Battle Arena Toshiden

10.10.2001 00:10 | Autor: Andrzej Wecławski

      Ostatnio, któryś tam raz (nie to, żebym był fanem tego filmu, ale jakoś się tak złożyło...), oglądałem film pt. Wyspa Doktora Moreau. Na samym końcu, agresywne zachowanie ludzi jest porównywane z zachowaniem zwierząt. I w pełni się z tym zgadzam, gdyż jeśli przyjrzymy się dokładnie oczom walczących ludzi, zobaczymy tam wściekłe zwierzę. Aby nie doprowadzać do stanu, gdy ludzie doznają napadów...

Więcej na temat:
Battle Arena Toshiden

  • Developer: Unknown
  • Dystrybutor PL: Techland
  • Premiera PL: 0000-00-00
  • Platformy: PC
  • przejdź do karty gry
     
Ostatnio, któryś tam raz (nie to, żebym był fanem tego filmu, ale jakoś się tak złożyło...), oglądałem film pt. Wyspa Doktora Moreau. Na samym końcu, agresywne zachowanie ludzi jest porównywane z zachowaniem zwierząt. I w pełni się z tym zgadzam, gdyż jeśli przyjrzymy się dokładnie oczom walczących ludzi, zobaczymy tam wściekłe zwierzę. Aby nie doprowadzać do stanu, gdy ludzie doznają napadów "szału zabijania" (znanego poniekąd z GTA), powstają gry, takie właśnie jak Battle Arena Toshinden. Na pewno nie jest to Mortal Kombat IV, gdzie krew leje się hektolitrami. Prawdę mówiąc, tutaj nie ma czegoś takiego jak rozlew krwi. Ale bijatyka jest.

      Wszystko dzieje się w pełnym 3D, ale trzeba wziąć pod uwagę datę wydania gry - wtedy mało kto wiedział co to jest akcelerator 3D, a słowo Voodoo kojarzyło się raczej z Haiti i magią, a nie kartą graficzną. No cóż, czasy się jednak zmieniły, i teraz nasze oczy mogą podziwiać gry, które wyglądają coraz lepiej i lepiej. BTW: Ciekawe kiedy nasze domowy pecety, osiągną moc, która pozwoli im generować w czasie rzeczywistym animacje, nie do odróżnienia od tego, co widzimy za oknem?

      Ale wróćmy do BAT. Grafika, która kiedyś naprawdę zachwycała, dziś jest po prostu kiepska. Maksymalna rozdzielczość to 640x400. Zawodnicy (czki) walczą na arenie, z której upadek oznacza porażkę. Trzeba więc być czujnym, i nie dać się zepchnąć w przepaść. Arena wygląda dość obleśnie (długo się zastanawiałem jak ją inaczej można określić, ale słowo "obleśnie" jest po prostu najodpowiedniejsze) gdyż składa się jedynie z kilkunastu dużych kwadratów, tworzących coś w rodzaju mozaiki. Tło, które symuluje niebo, albo jakieś budynki też jest brzydkie - za sprawą niskiej rozdzielczości. Wojownicy już są gotowi, pada komenda "Fight" No i zaczyna się. Ale zanim napiszę coś konkretnego na temat walki, zmieszam z błotem oprawę dźwiękową. A konkretniej muzyke (tylko czy to coś wydobywa się z głośników, można nazwać muzyką?). Po kolei. Każdy zawodnik ma swoją własną arenę na której walczy. Każdej arenie towarzyszy inny temat muzyczny. Kiedy słyszymy dany kawałek po raz pierwszy, jest w porządku. Za drugim razem określamy go sformułowaniem "może być". Kiedy słyszymy dany "utwór" po raz trzeci, zaczynamy się delikatnie irytować. Po 10 powtórzeniach po prostu wyłączamy go. Taka jest prawda. Odgłosy walki stoją za to na średnim poziomie - jasne, że mogły by być lepsze, ale takie jakie są też są w porządku.

      Zaczyna się walka. System "obijania mordy przeciwnikowi" nie jest zbyt skomplikowany - dysponujemy dwoma rodzajami uderzeń (słaby, szybki cios, oraz potężny, lecz powolny) z ręki oraz kopnięć. Do tego dochodzą nam dwa klawisze odpowiedzialne za "tajne ciosy" (lub combosy, mówiąc po ludzku :-). Nie są one zbyt potężne, ale za to, można je bardzo szybko wykonać. Mocniejsze combosy wykonuje się naciskając kilka klawiszy w określonej kolejności. Tajne ciosy każdego wojownika są inne, ale tylko w teorii. Większość wygląda podobnie, i przynosi podobne efekty. No cóż.... Mortal Kombat jest pod tym względem lepszy :-)

      Nasi wojownicy wyglądają, w porównaniu z resztą gry, bardzo dobrze. Nawet im tam jakieś teksturki widać. Poruszają się dosyć zgrabnie i płynnie. Grać możemy przeciwko komputerowi (na wyższych stopniach trudności nie walczy wcale tak źle) albo z żywym przeciwnikiem, siedzącym obok nas, przy tej samej klawiaturze, przeciwnikiem. Z człowiekiem, jak to zwykle w tego typu grach bywa, gra się o wiele ciekawiej niż z bezduszną maszyną. Wtedy nawet taka stara gierka jest w stanie wyzwolić całkiem duże emocje.

Battle Arena Toshinden nie zachwyca. Ale pograć zawsze można, szczególnie, że cena jest dosyć atrakcyjna.
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...