Recenzja
- Crysis
- PC
Crysis
29.11.2007 00:11 |
Więcej na temat:
Crysis
- Developer: Crytek Studios
- Dystrybutor PL: Electronic Arts
- Premiera PL: 2007-11-16
- Platformy: PC
- przejdź do karty gry
Crysis nie zawiódł. Z pewnością nie tych, którzy oczekiwali po nim dopieszczonej strzelaniny - grafiki będącej skokiem w stronę fotorealizmu, dopracowanej fizyki i wartkiej akcji. Czyli generalnie - wciągającej rzeźni. Rzeźni nowej generacji, która sama w sobie nie jest niczym rewolucyjnym, ale dzięki owemu wycyzelowaniu zapewnia kilkanaście godzin rewelacyjnej zabawy.
Zabawy z ciekawą (jak na FPS) fabułą. Na jednej z wysp Pacyfiku, na długo zanim jakiś naczelny upolował pierwszego mamuta, rozbił się asteroid. Przez tysiąclecia zalegał on spokojnie pod zwałami ziemi. Aż w 2020 roku odkryła go grupa amerykańskich archeologów. Jednak oko północnokoreańskiego Wielkiego Brata czuwało i też interesowało się obiektem. Skośnoocy żołdacy ruszyli w ślad za naukowcami. I porwali ich. USA nie mogło pozostać obojętne. Na ratunek wysłano elitarną jednostkę specjalna Delta Force, a w niej - Dżejka Dunna. Czyli nas.
Podczas naszej misji walczymy z połową północnokoreańskiej armii, obcymi, małym zlodowaceniem i odsuwamy w czasie zagładę Ziemi. Generalnie, nasza pozornie rutynowa misja komplikuje się.
Na szczęście komandosi wyposażeni są w ultra-nowoczesny nano-kombinezon. Dzięki niemu są silniejsi, szybsi i wytrzymalsi od przeciętnego człowieka. I potrafią się maskować. Są super żołnierzami. Predatorami.
Kombinezon działa w czterech trybach. Siły - komandosi zyskują wtedy moc kilku Pudzianów, mogą bez problemu wskoczyć na wysokie skarpy, wzniesienia czy dachy (dach w odpowiednim miejscu, to przyjaciel każdego snajpera). Są też w stanie rzucać na ogromne odległości przedmiotami lub Koreańczykami. W trybie szybkości podróż po wyspie upływa o wiele żwawiej. A w trybie wytrzymałości - nie ginie się od zabłąkanej kuli. Jednak najważniejszy jest tryb kamuflażu.





