Recenzja
- Colin McRae: DIRT
- PC
Colin McRae: DIRT
23.10.2007 00:10
Więcej na temat:
Colin McRae: DIRT
- Developer: Codemasters
- Dystrybutor PL: Codemasters
- Premiera PL: 2007-08-03
- Platformy: PC PS3 X360
- przejdź do karty gry
Najważniejsza (spokojnie, o grafice będzie dalej) zmiana, od której należy zacząć, to zupełnie nowy tryb kariery. Koniec z rajdami według z góry ustalonego terminarza. Wchodząc w tryb kariery, zostajemy zrzuceni na sam dół olbrzymiej, zbudowanej z 11 pięter, piramidy, na której ustawiono 66 wyzwań. Samych wyścigów jest znacznie więcej, gdyż niektóre złożone są z kilku rajdów. Rodzajów tras i wozów jest naprawdę sporo. Pustynny rajd przypominający Paryż-Dakar, rajd Pikes Peak Hill Climb, odcinki przypominające trasy z poprzednich Colinów, odcinki rally crossowe czy wreszcie etapy przygotowane specjalnie dla „małych samochodzików które uległy cudownemu powiększeniu” - tzw. Buggy. Większość osób zapewne polubi bezdroża z cyklu Rally Cross oraz rajd PPHC, w którym zasiąść można za sterami takiego potwora, jak choćby Kenworth T2000. Widoki, szczególnie w tych dwu rajdach, momentami sprawiają, że chciałoby się zatrzymać lub chociaż zwolnić i jedynie podziwiać okolicę. Pikes Peak Hill oferuje niesamowite panoramy, zaś w rally crossach podziwiać można góry znajdujące się daleko na horyzoncie. Niestety, nie można zerwać się z wyścigu i popędzić przed siebie – trasy zostały dość mocno ograniczone i nawet lekkie zboczenie z kursu skutkuje natychmiastowym respawnem. Kto wie, może kiedyś doczekamy się choć cząstki wolności, jakiej dano nam posmakować w Test Drive Unlimited.
Zostawmy jednak marzenia i wróćmy do samej gry. Nie wszystkie wyścigi na danym poziomie piramidy muszą zostać zaliczone, by można było przejść wyżej. Wystarczy uzbierać określoną ilość punktów kariery, które otrzymuje się po każdym evencie, w liczbie zależnej od zajętego miejsca, a kilka wyzwań z kolejnego piętra zostanie odblokowanych. Dowolność taka służy grywalności – jeśli jazda buggy czy nawet konkretna trasa nie przypadną nam do gustu – po prostu je sobie odpuszczamy i przechodzimy dalej. Nie ma również konieczności wygrywania. Dodatkowym plusem jest także opcja ustalania poziomu trudności przed każdym z wyścigów (w sumie jest ich 5). Jeżeli któryś jest trudny, możemy go zaliczyć na niższym, ale za to dwa razy i zarobimy tyle samo, co zajmując drugie miejsce poziom wyżej.
Oprócz nagrody w postaci punktów kariery miejsca na pudle premiowane są również gotówką. I tu trzeba jasno powiedzieć: w Dircie brakuje wątku ekonomicznego. Co prawda pojawia się on w formie potrzeby kupienia samochodu (przed niektórymi wyścigami, co w jakiś sposób również spowalnia szybkie dojście na sam szczyt) czy nowych malowań do już posiadanych. Brakuje jednak choćby konieczności naprawiania pojazdów (dzieje się to automatycznie) czy ich odpłatnej modyfikacji. Być może byłaby to niepotrzebna komplikacja, jednak po kilku rajdach gotówka zaczyna leżeć na koncie i zwyczajnie nie ma co z nią robić. A chyba nikt nie lubi, jak pieniądze się marnują, nieprawdaż?




