Recenzja
- Battlefield 2: Modern Combat
- PS2
Battlefield 2: Modern Combat
04.01.2006 00:01
Sposób zabawy jest zupełnie inny niż w przypadku wersji na PC. Tu nie zdobywamy flag i nie utrzymujemy pozycji, a odbijamy konkretne cele oraz niszczymy pewne obiekty. Mówiąc inaczej, gra jest bardziej dynamiczna i nie każe nam wciąż walczyć o te same cele. Każda z misji to inne zadanie, np. utrzymać platformę wiertniczą, odbić lotnisko, zniszczyć łodzie podwodne, itp. Zadania nie są łatwe, wymagają bowiem odpowiedniego zaplanowania naszych posunięć, a nie jest to takie proste zważywszy na to, że przeciwnik atakuje gęsto, ale chaotycznie, więc nie zawsze jesteśmy w stanie określić kierunek ataku i przygotować obronę. Poprawne wykonanie misji jest punktowane. Nagradzani jesteśmy zarówno podczas jej wykonywania (medale za zabicie kilku wrogów jednym magazynkiem, rozwalenie śmigłowca, itp.), jak i po zakończeniu. Wtedy zliczane są zdobyte punkty, które przekładają się na gwiazdki. Te z kolei oznaczają nasz stopień wojskowy. Im większy, tym więcej gadżetów i broni otrzymają żołnierze.
Zaletą komputerowego Battlefielda jest możliwość ciągłego korzystania ze sprzętu wojskowego w postaci wozów bojowych, czołgów, śmigłowców czy samolotów. W przypadku Modern Combat zostało to drastycznie ograniczone. Brakuje tu przede wszystkim samotnie stojących pojazdów, do których można wsiąść i ruszyć na spotkanie wroga. Jeśli nie rozpoczniemy misji ze śmigłowcami lub czołgami, to samodzielne zdobycie takiego sprzętu jest właściwie niemożliwe, bo go po prostu nie ma. Czasem tylko można trafić na opuszczonego Humvee, którym da się podjechać kawałek, a na dodatek skosić kilku żołnierzy z zamontowanego karabinu, ale to wszystko co da się zrobić. O dziwo nie jest to wada, ponieważ pasuje do nowego trybu rozgrywki. Gdybyśmy, jak w wersji na PC, zdobywali flagi, to brak pojazdów byłby poważną wadą. Tutaj tak nie jest.
Był tryb single, pora na multiplayera. Oferuje on zabawę tylko 24 osobom, co już można uznać za wadę, a potwierdzi to każdy kto miał okazję powalczyć na mapach dla 64 osób. Mała ilość osób, idzie w parze z małą ilością trybów gry. Konkretnie są tylko dwa, mianowicie CTF oraz Conquest. Ten ostatni znany jest chociażby grającym w Battlefield 2 i polega na zdobywaniu terenów oznaczonych flagą, a następnie pilnowaniu, by przeciwnik ich nie przejął. W trybie wieloosobowym możemy już dowolnie wybierać klasy postaci wraz z dostępną im bronią.
Map jest sporo, choć nie porażają wielkością. Z drugiej strony są przeznaczone tylko dla 24 osób, więc zabawa na większych mogłaby być nieco uciążliwa. Oprócz dwóch trybów zabawy, gra posiada jeszcze coś, co zwie się Challenges. Mało to związane z głównym wątkiem. Jest to coś w rodzaju dodatkowych misji, które można odblokować podczas zabawy w trybie dla jednego gracza. Misje to może za dużo powiedziane, bardziej są to wyścigi z czasem, np. przewiezienie określonej ilości osób Hummerem czy pływanie łodzią.
Grafika Battlefield 2: Modern Combat prezentuje się dość dobrze, zważywszy na możliwości konsoli. Modele postaci, podobnie jak pojazdy, wykonane są z dbałością o szczegóły. Nieco gorzej jest z budynkami, bo tu wykorzystano niezbyt ładne tekstury, ale też nie jest aż tak źle. Plusem jest możliwość przełączania widoku z FPP na TPP. Przydaje się to podczas jazdy pojazdami. Oprawa audio to w tym przypadku odgłosy działań wojennych, a więc strzały z karabinów, świst rakiet, eksplozje i komunikaty żołnierzy. Tradycyjnie ponarzekać można na sterowanie. Nie tyle na samo sterowanie, co na zbyt wolne przesuwanie się celownika. Utrudnia to strzelanie i powoduje wiele niepotrzebnych zgonów. Nie da się niestety tego przyspieszyć. Inną z wad gry jest brak możliwości skakania. Można jedynie kucnąć i położyć się na ziemi, ale skoczyć już nie. Sprawia to, że niektóre przeszkody musimy obchodzić. Następnym z błędów jest teleportowanie się przeciwników za naszymi plecami. Wydaje się, że oczyściliśmy teren, a tu za nami zjawia się kilku nie wiadomo skąd i tracimy kolejnego żołnierza. Na szczęście nie dzieje się to często, ale niekiedy bywa uciążliwe.
Podsumowując powyższy tekst muszę stwierdzić, że komputerowy i konsolowy Battlefield 2 to dwie zupełnie różne gry. Spodziewałem się podobieństw między tymi tytułami, ale zostałem mile zaskoczony. Modern Combat ma jednak kilka niedoróbek i drobnych błędów, ale ogólnie można powiedzieć, że to ciekawa propozycja dla fanów strzelanek. Autorzy zastosowali w niej parę interesujących rozwiązań, dodali multiplayera (któremu jednak trochę brakuje do ideału...) i rozbudowali tryb dla samotnego gracza, czyniąc tytuł dość ciekawym produktem.
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
- Spora kampania dla jednego gracza
- Pięć klas postaci
Minusy:
- Mało trybów w multiplayerze
