Po ogłoszeniu przez amerykańskie studio Visceral prac nad grową wersją „Boskiej komedii” Dantego, jednego z ważniejszych dzieł w kulturze europejskiej, na wydawcę, Electronic Arts, posypały się oskarżenia o spłycanie, a nawet profanowanie klasyki literatury. Wydawało się, że twórcy zachowują się jak małe dziecko, które chce przerobić coś złożonego i pięknego na krwawą grę pełną popkulturowej papki. Tym bardziej, że Visceral znane jest z epatującego krwią i flakami horroru Dead Space. Po premierze można stwierdzić – osoby obawiające się nieskrępowanej rzeźni i gwałtu na klasyce miały rację. Co niekoniecznie musi znaczyć, że jest to złe. Dante’s Inferno jest produkcją szybką i nastawioną na walkę.
Pożądanie
Fabuła gry jest więc tylko pretekstem do wybicia wszystkich sługusów Piekła. Dante wyjeżdża na krucjatę, gdzie dopuszcza się mordów w imię Boga, wierząc w obietnicę odpuszczenia wszystkich grzechów. Jego czyny stają się przekleństwem pięknej Beatrycze, która czeka na niego w Italii. Dante zostaje zabity, ale – nie mogąc się z tym pogodzić – postanawia pokonać i tę przeszkodę. Po pięciominutowej walce uśmierca Śmierć (serio) i zabiera jej kosę (znowu, serio!). Wraca do domku, a tu okazuje się, że Beatrycze nie żyje, a sam Lucyfer chce ją zabrać do Piekła. Skoro Dante zdołał już pokonać Śmierć, to i pewnie Szatanowi da radę, rusza zatem w ślad za swoją miłością. A droga prowadzi tylko w dół.
Obżarstwo
Odłóżmy na bok rozważania o tym, co z klasycznym wierszem zrobili Amerykanie (jest to temat na oddzielny artykuł), a zajmijmy się samym otoczeniem, czyli Piekłem. Wizja artystyczna przedstawiona w grze jest naprawdę niesamowita. Niektóre pomysły, jak choćby przewożący potępionych żywy okręt Charon, są po prostu świetne. Przepięknie zrealizowane poziomy wypełniają krzyki umarłych, błagających o pomoc i tłumaczących się z grzechów. Oczywiście towarzyszy temu odpowiednio podniosła muzyka. Wspinanie się po ścianach umożliwiają nie jakieś tam winorośle (jak w innych grach), ale klatki z potępionymi. Zwiedzanie Piekła nie jest jednak prostą sprawą, gdyż niektóre poziomy (jak krąg Obżarstwa) mogą naprawdę obrzydzić gracza. Dante’s Inferno ma chyba jeden z cięższych klimatów w grach, więc należy dawkować go sobie z przerwami. W przeciwnym wypadku, objedzeni odrażającymi widokami, możecie mieć po prostu dość.


