Call of Juarez: Więzy Krwi

28.07.2009 00:07 | Autor: Maciej Smoliński

Pierwsza polska gra na PS3, do tego naprawdę dobra gra!

Więcej na temat:
Call of Juarez: Więzy Krwi

  • Developer: Techland
  • Dystrybutor PL: Techland
  • Premiera PL: 2009-07-03
  • Platformy: PC PS3 X360
  • przejdź do karty gry
Dwa lata temu miał premierę techlandowy western o tytule Call of Juarez. Przygody Raya (przede wszystkim) i Billy'ego (już niekoniecznie), klimat Dzikiego Zachodu i rzetelne wykonanie sprawiły, że gra sprzedała się w liczbie ok. miliona egzemplarzy. Nie było zatem niespodzianki, gdy twórcy postanowili zająć się produkcją drugiej części, a raczej prequela do niej. Niespodzianką było to, że po dwóch latach gra trafiła do sklepu, do tego jako dostępna nie tylko na PC, ale i na X360 i PS3. Recenzję wersji pecetowej mogliście już przeczytać, dziś zaś rozbierzemy na części pierwsze wersję na PS3.

Jak to w prequelach bywa, najważniejszym zadaniem producentów jest stworzenie ciekawej fabuły. W tym wypadku ciekawej i idealnie splatającej się z Call of Juarez. I to się udało: akcja została przeniesiona dwadzieścia lat w przeszłość, a my bierzemy udział w opowieści o trzech braciach McCall: Rayu, Thomasie i Williamie. Historia zaczyna się, gdy Ray i Thomas w szeregach wojsk Konfederacji próbują wypędzić z Południa wojska Unii. Chwilę później obaj żołnierze lądują na bezrobotnym i jako klasyczne łachudry i huncwoty postanawiają dorobić się jak najmniejszym kosztem. Dlatego też wraz z trzecim bratem, Williamem, wyruszają na południe kraju w poszukiwanie skarbu Juarez. Tam znajdują przede wszystkim bandę prowadzoną przez znanego przestępcę Juana (arch nemesis w drugiej części), Apaczy, Komanczów, Navaho oraz ścigającego ich wszędzie dowódcę Południowców. Oczywiście większość z owych typków trzeba zastrzelić, co nie przeszkadza cieszyć się fabułą, która oprócz kilku skoków czasowych na początku gry w dalszej jej części jest bardzo sensownie dawkowana.

W Call of Juarez wcielamy się w dwóch braci, Raya i Thomasa, przed każdym etapem (z bodaj trzema wyjątkami) wybierając, czyimi oczami będziemy obserwować świat. Ray jest prawdziwym rewolwerowcem: pcha się, gdzie nie trzeba, robi zadymy z dwóch coltów naraz i kulom się nie kłania. Thomas nie lubi być w centrum walki: woli przysiąść sobie pod drzewem, by z łuku lub snajperki eliminować przeciwników. Gra obiema postaciami różni się nieznacznie: Ray to klasyczny bohater shooterów, natomiast Thomas czasem poskacze po skałach, rzuci lasso czy wespnie się na drzewo. Bohaterowie pomagają sobie: a to Thomas wskoczy na dach budynku, by po chwili wciągnąć tam Raya, a to Ray ostrzela wrogów, by drugi brat mógł przenieść się na snajperską miejscówkę i tak dalej. Jest to fajnie pomyślane, tym bardziej dziwi więc fakt, że tym, czego zdecydowanie zabrakło, jest tryb cooperative, a wydawałoby się, że gra jest specjalnie podeń tworzona. Prawdopodobnie dopiero wtedy w stu procentach docenilibyśmy walory obu postaci, bawiąc się w westernowe Army of Two. A tak jest „tylko” dobrze.

Bohaterowie różnią się nie tylko sposobem eliminacji przeciwnika i używanej do tego broni. Różnią się również specjalnymi trybami strzelania, które uzyskujemy, niszcząc przeciwników. Po uruchomieniu koncentracji otoczenie praktycznie się zatrzymuje, zaś Ray kursorem zaznacza cele, w które ma oddać strzał (a może ich oddać dwanaście), po czym w kilka sekund trafia we wskazane miejsce. William automatycznie namierza cele, a po każdym wystrzale trzeba prawym analogiem przeładować gnata. Dodatkowo mamy jeszcze wspólny dla obu graczy slow-motion, gdy razem wbijają do jakiegoś pomieszczenia: widzimy wtedy dwa zbliżające się do siebie markery, które musimy nakierowywać analogami na przeciwników, by oddać strzał.
dodaj swoją opinię

Opinie (6):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

perkoz (Gość) 2009-08-05 22:08:47

Przeczytam Wszystkich to akcja internetowa mająca promować czytanie serwisów informacyjnych… hehehe cel szczytny, ale najważniejsze, że można za odwiedzanie wskazanych serwisów zdobywać punkty i zgarnąć Playstation 3, PSP, telewizory, skutery i inne nagrody, wymaga to tylko cierpliwości i codziennego poświęcenia ok. pół godziny na koszenie punkciorów. Przyjmując zaproszenie zdobywasz + 100 pkt na start a zapraszając znajomych szybciej nabijasz punkty. Przy dobrych wiatrach i systematyce do Gwiazdki można coś od organizatorów wyrwać naprawdę cennego. Partnerami tego programu jest wiele znanych serwisów np: Filmweb, Wprost, Gazeta Wyborcza, MTV, Papilot, Kozaczek, Chip, łącznie blisko 200 partnerów i sponsorów. Oto link mojego zaproszenia 100 pkt gratis. Pozdrawiam !!!. Perkoz http://przeczytamwszystkich.pl/przyjmij-zaproszenie?it=a92166a2-d366-4968-b099-3662655fe51b

Zgłoś do moderacji

Gregorious 2009-07-31 22:04:12

Proszę bardzo: http://www.gamasutra.com/php-bin/news_index.php?story=18919

Zgłoś do moderacji

robbi5 2009-07-31 14:44:08

Tak, a VGC najbardziej rzetelnym źródłem danych o sprzedaży.


a co ty chłopcze udający redaktóra wiesz niby żeby deprecjonować VGC. Lepiej sobie i kolegom kup słowniki bo rzygać się chce od tego grafomaństwa tutaj.

Zgłoś do moderacji

redman (Gość) 2009-07-29 16:30:07

Powinni zrobić pierwszą polską grę o II Wojnie Światowej i powinni ja zrobić o Monte Cassino !!!

Zgłoś do moderacji

Gregorious 2009-07-29 12:17:34

Tak, a VGC najbardziej rzetelnym źródłem danych o sprzedaży.

Zgłoś do moderacji

erf (Gość) 2009-07-29 12:06:51

grunt to naginać COJ 1 był wielką klapą szczególnie na konsoli Xbox360. Sprzedało się wg. VGC 0.25m Total

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (6)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...