowcy nie jeżdżą najlepiej i wygrać
z nimi nie jest żadną sztuką. W takiej sytuacji nie pozostaje
nic innego, jak złamać nakazy mamy/ taty ;) i wziąć udział w
ostrzejszych zawodach. Demoilition to wyścigi połączone ze
zdrową demolką (nie wiem, czy przypadkiem takie zachowanie nie
jest chore, ale to już inna sprawa). Cała trudność polega
tutaj na tym, że połączenie to wcale nie jest iluzoryczne -
nawet niszcząc połowę stawki uczestników, ale zajmując
miejsce poza, powiedzmy, pierwszą trójką, szans na końcowy
sukces praktycznie nie mamy. Wynika to z prostego rachunku: otóż
zdobyte przez nas podczas demolki punkty są mnożone przez X,
gdzie X zależy od zajętego przez nas miejsca w wyścigu: w
przypadku pierwszej pozycji jest to 25, zaś czwarty zawodnik
liczyć może już tylko na dziesięciokrotne zwiększenie liczby
punktów. Tak więc jazda jest ostra, a walka zażarta, bo równie
ważny są punkty jak i pozycja na mecie. Samochody, choć
teoretycznie nie osiągają jakichś kosmicznych prędkości, jeżdżą
bardzo szybko - przemykający krajobraz przywodzi na myśl
rozmaite futurystyczne wyścigi, gdzie prędkości pow. 300km/h
nie były niczym niezwykłym. Choć otoczenie toru równie szybko
znika jak się pojawia, to na pewno zauważymy, że jest ono dość
szczegółowe i realistyczne. Mimo że gra ma już swoje lata, to
grafika, oprócz tych nieszczęsnych samochodów, wygląda całkiem,
całkiem. Można co prawda próbować czepiać się nadmiaru
szarości i brązów (coś a'la Q1), jednak zdaje się, że jest
to celowym zabiegiem podkreślającym klimat. Niestety, tego
ostatniego w DR nie ma. Mimo odpowiedniej muzyki i szaro-burych
kolorów, bardzo trudno poczuć atmosferę współzawodnictwa
brudnych i poobijanych samochodów. Brud, kurz i rozklekotany
samochód to nieodłączna część zawodów w DR. Samochód
brudzą się elegancko, jeśli tylko można tak powiedzieć ;).
Szansą na przywrócenie wozom świeżości jest pojawiający się
od czasu do czasu deszcz, który niestety, oprócz efektów
wizualnych i momentami nieco ograniczonej widoczności (za
samochodami pojawia się wodna mgiełka), nie ma żadnego wpływu
na samą jazdę. Mizernie wyglądają uszkodzenia. Co prawda po
jakimś czasie otworzy nam się maska (w konsekwencji czego możemy
zostać jej pozbawieni), z silnika zacznie wydobywać się dym (a
nawet ogień), lecz jest to prawie wszystko, co w tej płaszczyźnie
może nam zaoferować gra. Owszem, na samochodzie widać różnorakie
wgniecenia, jednak są one bardzo delikatne i nieadekwatne do
"obrażeń" wozu. Gracze mogą też narzekać na
niedopracowany i niezrozumiały tryb naliczania punktów, który
nie honoruje wszystkich uderzeń w wozy rywali. Mówiąc w dużym
skrócie, nie są naliczane trafienia w boki samochodów rywali i
samochody leżące. Na arenie zasady gry są proste: trzeba rozbić
jak najwięcej wozów rywali i przez to zdobyć dużo punktów.
Proste i odprężające.



      Nie napisałem wiele o trasach, a naprawdę warto o nich
wspomnieć. Każdy z torów ma zupełnie inny klimat - przyjdzie
nam się ścigać zarówno po będącej w trakcie remontu
autostradzie, torze wyścigowym, a także wielopoziomowym
parkingu. To oczywiście tylko wybrane przykłady, bowiem ogółem
torów jest kilkanaście i każdy z nich jest zupełnie innych.
Wszystkie trasy łączy zaś bajer w postaci alternatywnych dróg,
czyli, mówiąc po ludzku, skrótów. Na każdej z tras
znajdziemy przynajmniej jedną odnogę drogi, która wykorzystana
w odpowiednim momencie może okazać się czynnikiem decydującym
o zwycięstwie. Wspólną cechą wszystkich tras jest także nierówna,
często wręcz pagórkowata nawierzchnia, która utrudnia jazdę
i jednocześnie pozwala na wykonywanie kilkudziesięciometrowych
skoków. O arenach cokolwiek napisać jest trudno - wszystkie są...
okrągłe i w centralnym ich punkcie znajduje się wniesienie (ew.
wzniesienia).



      Demolition Racer to dobra zręcznościowa gra, w
którą gra się szybko, łatwo i przyjemnie. Dobre wrażenie
psują ohydnie wyglądające samochody i czasem szwankujący
system naliczania punktów. Te kilka godzin spędzone nad grą
wspominam bardzo mile, jednak jednocześnie jest mi trochę
przykro, że wszystko to trwało to tak krótko. 7/10. Fani Destruction
Derby się nie zawiodą.

dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...