Na początek zapytam wprost - kiedy ostatni raz mieliście okazję obcować z naprawdę DOBRYM tytułem RPG? Pytanie kieruję tylko li do miłośników klasycznej rozrywki do prawdziwych entuzjastów przygody i fabuły, którzy miecz i sieczkę ważą na jednej szali z Doom'em, a nie z fantazją, naszymi marzeniami... Zastanawiałem się nad tym dość długo; lustrując pokłady pamięci i własne archiwum CD, muszę zgłosić smutną konstatację - trzy lata temu... Niestety, namnożyły się kolejne klony Diablo, wyszły na jaw rzeźnickie zapędy populistycznych producentów, a o nas, starych, dobrych graczach, jakoś nie chciano pamiętać. Jedynymi, naprawdę sprzyjającymi rozwojowi gatunku propozycjami cRPG są tytuły z rodziny Black Isle. Cenię, choć nie przepadam za serią, Baldur's Gate, cieszę się ciekawym klimatem PlaneScape, ale wciąż, wciąż, jak Diogenes istoty ludzkiej, tak ja szukam...następcy Fallout. Wbrew krwawym finałom bajek H.C. Andersena, marzenie czasem zmieni się rzeczywistość, a dziewczynka z zapałkami znajdzie ciepły kąt, utulona błogością piecowego kafelka. Ja też znalazłem - Arcanum. Na początku był lot.
Było ciemno, burza, deszcz i ziąb. Płynęliście w przestworzach: Ty, oni, Niziołek za sterem Zeppelina. Wtem grzmot, widmo śmierci stanęło Wam przed oczyma. Szarpnięcie - trzymasz jeszcze pion, szarpnięcie - gdzie jestem, czy jestem, jesteś??? Drzewa, drzewa, syk, pisk, łamane kości, wybuch... Śmierć. Jucha z nosa. Oddycham, oddycham, oddycham... Wszyscy, wszyscy oni...Gnom dławi krew otwartą aortą. Co, co mówisz, ja, naprawdę, jaki pierścień... - Nie żyje?
- Nie. - Twoja pięść zatrzasnęła na złotej błyskotce. Patrzysz, na przestrzał. Zbiera się na wymioty.
- To nic. - Spokojny, spokojny głos - Ulżyj sobie, to teraz najważniejsze, ja Ci to mówię, Vigli ci to mów.
- Vi...Vigil...
- Śpij
Tak swoje piętno wyciska Arcanum. Tak zaczęła się i moja przygoda z wielkim, niedocenianym królem. Nie boję się radykalnych opinii - królem cRPG roku 2001. Jak widać początek interesujący. Zeppeliny i Gnomy? Dziwny, ale nie aż TAK szalenie oryginalny, świat. Mix fantasy i nowoczesnej technologii znamy chociażby z Warhammer: Fantasy Battles, a z gier komputerowych najlepszym skojarzeniem pozostanie stary Albion (choć w trochę futurologicznej konfiguracji) i może Fallout. Właśnie Fallout jest najbliższym krewnym naszego bohatera. Zresztą nie ma się czemu dziwić, to praktycznie ci sami twórcy, ci sami scenarzyści, ba! nawet engine graficzny niemal ten sam! Znaczy się uwstecznianie?! Daleki jestem od tak mentorskiego czarnowidztwa! Po pierwsze, to jednak zupełnie inny Świat.
Apokaliptyczną wizję końca cywilizacji czerpaną wprost z chociażby kinowego Mad Max'a, zastąpiło coś na wzór quasi - Tolkienowskiego Śródziemia. Arcanum to tak naprawdę nazwa kontynentu, rozległej, bogatej krainy, pełnej lasów, gór, kopalń, opuszczonych sztolni i złowróżbnych świątyń. Arcanum to wspaniałe miasta pełne kupczących krasnoludów, prostytutek, wojowników i czarodziei; gdzie barokowy burdel spotyka na jednej ulicy urząd pocztowy, telegraf i... dworzec(sic!). Tak, to nie pomyłka, mają tu nawet pociągi i maszynę parową żywcem z wizji Stevensona (zresztą podpowiada nam to sam tytuł "Steam Works"), doprawdy do pełni szczęścia brakuje tylko TV i przenośnych lodówek na piwo. Choć...może nie do końca poznałem wszystkie tajemnice? Może opacznie pojmuje sens nadanej mi przez autorów Misji?
Zarówno w pierwszym jak i drugim Falloucie gracz był silnie zdeterminowany dążeniem do końca - "szybciej, bo wszyscy zginą." Samotny, westernowy everyman rzuca wyzwanie całemu światu. Arcanum jest inne, choć z nieco podobnym charakterem komputerowego alter ego. Na naszych barkach wcale nie spoczywa los "jakiegoś" świata czy krainy (przynajmniej nie od razu jest to tak oczywiste), nie odpowiadasz za "być albo nie być" ludzkości. Celem jest po prostu zadbanie o siebie, przeżycie, przetrwanie - to się liczy nade wszystko. Przed nami cała tajemnica kontynentu, a pierścień, tragedia, to tylko małe tło nieskończonego questu walki o przetrwanie. Mimo wielkiego szacunku, w Fallout nie było to tak oczywiste; mimo brutalności i pełnej dozy wręcz gorszącego naturalizmu, gracz - chciał czy nie - był mesjaszem. W "A" dzieje się odwrotnie, tu zostajesz ...Twórcą.
I to twórcą w sensie dosłownym. Magia i technika to jednak cudowne połączenie, ale nawet najlepszy pomysł ginie, nie doczekawszy się ciekawego rozwinięcia. Tutaj naprawdę wiesz, że wpływasz na kreowaną rzeczywistość; oprócz mistrzostwa alchemii warto inwestować w zdolności techniczne. Zmysł kombinatorski każdy z nas odziedziczył z harcerstwa, ewentualnie z popisów MacGayver'a, reszta - trawestując klasyka - jest banałem. "A" daje setki, naprawdę setki możliwości twórczej pracy. Bohater może wytworzyć ot prosty zegarek, a później, z biegiem szczebli technicznego wtajemniczenia, nawet super śmiercionośne Parabellum!!! Droga mechanika to daleko bardziej ciekawe i emocjonujące rozwiązanie niż wyświechtana sztampą magia! To też symboliczny tryumf mocy umysłu nad duchem i trochę szkoda, że autorzy nie dali zupełnie już popuścić cugli Twojej wyobraźni i sam nie możesz kombinować nowych przedmiotów... Bohaterze. On czyli Ja.
Rozwój osobowości w grach fabularnych to podstawa udanej zabawy. Nic tak nie "dobija" klimatu gry jak prymitywizm postaci (znów casus Diablo), nic tak nie irytuje, jak ograniczenia "surfowania" z poziomu na poziom w produkcjach Black Isle. Przy Arkanijczyku naprawdę czujemy, że On jest NASZ; z upływem spędzonych przed monitorem godzin tożsamość ta jeszcze wzmaga. Jego zadanie staje się naszym zadaniem, jego sukces determinuje ewentualne własne, dobre czy złe samopoczucie. Rewelacja, wręcz heroina zmysłów! Nie podniecając się nadto, usystematyzujmy. Mam więc jasny, konkretny podział na:
- cechy fizyczne (siła, zręczność, aparycja itp.) i psychologiczne (siła woli, inteligencja)
- umiejętności wraz ze zdolnością do władania danego typu broni
- konkretne już modyfikatory (np. klasa postaci)
- magię i czary
- tzw. "technikę" oraz, jeśli tylko przyjdzie nam na to ochota, cechy na wskroś indywidualne. Dla przykładu: ktoś może być silną osobowością (+ charyzma), ale i bardzo okrutnym, nie lubianym człowiekiem, który w kołysce zadusił - przy okazji bójki o matczyny "cycek" - natrętnego braciszka :). Takich cech jest KILKADZIESIĽT. Rewelacja, godne pochwały innowatorstwo. Szkoda ino, że ogrom możliwości rozwoju mocno ogranicza przydział punktów doświadczenia na każdy osiągany "level" (1-2), ale i tak nie jest źle. Bojowniczy bohater śmiga z poziomu na poziom jak pchła po brudnej szyi - gratulacje i oklaski. Szczere!!! Stary nie znaczy przestarzały.
Czasem zdarza się, że twórcy gier za wszelką cenę silą się na oryginalność. Wyważanie raz już otworzonych drzwi dużo częściej kończy się skręceniem karku niż lądowaniem w objęciach szturmowanej damy. Częstokroć więc, ku własnemu bezpieczeństwu, nie warto folgować zbyt wyolbrzymioną ambicją; z drugiej strony nie wiem, czy w "Arcanum" to asekuranctwo nie idzie ciupinkę za daleko. Medialnie program (wciąż porównuje z Fallout) pozostał na niezmienionym poziomie. Muzyka beznadziejna, grafika ledwo już dziś ujdzie w tłoku, sample - szkoda gadać. Plusem jest wyraźny i przejrzysty plan akcji oraz wymagania. Na moim Athlonie 950 z 512MB RAM gra momentami szaleje i o to przecież chodzi! Fantaści to ludzie z wyobraźnią i pewna umowność jest wręcz - uważam - wskazana, gdyż zbawiennie wpływa na rozwój kory mózgowej :). Pozornie też, w duchu Fallout utrzymano system questów i interface sterowania. Pozornie, gdyż z czasem zauważa się coraz to nowe ułomności. Nie wiem jak będzie wyglądać finalna wersja Play-It (polski wydawca) i po jakim zobaczymy ją liftingu bug'ów. Dziś... czasami wręcz nie da się grać. Niestety, niby to samo (znów Fallout), a jednak gorzej. Tak jak z obiadem, tu kurczak i tu kurczak, a i tak najlepiej gotuje własna mama. Nie będę wdawał się w szczegóły, ocenicie sami panel sterowania, powrócę tylko na moment do samych questów. Wniosek jest jeden i to smutny - nic nie wiadomo :(. Quest opisany jest maksimum 2 zdaniami i tyle. Gracz częstokroć nie wie, gdzie ma iść, kogo lub czego dokładnie szukać, gdzie wrócić po nagrodę. Nie pomaga nawet lektura prowadzonego na bieżąco dziennika. Cóż, przyznajcie sami, jak na XXI wiek... Koń, jaki jest, (nie)każdy widzi.
Arcanum: Of Steam Works and Magic Obscura to naprawdę dobry i udany projekt. Jak mówiłem, dla mnie eRpEG roku 2001. Sęk w tym, że to produkt wybitnie elitarny. Niestety, teraz mamy takie czasy - liczą się nie względy scenariusza i oryginalność, ale populistyczna grafika i młócka. Wygrywa bardziej brutalny; hektolitry posoki zawsze przewyższą widowiskowością (vide zderzenia szachów z boksem) inteligentną, zawiłą fabułę z maaaaasą tekstu do przyswojenia. Pytam się, kto dziś sięga po książki? Niestety, Arcanum nie jest widowiskowym sprinterem; przekładając już na poetykę sportu jest to taki wybitny długodystansowiec z piorunującym finiszem, stąd trudno o sukces na krótki dystans, ale...Boże, jak chciałbym się mylić!!! Łyżką dziegciu w beczce miodu, niech będą wyraźne niedoróbki "silnika" i pełno prostych do wyeliminowania, (na sieci krąży już kilka patchy) ale skutecznie zniechęcających do gry błędów oraz, jednak: grafika i dźwięk. O ile w przypadku tych pierwszych buraków, jeszcze może być cukier, gorzej z drugą kwestią. Dla wielu, zwłaszcza młodszych ta bariera może okazać się nie do przeskoczenia... Żyję już dość długo na tym świecie, by zdobyć niezbędną w zachowaniu obiektywizmu skalę porównawczą - czas. Stary nie jestem, ale pamiętam bardzo dobrze, gdy w domach królowały "atarynki" (Atari 65 XL); ba! gdy kalkulator TO BYŁO COŚ! Mój znajomy w połowie lat osiemdziesiątych miał zamknięte pod kluczem wielgachne video NEC, wtedy gwarant blokowego krezusa. Gry miały fatalną rozdzielczość i większość nie chciała się uruchomić, jednak graliśmy, graliśmy, graliśmy... Wspominam prehistorię, by uświadomić Wam, iż subiektywna skala oceny zawsze musi mieć punkt odniesienia. Dla mnie po wsze czasy królem FPS pozostanie "Doom", obojętnie ile jeszcze zobaczymy Quake'ów; nawet Fifa 2341 nigdy nie wyruguje z mojego serca Sensible World of Soccer. Obie gry, wydane AD. 2001, muszą budzić śmiech na sali... i słusznie, ale czy, odrzućmy zgrzebność, nie zasługują na swoje "dziesiątki"??? Arcanum, jak wspomniałem, jest najlepszym RPG mijającego powoli roku. Nie ma co do tego żadnych wątpliwość, ale... Komplementując grę, cały czas starałem się jednocześnie konfrontować z obrazem wielkiego Fallouta - może to był błąd? Może, jak w przypadku Doom'a, Fallout to brylant jeden na milion; na zawsze już zostanie w naszym sercu jako probierz doskonałości? Dla Arcanum rezerwujmy inną skalę - tegorocznych mega hitów. Patrząc na cenzurki, wystawione przez moich drogich kolegów, nie mogę nie przyznać najwyższej punktacji. Trzeba zachować konsekwencję. Coś najlepsze, musi pozostać najlepsze. Słupek matematyczny 2x2 zawsze równy 4. Sorry Diablo, sorry Baldur's... mamy nowego króla. Przynajmniej pierwszych 9 miesięcy tego roku.
Recenzja
- Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magii
- PC
Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magii
01.10.2001 00:10 |
Na początek zapytam wprost - kiedy ostatni raz mieliście okazję obcować z naprawdę DOBRYM tytułem RPG? Pytanie kieruję tylko li do miłośników klasycznej rozrywki do prawdziwych entuzjastów przygody i fabuły, którzy miecz i sieczkę ważą na jednej szali z Doom'em, a nie z fantazją, naszymi marzeniami... Zastanawiałem się nad tym dość długo; lustrując pokłady pamięci i własne archiwum CD, muszę zgłosić smutną konstatację - trzy lata temu...
Więcej na temat:
Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magii
- Developer: Troika Games
- Dystrybutor PL: Play-It
- Premiera PL: 0000-00-00
- Platformy: PC
- przejdź do karty gry
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
Minusy:





